środa, 24 sierpnia 2016

Położna w Polsce

Na stronie NFZ stoi jak byk:

Świadczenia położnej POZ obejmują kompleksową pielęgnacyjną opiekę położniczo-neonatologiczno-ginekologiczną nad populacją objętą opieką, w tym:

1. edukację w zakresie planowania rodziny;

2. opiekę w okresie ciąży, porodu i połogu, w tym edukację przedporodową realizowaną u kobiet w ciąży (w tym w ciąży wysokiego ryzyka), począwszy od 21. (dwudziestego pierwszego) tygodnia ciąży do terminu rozwiązania;

3. opiekę nad kobietą, noworodkiem i niemowlęciem do ukończenia 2. (drugiego) miesiąca życia, realizowaną w ramach wizyt patronażowych;

4. opiekę w chorobach ginekologicznych, w tym opiekę pielęgnacyjną nad kobietą po operacji ginekologicznej lub onkologiczno-ginekologicznej obejmującą okres od momentu wypisu ze szpitala do całkowitego zagojenia się rany pooperacyjnej, realizowane na podstawie skierowania lekarza oddziału, który wykonał operację;

5. wykonywanie zgodnie z posiadanymi kompetencjami, iniekcji i zabiegów na podstawie zleceń innych lekarzy ubezpieczenia zdrowotnego, w gabinecie położnej poz i w domu pacjenta;

6. pobieranie materiału z szyjki macicy do przesiewowego badania cytologicznego w ramach Programu profilaktyki raka szyjki macicy, o ile umowa świadczeniodawcy z Funduszem obejmuje powyższe świadczenie;

7. opiekę nad kobietą w każdym okresie jej życia.

Pomijając już, co myślę o poszczególnych punktach tej opieki, zwłaszcza o punkcie 1 oraz o punkcie 7 (a swoją drogą to ciekawe, czy np. Anna Grodzka też jest objęta tą opieką?) to tak się zastawiam, czy bogaci Niemcy nie mają, aby podobnych uregulowań?
To taka refleksja po usłyszanym dzisiaj wyroku sądu niemieckiego w sprawie uprowadzenia polskiej rodzinie niemowlęcia.