niedziela, 28 września 2008

Po grzybobraniu

Ech, jakby tak wszystko w życiu się udawało.


Nawet nie przypuszczałam, że w młodniku może być aż tak ekscytująco.
Czy w przyszłą niedzielę będzie ciepło i słonecznie?

piątek, 26 września 2008

Zmęczenie

Ciąg zdarzeń zaczął się dawno temu przede mną.
Stanowię jego część i tkwię w tej pułapce.
Czuję wszystko to, co było i co będzie.
Chowam się do muszli,
w której będę tęsknić za ładem, porządkiem i szczyptą szaleństwa.

środa, 24 września 2008

Grzybobranie

Chcę pojechać na grzyby.
Wezmę ze sobą kobiałkę,
aparat fotograficzny
i nadzieję,
że nie znajdę żadnego jadalnego grzyba
tylko fotogenicznego muchomora.

wtorek, 23 września 2008

Terytorium

Delektując się jakimś płynem z kubka stoję przy oknie,
relaksuję oczy patrząc na jeszcze zielone otoczenie i świeżo wybrukowany parking.
Samochody pracowników i klientów są obiektem zainteresowania małego w białe pręgi rudzielca.
Mój ulubieniec ma na łapkach śliczne białe skarpetki i w zapamiętaniu oddaje się pasji znakowania swojego terytorium.
Biega tam i z powrotem, na pierwszy rzut oka wydaje się, że chaotycznie.

Samochody pracowników stoją długo,
nie ma się co spieszyć,
ale klientów?
O tu trzeba się dobrze uwijać.

Naciąga się, napręża i za jednym zamachem wypuszcza z siebie prysznic na kilka aut.
Zasięg tak duży, że cieszę się, iż jestem kilka pięter nad nim.
Jak lubię koty, tak ich perfum nie znoszę.

Ale, ale jeszcze trzeba sprawdzić, czy wozy pracowników nadal noszą jego ślady zapachowe,

biegnie w ich kierunku i .. już nie zdąży.

Nagle na obszar jego działań wpadają z sąsiedztwa pieski małe dwa. Nie pozostaje mu nic innego jak tylko z bezpiecznego miejsca monitorować rutynowe działania dwóch rozbieganych uzurpatorów do jego terytorium.

Te to muszą się nabiegać, przy każdym kole podnieść tylną łapkę, ale marnotrawstwo energii.

W końcu dostojnie oddalają się z podniesionymi pionowo ogonami. Rudzielec wraca do przerwanych wcześniej czynności.

Teraz już wiem, dlaczego czasami czuję koci zapach w moim samochodzie, a właściwie to już nie jestem pewna, czy aby na pewno moim.

poniedziałek, 22 września 2008

Rozczarowanie

Przychodził do mnie mały chłopiec, rozsiadał się wygodnie na łóżku szpitalnym, chciał by pod nieobecność jego mamy ktoś się z nim bawił.
Razem tworzyliśmy bajki,
rzucał temat,
zaczynałam opowiadać,
zadawał mnóstwo pytań,
zmuszał mnie do wymyślania różnych wariantów fabuły, jedne akceptował z innymi się spierał krzywiąc buzię w grymasie niezadowolenia.
Któregoś dnia przyszedł jak zwykle, skłonny rozpocząć zabawę, ale ja wtedy już nie mogłam mówić, popatrzył na mnie z wyrzutem, jego wzrok powiedział mi; no co się tak głupio uśmiechasz i nic nie mówisz?
Lekko urażony poszedł do swojej sali i wrócił ze swoim pluszowym misiem, położył go na łóżku, zaczął okładać piąstkami rugając go; nie lubię cię, jesteś niegrzeczny,
po czym już ciężko obrażony zabrał pluszaka i przez następne dwa dni nie odezwał się do mnie ani jednym słowem.
Mogłam liczyć tylko na pełne pogardy spojrzenia.
Ależ był nieszczęśliwy, kiedy jego mama przyciągnęła go do mnie na pożegnanie.

Nie była to, ani pierwsza, ani ostatnia osoba, którą rozczarowałam.

Zestaw pytań E

Lubisz zagadki?

Uważasz, że najbardziej ekscytujące jest szukanie rozwiązania?

Jesteś zadowolony, kiedy uzyskasz oczekiwany wynik?

Rozczarowuje cię to, co odkryjesz?

A jeżeli mimo wszystko nie jest tak jak myślisz?

Sprawdzasz mnie?

Po co?

środa, 17 września 2008

Pod koniec lata

Biegłam dzisiaj przez wieś w mgiełce drobnego deszczyku,
otulona zimnem przez ponury poranek,
który z lekka został rozjaśniony opadami pierwszego śniegu.
Taki śnieg nigdy nie sypie romantycznie wirującymi na wietrze delikatnymi z kryształków lodu płatkami,
jest zawsze ciężki i trzeba się pod parasolem chronić przed jego wilgotnymi pacnięciami.

Właściwie to mogłabym już zapaść w sen zimowy.
Jestem bardzo dobrze przygotowana do przetrwania jesieni i zimy.
Zmagazynowany tu i tam tłuszczyk, wystarczyłby do wiosny.

wtorek, 16 września 2008

Drugi i ostatni dzień wolnego

Dzisiejszy dzień od wczorajszego różni się tym, iż deszcz jest mniej intensywny.
Ciągłe opady wody z nieba zrobiły to, co zawsze lubiłam, czyli jesienne błoto.
Musiałam się po nim przejść, pewnych przyjemności nigdy nie potrafię sobie odmówić.
Odnotować należy pewne sukcesy na polu walki z dyskami, dzisiaj powinnam z nim zakończyć swoje zmagania.

Aha, była niespodzianka :)


Mała namiastka światła w oczekiwaniu na złotą jesień, aby po przybyciu nie zastała nas pogrążonych w depresji.

poniedziałek, 15 września 2008

Dzień wolny

Dzisiaj kiepsko, wszak wiadomo, poniedziałek jest ciężki.
Wybrałam się na spacer.
Jak jest wolny dzień to trzeba wyjść z mieszkania i to bez względu na pogodę, czyż nie?
Miało być daleko i męcząco, a wyszło krótko, mokro i zimno.
Ubrałam się ciepło i trochę śmiesznie.
Nie wiem, dlaczego ludzie muszą dotykać człowieka oczami, kiedy wygląda się głupio.
Było mi przynajmniej ciepło i nawet w pewnym momencie przestało mi przeszkadzać, że się na mnie gapią. Skoro nie mają lepszego zajęcia, to proszę bardzo.
Z prac domowych pozostało jeszcze parę godzin walki z dyskami, ale dzisiaj już sobie odpuszczę, bo przy niskiej temperaturze i dużej wilgotności są migotki przed oczami.
Jutro podobno też jest dzień i wygląda na to, iż ustaliła się nam pogoda.
Chwilowo brak jakichkolwiek niespodzianek.

sobota, 13 września 2008

Z gratulacjami dla Reny

Czytając Twoje wiersze pewnie nie czuję tego, co Ty, gdy je piszesz,



ale bardzo lubię, podążać ścieżką słów, by czasami przystanąć i zachwycać się :)

piątek, 12 września 2008

Plany na sobotę

W mieszkaniu:

Mycie okien – kilka sztuk,
Pranie firanek i zasłonek - z tych okien, co to je mam umyć,
Mopowanie mopą ręczną
Odkurzanie dywanów i narzut odkurzaczem
Ścieranie kurzu z mebli przy pomocy mokrej ścierki
Pranie ubrań; pralka pierze, ja wieszam na sznurku ręcznie
Zakupy, gotowanie, prasowanie

W biurze:

Sprzątania na kilka dni
Rachunki, wyciągi, wyciągi, rachunki i to z kilku miesięcy

Pierniczę, niech te wszystkie zaległości nadal rosną i się przemieszczają jak wędrujące wydmy piasku.

To co, randka?

czwartek, 11 września 2008

Zestaw pytań D

Myślisz zero jedynkowo?

Jesteś wolny od emocji?

Czy modlitwa przynosi takie same efekty jak medytacja?

Kiedy słowa są zgodne z odczuciami?

Zależy ci na opinii drugiego człowieka?

środa, 10 września 2008

Czym jestem?

Lubisz ryzyko?
Jeżeli nie,
to nie sprawdzaj czy los obsadził mnie w roli ofiary.

Z wyglądu taka bardziej ciapa,
rozmywająca się tłumie,
grzeczna,
uprzejma,
uśmiechnięta,

milcząco przyjmująca ciosy?

Wystarczy tego dobrego

Od dawna chcę się odchudzić,
ale jestem uzależniona od różnorodnych łakoci.
Z pomocą przyszła mi pewna cukiernia.
Ciasteczka ładnie prezentowały się na półeczce,
były pięknie wyeksponowane,
kusiły mój wzrok,
więc jak było do przewidzenia,
uległam,
kupiłam,
zaczęłam pałaszować,
ale ich smak natychmiast zakończył moje zakusy na rozpasaną konsumpcję.

Widzę dużą szansę,
nie tyle na schudnięcie,
ale może wreszcie przestanę tyć.
Oj, nie prędko rzucę się na łakocie.

Drzewo genealogiczne

Myślisz, że jak powiesiłeś mnie na gałęzi drzewa genealogicznego to już możesz mi rozkazywać?

Zestaw pytań C

Znasz swoje korzenie?

Jak na imię miała twoja prababcia?

O czym marzą twoi rodzice?

Jak wyobrażasz sobie swoje prawnuki?

Czy zależy ci na czymkolwiek?

Bogaty program na jutro

Jedno nagrywam, drugie na żywo. :)

TVP2

21:40
Dr House
Serial obyczajowy



Polsat
21:00
Sekretne okno
Thriller

poniedziałek, 8 września 2008

Trochę lata i jesieni

Wczoraj słoneczna pogoda i spacer.


Dzisiaj padający deszcz podjął za mnie decyzję.
Dzień gospodarczy;
porządki,
porządki
i końca nie widać,
tego nicnierobienia.

Człowiek z pasją

Na spacerze Mąż gwałtownie obejrzał się za przechodzącą filigranową kobietą o regularnych rysach twarzy.
Natychmiast pojawił się nerwoból w okolicy serca, ostatnio pogoda płata figle i meteopaci nie najlepiej się czują.
Moje myśli zostały nagle przerwane po usłyszeniu pytania zadanego podnieconym głosem;
widziałaś, co Jej wisiało na szyi?
Przyznałam się, iż nie zauważyłam, co to takiego Ona miała na sobie,
po czym wysłuchałam relacji, składanej z przejęciem;
przecież to był najnowszy NIKON,
a dalej to już było tylko o możliwościach tego aparatu,
innymi słowy, poezja dla mych uszu.
Uznałam, że moja pozycja chwilowo jeszcze nie jest zagrożona.

sobota, 6 września 2008

Prezent

Kupiłam sobie po konsultacji z ekspertem wyciągacz do gwoździ.
Nie wiem, czy go kiedykolwiek użyję zgodnie z przeznaczeniem, niemniej linia czerwonej rączki z białym napisem osadzona na metalu, który ma mi ułatwić wyciąganie gwoździ, tych, co to ich oczywiście nie mam, zachwyciła mnie.
Leży przede mną na komputerze i patrząc w monitor cały czas mam go na oku.

Pośpiech

Całe życie biegnę, ktoś lub coś mnie ciągle pogania.
Dostrzegam rozmyte obrazy.


Przegródka torebki,
kilka kompletów kluczy, już nie wiem, którymi otworzyć zatrzymujące mnie drzwi.
Zapominam; nazwiska, tytuły, daty, adresy.
Ciekawe skąd znam twarz patrzącą na mnie z lustra?
Przyjaciel to czy wróg?
Przestaję reagować na swoje imię.

Tęsknię za tymi, którzy mnie zostawili,
zazdroszczę im,
już się donikąd nie śpieszą.

piątek, 5 września 2008

West Highland White Terrier

Westy sprawiają wrażenie ciekawskich i wesołych.
Czasami spojrzą na twarz człowieka;
niech ta na dwóch nogach zobaczy jak łaskawym okiem ją omiatam,
a gdy się z nią minę to może się obejrzeć za mną i popodziwiać mój piękny ogonek sterczący pionowo do góry.
Przy następnym spotkaniu może jej coś napyskuję albo warknę sobie, ot tak od niechcenia,
by biedaczka nie czuła się niedowartościowana.
Ma się wielkie serce, ot co.

czwartek, 4 września 2008

Powiew znad Sahary

Doleciał do mnie ciepły podmuch.
Zapachy Afryki?
Przemieszczają się obrazy i dźwięki.
Słyszę rozmowy, których nie rozumiem, czuję całą sobą rytmy czarnego kontynentu.
Ludzie o ciemnej karnacji, dla mnie nieosiągalnej, nawet nadzy wyglądają na ubranych i wywołują u mnie, obrzydliwie białego człowieka z uczuleniem na słońce poczucie niesprawiedliwości.

Jedyny kontynent, na który nigdy nie chciałam się wybrać.
Strach?
Pewnie tak, utrata swoich wyobrażeń, tak misternie tkanych ze zdjęć, filmów, książek i opowiadań w zderzeniu z rzeczywistością wywołuje zbyt silny dyskomfort.

wtorek, 2 września 2008

Jednak trzeba uważać

Człowiek sobie gadu, gadu i pożartuje, myśląc, iż inni to co usłyszą mają głęboko w d…e albo przynajmniej nie słuchają,
a tu okazuje się, że ludzie nie tylko słuchają tego, co mówię, ale również pamiętają treść wypowiedzi.
Dzisiaj zaskoczyła mnie kobieta, która zacytowała moją gadkę sprzed paru tygodni.
Dała mi do myślenia; właściwie, to ile jest tych ostrzeżeń, nie tylko ludowych, o tym, iż mowa jest srebrem a milczenie złotem?

poniedziałek, 1 września 2008

Zaczęło się

W piątek było wesoło.
Od soboty los stawia mnie do pionu; najpierw na odcinku łazienka – sypialnia zaginały mi porteczki od pidżamy, ten odcinek drogi nie jest znów taki długi, wcześniej, czy później powinny się gdzieś znaleźć.
Następnie padł dysk komputerowy.
Trochę szkoda tego, co na nim było.
Zastanawiam się czy strata jest bardziej sentymentalna, czy też ekonomiczna i czy warto podejmować działania związane z odzyskaniem danych.
Do tego wszystkiego dzisiaj jestem w nastroju melancholijnym, rozmył mi się kompletnie stan ducha, zawsze tak reaguję na pierwszego września.
Na dodatek jak rano biegłam do pracy to mężczyzna mego życia tylko śmignął samochodem obok mnie.
I tak to już trzeci dzień z kolei boli mnie głowa.
Dam do prasy ogłoszenie, że wymienię ją na cokolwiek.

Piętki

W mojej ulubionej piekarni kupuję zarówno chleb krojony jak i niekrojony.
Krojony ma dwie zalety; nie muszę go kroić i grubość kromki idealnie nadaje się do tostera, ale jak coś ma kilka zalet to powinno mieć, chociaż jedną wadę, prawda?
Dla mnie ta wada jest o tyle przykra, że bardzo lubię piętki, a w woreczku z pokrojonymi kromkami piętka to jak wygrana w totka.

Czy można gdzieś kupić same piętki?