wtorek, 30 grudnia 2008

Życzenia dla Margosi


Aby każdy dzień
niósł ideę
i treści wiosenne.

Nocą

Spacerowaliśmy Doliną Strążyską
wśród świerków i buków.
Pochodnie rozświetlały ścieżkę,
muzykant mróz skrzypiał pod butami
i tylko płatki śniegu tańczyły
w tę Sylwestrową noc,
wirując usypały
kołdrę miękkością kuszącą nas.
Chcieliśmy się zanurzyć
w tym puchu roziskrzonym,
przytulić się do siebie,
świat cały zamknąć w nas.

Stary Rok nas poganiał
do marszu dopingując,
topiąc śnieżynki
w płomieniach pochodni
skwierczał;
jeszcze nie czas.

Polana Strążyska czekała,
życzyła sobie
razem z nami przejść
w kolejny Nowy Rok

Nowy Rok przywitamy w górach
starzał się płatając nam figle przez
trzysta sześćdziesiąt pięć dni.
Chciał odejść żegnając się z nami
na polanie.
Ostatnim swym kaprysem
przywołał
ciepły wiatr,
zdmuchnął śnieżną kołderkę,
położył nam pod stopy
lodowy język
by oglądać śmieszny taniec nasz.

poniedziałek, 29 grudnia 2008

Jesteś mi winien dychę :)

Odważyłam się
i po długiej przerwie poszłam dzisiaj na łyżwy.
Jednak prawdą jest,
że pewnych umiejętności nie zapomina się.
Tłumów na moje szczęście nie było.
Jeden mężczyzna ślizgał się w kasku.
Trochę mnie to zaskoczyło,
ale po walnięciu głową w lód
przestałam się już czemukolwiek dziwić.
Jak mawiał mój ulubiony kapitan;
warto było żyć,
by doczekać tak pięknej śmierci.

Jutro też się wybieram.
Mam nadzieję, że znajdziesz polisę :)

Aha, ta niebieska banda otaczająca ślizgawkę
jest wypełniona powietrzem.
Wiem bom się o nią wygodnie oparła :)

niedziela, 28 grudnia 2008

Cały przyszły tydzień

Przeprowadziłam rekonesans i już wiem,
czym się będę zajmować w najbliższych paru dniach.

Ustaliłam, że lodowisko już na mnie czeka.
Jest dobrze przygotowane,



a tyle będzie Cię kosztować moja rozrywka.



Na narty biegowe zdecydowanie nie mam ochoty.



Nie chciałeś iść ze mną na spacer?
Zobacz, co straciłeś :))))



a ponieważ mam obrzydliwie mściwy charakter
to jeszcze tylko tyle Ci powiem,
że w naturze widok był tysiąc razy piękniejszy
niż na tym nieudanym zdjęciu.

Temperatura

Za oknem w kuchni,
kierunek południowy minus 10

za oknem w pokoju,
kierunek zachodni minus 11

Wyjść, nie wyjść
wyjść, nie wyjść

Zimno, no nie?
Oczywiście wyjść,
i kroki swe skierować na południe.

Tam czeka miła niespodzianka,
kilka lodowisk do wyboru :)

sobota, 27 grudnia 2008

Bałwanek



Widzisz ten dom i ulicę poniżej?
Pamiętasz jak kiedyś utoczyliśmy wielką śnieżną kulę,
która szybciej się tulała z górki
niż my biegliśmy po głębokim śniegu?
Kiedy nie mogliśmy już jej zatrzymać,
myślałam, że potoczy się na drogę
i spowoduje jakiś wypadek.
Na szczęście zatrzymała się parę metrów przed ulicą
i została wykorzystana do budowy
mojego pięknego pomnika.

Jutro chciałabym ulepić kolejnego bałwanka.

Kiedyś, za bobuśkowych lat,
powierzono mi wielką rolę
w bajce o Królowej śniegu.
Do dzisiaj pamiętam tę kwestię;
K: bałwanku, dlaczego te dzieci tak skaczą?
B: bo się cieszą, że cię widzą najjaśniejsza pani.

Jak ulepię bałwanka to na pewno coś miłego mi powie, prawda?

piątek, 26 grudnia 2008

Leniwie

Po wigilii moja pluszowa kompania powiększyła się
o renifera.
Jak mi w takim tempie będzie przybywać pluszaków
to będę musiała poszukać sobie większego mieszkania :)

Wczoraj obejrzałam film Piraci z Karaibów,
już kiedyś go oglądałam,
ale w święta pozwoliłam sobie jeszcze raz.

sobota, 20 grudnia 2008

Świątecznie

Kochani
Życzę Wam Radosnych Świąt Bożego Narodzenia,
zdrowia, spokoju,
spełnienia marzeń
i wykorzystania każdej wolnej chwili na spacery.


Aby na Waszej drodze zawsze stał
chociażby najmniejszy mostek,
który pozwoli iść dalej i dalej



w kierunku słońca



aż po horyzont.



Byście czerpali ogromną frajdę;
ze schowania się pod gałęzią,
na której nocą cichutko położył się śnieg,
zrzucenia puchowej kołderki na siebie
i krótkiego momentu utraty tchu.



A ogniste kolory ukryte pod śniegiem przypominały,
że zimą też można się świetnie bawić.

piątek, 19 grudnia 2008

Gosposia, część pierwsza i może ostatnia

Przez parę najbliższych dni pobawię się w gosposię.
Tyle wydawałoby się prostych czynności,
wykonywanych wręcz mechanicznie;
czy może wydarzyć się coś ciekawego?

Weźmy na przykład taką czynność jak pranie.
Wrzucamy więcej do pralki,
a wyciągamy mniej,
ale w momencie,
kiedy wieszamy, to pranie oczywiście,
jeszcze o stratach nic nie wiemy,
suszymy,
układamy.
No i co?
Ano nic, poza tym, że zawsze brakuje jednej skarpetki do pary,
coś zmieni swój pierwotny rozmiar,
zmechaci się albo zafarbuje.

Przeprowadzone śledztwo w sprawie zaginionych skarpetek zostało umorzone.

Teraz trzeba zająć się sprawą w sposób naukowy:
może uda się określić,
który czynnik wywołuje anihilacje skarpet.

czwartek, 18 grudnia 2008

Sennie

Mgła się tuli
do ziemi,
dzień przenika
w noc,
świat skurczony
we mnie.
Tylko my dwie
mgła i ja
pępek świata.
Skąd słyszę głos?

Staram się posklejać

Od paru lat,
na parę dni przed świętami,
kompletnie się rozklejam.

Skutek przygotowywania kolęd i pastorałek.
Jest taka jedna kolęda,
której jeszcze nigdy nie udało mi się zaśpiewać.
Mogę tylko słuchać i płakać.

Słowa napisał: Pan Szymon Mucha,
muzykę skomponował Pan Zbigniew Preisner
Kolędę dla nieobecnych
wykonała Pani Beata Rybotycka

a ja za Panem Krzysztofem Jasińskim powtarzam;

kochajmy artystów.

środa, 17 grudnia 2008

Trochę dziwne, a może nie?

O tym, że mam dobre układy z grabarzami to już się tutaj pochwaliłam.
Ale to, co mnie dzisiaj spotkało jak wychodziłam z cmentarza to przeszło moje najśmielsze oczekiwania;
biegł za mną jakiś mężczyzna przekonany,
że jestem grabarzem.
Nie potrafił mi wytłumaczyć, dlaczego wziął mnie za grabarza.

wtorek, 16 grudnia 2008

Odkrycie

Dzisiaj spotkałam sąsiadkę niosącą drzewko.
Kompletnie mnie ten widok zaskoczył.
Tak już przyzwyczaiłam się do dekoracji świątecznej
na ulicach i w sklepach,
że o mały włos a przegapiłabym święta.
Według kalendarza to już za tydzień.
Przejęłam się,
kartki z życzeniami świątecznymi szybciutko wysłałam.
Teraz tylko szczegółowy harmonogram zajęć zrobić,
by zdążyć na czas.

Hihihi, cztery dni świętowania.
Ciekawostka;
jak pracoholicy poradzą sobie z tym problemem?

poniedziałek, 15 grudnia 2008

Niedługo tam się wybieram :)



Znowu tylko przejechałam obok,
ale przecież kiedyś uda mi się przekroczyć próg tego budynku.

Znalezione podczas porządków w skrzynce pocztowej

Kolega mi przysłał

Pijaczek kręcąc się przypadkiem po cmentarzu zauważył grabarza zajętego swoją pracą i postanowił go dla żartu przestraszyć.
Podszedł do niego od tyłu i wrzasnął:”BUUUUAAA"
Grabarz ani drgnął, nawet się nie odwrócił i kontynuował swoją pracę.
Pijaczek zniesmaczony nieudanym żartem odchodzi.
Kiedy przechodzi przez bramę,
poza teren cmentarza,
nagle dostaje łopatą w łeb
i pada na ziemie nieprzytomny.
Pochyla się nad nim grabarz i grożąc palcem mówi:
"Straszymy, biegamy, skaczemy, bawimy się ... ale za bramę nie wychodzimyyyy!"



Bo z grabarzami trzeba mieć dobre układy.
Ja mam.
Wczoraj też mi pozwolił przejść przez bramę.

sobota, 13 grudnia 2008

Odporność

Ten,
kto ćwiczy jogę
nie boi się bólu.


Człowiek żyje sobie już sporo lat
i nawet do głowy by mu nie przyszło,
że oddychać nie potrafi.
A jednak.

Wdech, wydech,
wdech, wydech.

No i wymierz mi teraz cios.

CB – radio

Koledzy jak drużka do …
masz czyściutko
dzięki, w stronę … na wysokości … suszą
dzięki, szerokości

pysia, pysia

Koledzy jak ścieżka do …
uważaj na … kilometrze krokodylki
dzięki, w stronę … masz czysto
dzięki, szerokości, miłej nocki

pysia, pysia

Korki,
długie światła,
no
i
gdzie się
ryjesz?

Ostrożnie,
uważaj
na … kilometrze jest wypadek.

Jeszcze nie posprzątali?
Po tym,
co był dwie godziny temu
posprzątali

Teraz to już jest drugi w tym samym miejscu

Uważaj!
na zakręcie jest ślisko

pysia,pysia

czwartek, 11 grudnia 2008

Prezencik

Aksamitny w dotyku,
czarny dla oczu,
bez zbędnych upiornych światełek.
Rozmiary w milimetrach;
52 x 19 x 10

Moja nowa przenośna pamięć.

Po podłączeniu do laptopa
jego oprogramowanie
zdominowało wszystkie dotychczasowe ustawienia.
Trochę pomocowałam się z nim,
sformatowałam
i wreszcie mam całe 16 GB do swojej dyspozycji.

środa, 10 grudnia 2008

Mikołaje mają coraz ciężej

I jak mają zdążyć na czas,
kiedy przeszkód coraz więcej? :)

Piwko

Przypomniało mi się :))))

Zaróżowiona

Kiedy świeci słońce,wieje silny wiatr
i śnieg otula okolicę,
idę na spacer by nabrać kolorów.

Wiatr przepędza śnieg,
a gałązki bronią się igiełkami
przed utratą śniegowej kołderki.



Huby uodporniły się na zmiany pogody.
Jak zwykle pięknie wyglądają.



Żeby nie było,
że nic dzisiaj nie robiłam
to zostawiłam swój ślad
na pniaku.

niedziela, 7 grudnia 2008

Ogniwo łańcuszka

Przemijanie zaproszone do zabawy przez Zdegustowaną
przyznaje się,
że;
1. Lubi jeść czosnek w dużych ilościach i różnych kompozycjach smakowych,
może być nawet z tortem czekoladowym.

2. Kocha sztuki piękne, a szczególnie muzykę.

3. Chciałoby słuchać codziennie głosu Pana,
który w reklamie mówi tylko jedno słowo; Panasonic.

4. Kocha przyrodę bez wyjątku i bezwarunkowo,
nawet te natrętne muchy,
których larwy uratowały niejedno żołnierskie życie.

5. Może swobodnie włożyć swoje stopy do butów zaczynających się od rozmiaru 39,
i ma w swojej kolekcji pantofle o rozmiarze 42 :))))


Zachęcam innych do zabawy.

sobota, 6 grudnia 2008

Kałuża

Male dzieci lubią sobie potupać w kałuży i brodzić po błocie.
Rodzice jednak takich przyjemności zdecydowanie zabraniają.
I tak dorastając, z roku na rok, mamy coraz mniej przyjemności z życia.
Ja jeszcze dzisiaj lubię wejść do kałuży i iść na spacer przez największe błoto.
Nie potrafię tylko zrozumieć malującego się szoku na twarzy dzieci jak widzą,
że taka stara baba zamiast ominąć kałużę idzie z radością przez samiuśki jej środek.

czwartek, 4 grudnia 2008

Byle do nowego roku

W biurze dzisiaj było już tylko wietrzenie.
Jutro na klatce schodowej będą likwidować jeden kaloryfer.
Pojutrze chcę zakończyć rozliczanie rachunków.
Niezmiennie nie cierpię ZUSowskich rozliczeń.
Uzgodniliśmy, że nie mamy wspólnych interesów tylko konto.
A nich to, gdzie nie spojrzę same dropy mam przed oczami.



Lubię swoje zdjęcia, zwłaszcza te nieudane :)

poniedziałek, 1 grudnia 2008

Spostrzegawczość

Z przykrością stwierdzam, że spostrzegawcza to ja raczej nie jestem.
Słowo daję, że gdy pstrykałam to zdjęcie na pewien szczegół nie zwróciłam uwagi,
hihihi i nie tylko ja.

piątek, 28 listopada 2008

Prąd

Właśnie uświadomiłam sobie jak brak prądu potrafi zdezorganizować moje życie.
Widzisz, nie posłuchałam Ciebie
i nie nabrałam wcześniej prądu do wiaderka.
Ubrałam się,
zabrałam swoje zabawki
i poszłam na spacer.
Ciekawe czy zgadniesz;
jaka to roślinka?

środa, 26 listopada 2008

Słowa już nic nie znaczą?

Pajęczyna utkana
filigranem słów.
Misterne cudeńko
coraz szczelniej oplata.
Pieszczotliwie zaciska,
odbiera oddech.
Lekko i zwinnie usypia.
Chcę trwać
w tym śnie.
Obrazy,
muzyka,
duch.
Nie wywołuj go
Nie budź
ze snu.
Proszę
Przyjdzie sam

Interpretacja

Przemija wiosna,
kończy się jesień.


Persefona

odchodzi?

powraca?

wtorek, 25 listopada 2008

Prosta?

Uporządkowałeś myśl.
Wydaje się, że znowu jesteś sobą.

Oglądasz film i słyszysz;
człowiek opisując się;
jakim nie jest,
podaje, kim jest.

Znowu bierzesz kartę papieru,
piszesz listę i już wiesz;

jesteś na kolejnym zakręcie
poznawania siebie.

poniedziałek, 24 listopada 2008

Miara

Kochasz ludzi,
dajesz im wszystko, co masz najlepsze.
W zamian dostajesz cios w plecy.
Odsłoniłeś się,
nie zbadałeś terenu.

Dlaczego założyłeś,
że drugi człowiek nie będzie chciał Cię skrzywdzić?

Wyciągasz nóż z pleców,
straciłeś trochę krwi,
niby niewiele
tyle, że jeszcze możesz żyć.

Obojętniejesz
i coraz Cię mniej.

piątek, 21 listopada 2008

Jak kryształki lodu

Przytulam,
troski oddalam,
chronię tajemnym zaklęciem.

Kiedy odchodzisz
nie żegnaj się ze mną.

Chcę mieć pewność, że wrócisz.

środa, 19 listopada 2008

Autoportret

Właśnie wróciłam
z najcieplejszego miasta w Polsce,
no ja po prostu nie chcę sobie nawet wyobrażać
jak było dzisiaj w innych miejscowościach.
Jeszcze jestem sztywna z zimna,
dzięki temu będzie krótko.

Wyprawę uważam za bardzo owocną,
wreszcie udało mi się zrobić jeden z lepszych autoportretów.




Szkoda, że Cię tam nie było.
Sprzęt jednak musiał czuć Twoją bliskość,
bo spisał się na medal.

wtorek, 18 listopada 2008

Mechanika

Pompa ssąco-tłocząca
od samego początku jest felerna.
Pracuje nierównomiernie.
Przez nią całe urządzenie
w każdej chwili może nawalić.


Teoretycznie wiemy
jak udzielić pierwszej pomocy innej osobie.

A czy sami sobie potrafimy pomóc?

Blogerka

Pamiętasz małą dziewczynkę
ufną i lgnącą do ludzi?
Już nie.

Przypominam sobie;

ulice,
nastolatka,
pijani faceci,
zaczepki,
udane ucieczki,
a za plecami
oddalający się
bełkot:
ty kurwo.

Dorosłaś.
Wiesz już,
ludzie są różni.
To, dlaczego
w realnym świecie
trafiasz
tak często
na chamów
i tchórzy?

W każdej dziedzinie życia
działa zasada 80/20?

Patrząc w monitor
widzisz za literkami,
konkretnego człowieka?
Nie.
Ja go sobie wyobrażam
i szukam w realnym świecie.

niedziela, 16 listopada 2008

Wieczorny spacer

W listopadowe długie wieczory
spaceruję ulicami miasta.
Mijam obojętnie
jarzące się wystawy sklepowe.
Zadzierając głowę do góry,
patrzę w rozświetlone okna mieszkań.
Widzę obrazy na ścianach,
kwiaty,
meble
i ludzi.
Przez krótką chwilkę cieszę tym widokiem me oczy.




Wracam do domu,
zapalam światło,
którego nikt z zewnątrz nie zobaczy.

Żaluzje szczelnie zamknęłam przed wyjściem z domu.

piątek, 14 listopada 2008

Jesteś

Tuż przy mnie,
i jeszcze bliżej,
głosem w mym uchu,
mej głowie,
na zdjęciu,
na spacerze
krok przede mną
lub za mną,
setki kilometrów stąd
lub na odległość ręki.
Ważne,
że gdzie byś nie był,
jesteś ze mną.

czwartek, 13 listopada 2008

Słowa, słowa, słowa

Masz takie słowa,
które lubisz wymawiać
lub usłyszeć
dla samego ich brzmienia?

Mam

Które?

Persja, bursztyn, kaszmir, magnetyzm, heban.

A Ty?

sobota, 8 listopada 2008

Odległość

Przemijają uczucia,
przemijają emocje.
Zapominam?


Tęsknię?
Uczucia wracają,
emocje wracają.

wtorek, 4 listopada 2008

Mały krok

Kolejny epizod za mną.
Trochę czasu straciłam, niewiele w zamian dostałam.
Coraz bardziej kocham zmiany i niepewność jutrzejszego dnia.
Od teraz cieszę się każdą chwilą.

poniedziałek, 3 listopada 2008

Czy kiedyś się opanuję?

Mówią idiotyzmy,
wkurzają mnie,
odpowiadam,
właściwie to słyszę swój głos - gdzieś z boku.
Okropność.
Znowu się wypowiedziałam,
ciekawe tylko,
po jaką cholerę.
Wszystkim robi się przykro.
Uśmiecham się pytająco do swoich myśli; zmądrzeję?
Ech, nikłe szanse.
Mały impuls i na nic wszystkie wcześniejsze postanowienia.
Na szczęście o ostatecznym odbiorze komunikatu decyduje mowa ciała.
Uznali, że wypowiedź była jednak żartem.

piątek, 31 października 2008

Nie ma nic tak pewnego jak śmierć

Moje dziecięce wyobrażenie śmierci odpowiadało rysunkom przedstawiającym ludzki szkielet
szczelnie odziany w białą lub czarną luźną szatę
koniecznie z ogromnym kapturem zasłaniającym całkowicie czaszkę wraz z kosą jako nieodłącznym atrybutem.
Tak przedstawiona postać budziła bliżej nieokreślone lęki.

Pojęcie śmierci, jako koniec życia wtargnęło gwałtownie do mojej świadomości już w przedszkolu.
Lęk, że mogę stracić Rodziców, został wtedy przez Nich raz na zawsze zgaszony.

Mój stosunek do śmierci jest obarczony wychowaniem w religii katolickiej.
Przemyślenia i poszukiwanie sensu życia utwierdzają mnie w przekonaniu, iż nie ma czego się obawiać.
Bo przecież śmierć jest niczym innym jak tylko przejściem z tego padołu łez i nieszczęść w wieczność,
a przy założeniu, że przez tę chwilę, jaka jest nam dana tu na ziemi, przestrzegałabym wyraźnie określonych norm; zakazów i nakazów, to po wkroczeniu w zaświaty czeka na mnie nagroda życia w wiecznej szczęśliwości.
No tak, ale to dotyczy mojej śmierci.

Zupełnie inaczej postrzegam śmierć innych ludzi;
nie potrafię i nie chcę godzić się z odchodzeniem kochanych osób.
Brzmi samolubnie?

Śmierć wywołuje u mnie uczucie wszechogarniającej tęsknoty za tymi, którzy mineli się.

piątek, 24 października 2008

W tych miejscach można mnie spotkać ;-)

Jakość zdjęcia taka jak i powietrza,
jest tak duże zadymienie,
że czasami w ogóle nie widać świecącego słońca


Mojra tu się raczej bywa niż mieszka. :)

środa, 22 października 2008

Zmęczona, ale szczęśliwa

Wczoraj jeszcze spacerowałam ścieżką pod górę


pokonywałam strach przechodząc przez mostki


Nagrodą były widoki wysoko na skałach


i tuż pod nogami


Dzisiaj nogi na temblaku, a w wodzie pływają kaczuszki.

poniedziałek, 20 października 2008

Do szpiku kości

Lodowaty zachodni wiatr bezlitośnie przenika przez najgrubsze ubrania,
dociera do samego serca i zamienia je w sopel lodu.

Jeszcze kwitną ostatnie kwiaty jesienne


a owce otulone wełną z zainteresowaniem przyglądają się przemarzniętym ludziom.


Najwyższy czas zacząć się hartować.

sobota, 18 października 2008

Ogień, woda i powietrze

Jesteś powietrzem
podtrzymującym ogień
we mnie.
Wychodząc,
lodowatą wodą
gasisz
mój
wewnętrzny żar.
Przedłużasz
me istnienie.
Nie
wypalam się zbyt szybko?

środa, 15 października 2008

A było to tak

Najpierw sprawdzić; co pokazuje barometr?

Włożyć wygodne buty oraz ubranie stosowne do pogody, zabrać aparat fotograficzny, plecak i wyruszyć w teren.


Bajoro ominąć szerokim łukiem.


Posłuchać, w jakiej tonacji szemrze potok?


Unieść wzrok ku górze i zachwycić się drzewami.


Nakryć świerki, na tym, jak stroją się w cudze liście.


Ocenić sytuację nasion na drzewach.


Zastanowić się, dlaczego ten grzyb jest taki piękny?


Zauważyć jabłonie w ogrodzie.


Aha, zapomniałabym, to kiedy się ze mną umówisz na spacer?

wtorek, 14 października 2008

Pogodny dzień

Piękna pogoda, to jak wielka wygrana.
Upajając się nią spacerowałam przez bukowy las.


Błękit nieba,
czerwienie,
brązy,
złoto,
pieściły oczy.
Wiatr czule muskał gałęzie
zapraszając liście do tańca.
Jesienne kolory delikatnie wirując
opadały na ziemię
misternie tkając szeleszczący dywan.


A w domu pachnie sernik.

poniedziałek, 13 października 2008

Życzenia


Życzę słońca,
które po burzy maluje na niebie tęczę kolorów
pozwala nadziei zagościć w sercach,
uśmierza wszelki ból
oraz promieni radości
i uśmiechu
wypierających smutek z naszych dusz.

niedziela, 12 października 2008

Po spacerze

Wiem, wiem, trochę się pogubiłam,
o czymś zapomniałam.
Nie zamierzam jednak nigdzie uciekać.
Chcę ratować, co się da.
Czy dam radę?
Zdążę?

Kalendarz

Tęsknota nie krwawi,
nie zabija,
zaciska skorupę muszli,
nikt nie zabierze tej perły.
Ile to już lat?
Nie liczę.
Wczoraj w zderzeniu z dzisiaj.
Rocznice, o których kalendarz przypomina.
Coraz mniej słonecznych i spokojnych dni.

Dzisiaj słonecznie,
jednak wyjdę na spacer.

Ja i Ty, to nie zawsze My

Masz różne pomysły na mnie.
Chcesz mnie zmieniać,
dopasowywać do siebie.
Nie rób tego słowami dalekimi,
niezrozumiałymi.
Bądź ze mną,
nie obok mnie.

niedziela, 5 października 2008

Dzisiaj księżyc Duzieje :)


Dlaczego jak się biegnie to księżyc ucieka? ;)

Grochówka

Dzisiaj była piękna słoneczna pogoda.
Zapowiadało się cudownie, miałam przed wyjściem z domu jeszcze tylko ugotować wojskową grochówkę.
Nawet udała się bardzo smaczna pomimo małej katastrofy podczas gotowania.
Wygląda na to, że kuchnia jest do remontu, a zupy z trudem na dzisiejszy obiad starczyło.

Zdecydowanie nie lubię gotować.

piątek, 3 października 2008

Jadeit

Szesnaście kawałków zielonego jadeitu uwięzionych w bransoletce.
Nie mam pojęcia, jaką drogę przeszły nim trafiły do mych rąk. Trzymam je w dłoni, a te ciepłe i przyjazne amulety przenoszą mnie do świata moich tęsknot.
Azja.
Już sama nazwa powoduje przyjemne wibracje w głowie,
tkwi we mnie i pcha w kierunku wschodzącego słońca,
mówiąc mi; należysz do tamtego świata,
Wielki Mur czeka na ciebie.

Niechętnie odkladam moje skarby do szkatuły.

Jestem z powrotem tu i teraz.

czwartek, 2 października 2008

Niedziela

Bez względu na pogodę biorę plecak i idę w teren.

Sobota

Na nią mam chytry plan.
Będę spać cały dzień.

Czasami się wkurzam

Ojciec zadecydował, że będąc dzieckiem nie miałam kieszonkowego. Owszem dostawałam kasę, ale musiałam się wyliczyć z każdego grosza.

Mężowi jak mówię by mnie wspomógł finansowo to jest skłonny rozstać się z gotówką, ale w wysokości starczającej jedynie na ciasteczko. Najwyraźniej nie chce obijać się o moje kości.

W pracy, o zgrozo, polubili mnie. Chwalą bez skrupułów i dokładają roboty, co oczywiście nie znajduje przełożenia na kasę.
Po powrocie do domu mam jeszcze tyle siły by położyć się spać.

Ordynat z innego kontynentu wdrożył procedury mające na celu zdyscyplinowanie mnie.
Ostatnia przesyłka ma mi przypomnieć, co należy do moich obowiązków.

Czy ktoś jeszcze ma jakieś pomysły, jak obudzić we mnie potwora?

niedziela, 28 września 2008

Po grzybobraniu

Ech, jakby tak wszystko w życiu się udawało.


Nawet nie przypuszczałam, że w młodniku może być aż tak ekscytująco.
Czy w przyszłą niedzielę będzie ciepło i słonecznie?

piątek, 26 września 2008

Zmęczenie

Ciąg zdarzeń zaczął się dawno temu przede mną.
Stanowię jego część i tkwię w tej pułapce.
Czuję wszystko to, co było i co będzie.
Chowam się do muszli,
w której będę tęsknić za ładem, porządkiem i szczyptą szaleństwa.

środa, 24 września 2008

Grzybobranie

Chcę pojechać na grzyby.
Wezmę ze sobą kobiałkę,
aparat fotograficzny
i nadzieję,
że nie znajdę żadnego jadalnego grzyba
tylko fotogenicznego muchomora.

wtorek, 23 września 2008

Terytorium

Delektując się jakimś płynem z kubka stoję przy oknie,
relaksuję oczy patrząc na jeszcze zielone otoczenie i świeżo wybrukowany parking.
Samochody pracowników i klientów są obiektem zainteresowania małego w białe pręgi rudzielca.
Mój ulubieniec ma na łapkach śliczne białe skarpetki i w zapamiętaniu oddaje się pasji znakowania swojego terytorium.
Biega tam i z powrotem, na pierwszy rzut oka wydaje się, że chaotycznie.

Samochody pracowników stoją długo,
nie ma się co spieszyć,
ale klientów?
O tu trzeba się dobrze uwijać.

Naciąga się, napręża i za jednym zamachem wypuszcza z siebie prysznic na kilka aut.
Zasięg tak duży, że cieszę się, iż jestem kilka pięter nad nim.
Jak lubię koty, tak ich perfum nie znoszę.

Ale, ale jeszcze trzeba sprawdzić, czy wozy pracowników nadal noszą jego ślady zapachowe,

biegnie w ich kierunku i .. już nie zdąży.

Nagle na obszar jego działań wpadają z sąsiedztwa pieski małe dwa. Nie pozostaje mu nic innego jak tylko z bezpiecznego miejsca monitorować rutynowe działania dwóch rozbieganych uzurpatorów do jego terytorium.

Te to muszą się nabiegać, przy każdym kole podnieść tylną łapkę, ale marnotrawstwo energii.

W końcu dostojnie oddalają się z podniesionymi pionowo ogonami. Rudzielec wraca do przerwanych wcześniej czynności.

Teraz już wiem, dlaczego czasami czuję koci zapach w moim samochodzie, a właściwie to już nie jestem pewna, czy aby na pewno moim.

poniedziałek, 22 września 2008

Rozczarowanie

Przychodził do mnie mały chłopiec, rozsiadał się wygodnie na łóżku szpitalnym, chciał by pod nieobecność jego mamy ktoś się z nim bawił.
Razem tworzyliśmy bajki,
rzucał temat,
zaczynałam opowiadać,
zadawał mnóstwo pytań,
zmuszał mnie do wymyślania różnych wariantów fabuły, jedne akceptował z innymi się spierał krzywiąc buzię w grymasie niezadowolenia.
Któregoś dnia przyszedł jak zwykle, skłonny rozpocząć zabawę, ale ja wtedy już nie mogłam mówić, popatrzył na mnie z wyrzutem, jego wzrok powiedział mi; no co się tak głupio uśmiechasz i nic nie mówisz?
Lekko urażony poszedł do swojej sali i wrócił ze swoim pluszowym misiem, położył go na łóżku, zaczął okładać piąstkami rugając go; nie lubię cię, jesteś niegrzeczny,
po czym już ciężko obrażony zabrał pluszaka i przez następne dwa dni nie odezwał się do mnie ani jednym słowem.
Mogłam liczyć tylko na pełne pogardy spojrzenia.
Ależ był nieszczęśliwy, kiedy jego mama przyciągnęła go do mnie na pożegnanie.

Nie była to, ani pierwsza, ani ostatnia osoba, którą rozczarowałam.

Zestaw pytań E

Lubisz zagadki?

Uważasz, że najbardziej ekscytujące jest szukanie rozwiązania?

Jesteś zadowolony, kiedy uzyskasz oczekiwany wynik?

Rozczarowuje cię to, co odkryjesz?

A jeżeli mimo wszystko nie jest tak jak myślisz?

Sprawdzasz mnie?

Po co?

środa, 17 września 2008

Pod koniec lata

Biegłam dzisiaj przez wieś w mgiełce drobnego deszczyku,
otulona zimnem przez ponury poranek,
który z lekka został rozjaśniony opadami pierwszego śniegu.
Taki śnieg nigdy nie sypie romantycznie wirującymi na wietrze delikatnymi z kryształków lodu płatkami,
jest zawsze ciężki i trzeba się pod parasolem chronić przed jego wilgotnymi pacnięciami.

Właściwie to mogłabym już zapaść w sen zimowy.
Jestem bardzo dobrze przygotowana do przetrwania jesieni i zimy.
Zmagazynowany tu i tam tłuszczyk, wystarczyłby do wiosny.

wtorek, 16 września 2008

Drugi i ostatni dzień wolnego

Dzisiejszy dzień od wczorajszego różni się tym, iż deszcz jest mniej intensywny.
Ciągłe opady wody z nieba zrobiły to, co zawsze lubiłam, czyli jesienne błoto.
Musiałam się po nim przejść, pewnych przyjemności nigdy nie potrafię sobie odmówić.
Odnotować należy pewne sukcesy na polu walki z dyskami, dzisiaj powinnam z nim zakończyć swoje zmagania.

Aha, była niespodzianka :)


Mała namiastka światła w oczekiwaniu na złotą jesień, aby po przybyciu nie zastała nas pogrążonych w depresji.

poniedziałek, 15 września 2008

Dzień wolny

Dzisiaj kiepsko, wszak wiadomo, poniedziałek jest ciężki.
Wybrałam się na spacer.
Jak jest wolny dzień to trzeba wyjść z mieszkania i to bez względu na pogodę, czyż nie?
Miało być daleko i męcząco, a wyszło krótko, mokro i zimno.
Ubrałam się ciepło i trochę śmiesznie.
Nie wiem, dlaczego ludzie muszą dotykać człowieka oczami, kiedy wygląda się głupio.
Było mi przynajmniej ciepło i nawet w pewnym momencie przestało mi przeszkadzać, że się na mnie gapią. Skoro nie mają lepszego zajęcia, to proszę bardzo.
Z prac domowych pozostało jeszcze parę godzin walki z dyskami, ale dzisiaj już sobie odpuszczę, bo przy niskiej temperaturze i dużej wilgotności są migotki przed oczami.
Jutro podobno też jest dzień i wygląda na to, iż ustaliła się nam pogoda.
Chwilowo brak jakichkolwiek niespodzianek.

sobota, 13 września 2008

Z gratulacjami dla Reny

Czytając Twoje wiersze pewnie nie czuję tego, co Ty, gdy je piszesz,



ale bardzo lubię, podążać ścieżką słów, by czasami przystanąć i zachwycać się :)