wtorek, 30 grudnia 2008

Życzenia dla Margosi


Aby każdy dzień
niósł ideę
i treści wiosenne.

Nocą

Spacerowaliśmy Doliną Strążyską
wśród świerków i buków.
Pochodnie rozświetlały ścieżkę,
muzykant mróz skrzypiał pod butami
i tylko płatki śniegu tańczyły
w tę Sylwestrową noc,
wirując usypały
kołdrę miękkością kuszącą nas.
Chcieliśmy się zanurzyć
w tym puchu roziskrzonym,
przytulić się do siebie,
świat cały zamknąć w nas.

Stary Rok nas poganiał
do marszu dopingując,
topiąc śnieżynki
w płomieniach pochodni
skwierczał;
jeszcze nie czas.

Polana Strążyska czekała,
życzyła sobie
razem z nami przejść
w kolejny Nowy Rok

Nowy Rok przywitamy w górach
starzał się płatając nam figle przez
trzysta sześćdziesiąt pięć dni.
Chciał odejść żegnając się z nami
na polanie.
Ostatnim swym kaprysem
przywołał
ciepły wiatr,
zdmuchnął śnieżną kołderkę,
położył nam pod stopy
lodowy język
by oglądać śmieszny taniec nasz.

poniedziałek, 29 grudnia 2008

Jesteś mi winien dychę :)

Odważyłam się
i po długiej przerwie poszłam dzisiaj na łyżwy.
Jednak prawdą jest,
że pewnych umiejętności nie zapomina się.
Tłumów na moje szczęście nie było.
Jeden mężczyzna ślizgał się w kasku.
Trochę mnie to zaskoczyło,
ale po walnięciu głową w lód
przestałam się już czemukolwiek dziwić.
Jak mawiał mój ulubiony kapitan;
warto było żyć,
by doczekać tak pięknej śmierci.

Jutro też się wybieram.
Mam nadzieję, że znajdziesz polisę :)

Aha, ta niebieska banda otaczająca ślizgawkę
jest wypełniona powietrzem.
Wiem bom się o nią wygodnie oparła :)

niedziela, 28 grudnia 2008

Cały przyszły tydzień

Przeprowadziłam rekonesans i już wiem,
czym się będę zajmować w najbliższych paru dniach.

Ustaliłam, że lodowisko już na mnie czeka.
Jest dobrze przygotowane,



a tyle będzie Cię kosztować moja rozrywka.



Na narty biegowe zdecydowanie nie mam ochoty.



Nie chciałeś iść ze mną na spacer?
Zobacz, co straciłeś :))))



a ponieważ mam obrzydliwie mściwy charakter
to jeszcze tylko tyle Ci powiem,
że w naturze widok był tysiąc razy piękniejszy
niż na tym nieudanym zdjęciu.

Temperatura

Za oknem w kuchni,
kierunek południowy minus 10

za oknem w pokoju,
kierunek zachodni minus 11

Wyjść, nie wyjść
wyjść, nie wyjść

Zimno, no nie?
Oczywiście wyjść,
i kroki swe skierować na południe.

Tam czeka miła niespodzianka,
kilka lodowisk do wyboru :)

sobota, 27 grudnia 2008

Bałwanek



Widzisz ten dom i ulicę poniżej?
Pamiętasz jak kiedyś utoczyliśmy wielką śnieżną kulę,
która szybciej się tulała z górki
niż my biegliśmy po głębokim śniegu?
Kiedy nie mogliśmy już jej zatrzymać,
myślałam, że potoczy się na drogę
i spowoduje jakiś wypadek.
Na szczęście zatrzymała się parę metrów przed ulicą
i została wykorzystana do budowy
mojego pięknego pomnika.

Jutro chciałabym ulepić kolejnego bałwanka.

Kiedyś, za bobuśkowych lat,
powierzono mi wielką rolę
w bajce o Królowej śniegu.
Do dzisiaj pamiętam tę kwestię;
K: bałwanku, dlaczego te dzieci tak skaczą?
B: bo się cieszą, że cię widzą najjaśniejsza pani.

Jak ulepię bałwanka to na pewno coś miłego mi powie, prawda?

piątek, 26 grudnia 2008

Leniwie

Po wigilii moja pluszowa kompania powiększyła się
o renifera.
Jak mi w takim tempie będzie przybywać pluszaków
to będę musiała poszukać sobie większego mieszkania :)

Wczoraj obejrzałam film Piraci z Karaibów,
już kiedyś go oglądałam,
ale w święta pozwoliłam sobie jeszcze raz.

sobota, 20 grudnia 2008

Świątecznie

Kochani
Życzę Wam Radosnych Świąt Bożego Narodzenia,
zdrowia, spokoju,
spełnienia marzeń
i wykorzystania każdej wolnej chwili na spacery.


Aby na Waszej drodze zawsze stał
chociażby najmniejszy mostek,
który pozwoli iść dalej i dalej



w kierunku słońca



aż po horyzont.



Byście czerpali ogromną frajdę;
ze schowania się pod gałęzią,
na której nocą cichutko położył się śnieg,
zrzucenia puchowej kołderki na siebie
i krótkiego momentu utraty tchu.



A ogniste kolory ukryte pod śniegiem przypominały,
że zimą też można się świetnie bawić.

piątek, 19 grudnia 2008

Gosposia, część pierwsza i może ostatnia

Przez parę najbliższych dni pobawię się w gosposię.
Tyle wydawałoby się prostych czynności,
wykonywanych wręcz mechanicznie;
czy może wydarzyć się coś ciekawego?

Weźmy na przykład taką czynność jak pranie.
Wrzucamy więcej do pralki,
a wyciągamy mniej,
ale w momencie,
kiedy wieszamy, to pranie oczywiście,
jeszcze o stratach nic nie wiemy,
suszymy,
układamy.
No i co?
Ano nic, poza tym, że zawsze brakuje jednej skarpetki do pary,
coś zmieni swój pierwotny rozmiar,
zmechaci się albo zafarbuje.

Przeprowadzone śledztwo w sprawie zaginionych skarpetek zostało umorzone.

Teraz trzeba zająć się sprawą w sposób naukowy:
może uda się określić,
który czynnik wywołuje anihilacje skarpet.

czwartek, 18 grudnia 2008

Sennie

Mgła się tuli
do ziemi,
dzień przenika
w noc,
świat skurczony
we mnie.
Tylko my dwie
mgła i ja
pępek świata.
Skąd słyszę głos?

Staram się posklejać

Od paru lat,
na parę dni przed świętami,
kompletnie się rozklejam.

Skutek przygotowywania kolęd i pastorałek.
Jest taka jedna kolęda,
której jeszcze nigdy nie udało mi się zaśpiewać.
Mogę tylko słuchać i płakać.

Słowa napisał: Pan Szymon Mucha,
muzykę skomponował Pan Zbigniew Preisner
Kolędę dla nieobecnych
wykonała Pani Beata Rybotycka

a ja za Panem Krzysztofem Jasińskim powtarzam;

kochajmy artystów.

środa, 17 grudnia 2008

Trochę dziwne, a może nie?

O tym, że mam dobre układy z grabarzami to już się tutaj pochwaliłam.
Ale to, co mnie dzisiaj spotkało jak wychodziłam z cmentarza to przeszło moje najśmielsze oczekiwania;
biegł za mną jakiś mężczyzna przekonany,
że jestem grabarzem.
Nie potrafił mi wytłumaczyć, dlaczego wziął mnie za grabarza.

wtorek, 16 grudnia 2008

Odkrycie

Dzisiaj spotkałam sąsiadkę niosącą drzewko.
Kompletnie mnie ten widok zaskoczył.
Tak już przyzwyczaiłam się do dekoracji świątecznej
na ulicach i w sklepach,
że o mały włos a przegapiłabym święta.
Według kalendarza to już za tydzień.
Przejęłam się,
kartki z życzeniami świątecznymi szybciutko wysłałam.
Teraz tylko szczegółowy harmonogram zajęć zrobić,
by zdążyć na czas.

Hihihi, cztery dni świętowania.
Ciekawostka;
jak pracoholicy poradzą sobie z tym problemem?

poniedziałek, 15 grudnia 2008

Niedługo tam się wybieram :)



Znowu tylko przejechałam obok,
ale przecież kiedyś uda mi się przekroczyć próg tego budynku.

Znalezione podczas porządków w skrzynce pocztowej

Kolega mi przysłał

Pijaczek kręcąc się przypadkiem po cmentarzu zauważył grabarza zajętego swoją pracą i postanowił go dla żartu przestraszyć.
Podszedł do niego od tyłu i wrzasnął:”BUUUUAAA"
Grabarz ani drgnął, nawet się nie odwrócił i kontynuował swoją pracę.
Pijaczek zniesmaczony nieudanym żartem odchodzi.
Kiedy przechodzi przez bramę,
poza teren cmentarza,
nagle dostaje łopatą w łeb
i pada na ziemie nieprzytomny.
Pochyla się nad nim grabarz i grożąc palcem mówi:
"Straszymy, biegamy, skaczemy, bawimy się ... ale za bramę nie wychodzimyyyy!"



Bo z grabarzami trzeba mieć dobre układy.
Ja mam.
Wczoraj też mi pozwolił przejść przez bramę.

sobota, 13 grudnia 2008

Odporność

Ten,
kto ćwiczy jogę
nie boi się bólu.


Człowiek żyje sobie już sporo lat
i nawet do głowy by mu nie przyszło,
że oddychać nie potrafi.
A jednak.

Wdech, wydech,
wdech, wydech.

No i wymierz mi teraz cios.

CB – radio

Koledzy jak drużka do …
masz czyściutko
dzięki, w stronę … na wysokości … suszą
dzięki, szerokości

pysia, pysia

Koledzy jak ścieżka do …
uważaj na … kilometrze krokodylki
dzięki, w stronę … masz czysto
dzięki, szerokości, miłej nocki

pysia, pysia

Korki,
długie światła,
no
i
gdzie się
ryjesz?

Ostrożnie,
uważaj
na … kilometrze jest wypadek.

Jeszcze nie posprzątali?
Po tym,
co był dwie godziny temu
posprzątali

Teraz to już jest drugi w tym samym miejscu

Uważaj!
na zakręcie jest ślisko

pysia,pysia

czwartek, 11 grudnia 2008

Prezencik

Aksamitny w dotyku,
czarny dla oczu,
bez zbędnych upiornych światełek.
Rozmiary w milimetrach;
52 x 19 x 10

Moja nowa przenośna pamięć.

Po podłączeniu do laptopa
jego oprogramowanie
zdominowało wszystkie dotychczasowe ustawienia.
Trochę pomocowałam się z nim,
sformatowałam
i wreszcie mam całe 16 GB do swojej dyspozycji.

środa, 10 grudnia 2008

Mikołaje mają coraz ciężej

I jak mają zdążyć na czas,
kiedy przeszkód coraz więcej? :)

Piwko

Przypomniało mi się :))))

Zaróżowiona

Kiedy świeci słońce,wieje silny wiatr
i śnieg otula okolicę,
idę na spacer by nabrać kolorów.

Wiatr przepędza śnieg,
a gałązki bronią się igiełkami
przed utratą śniegowej kołderki.



Huby uodporniły się na zmiany pogody.
Jak zwykle pięknie wyglądają.



Żeby nie było,
że nic dzisiaj nie robiłam
to zostawiłam swój ślad
na pniaku.

niedziela, 7 grudnia 2008

Ogniwo łańcuszka

Przemijanie zaproszone do zabawy przez Zdegustowaną
przyznaje się,
że;
1. Lubi jeść czosnek w dużych ilościach i różnych kompozycjach smakowych,
może być nawet z tortem czekoladowym.

2. Kocha sztuki piękne, a szczególnie muzykę.

3. Chciałoby słuchać codziennie głosu Pana,
który w reklamie mówi tylko jedno słowo; Panasonic.

4. Kocha przyrodę bez wyjątku i bezwarunkowo,
nawet te natrętne muchy,
których larwy uratowały niejedno żołnierskie życie.

5. Może swobodnie włożyć swoje stopy do butów zaczynających się od rozmiaru 39,
i ma w swojej kolekcji pantofle o rozmiarze 42 :))))


Zachęcam innych do zabawy.

sobota, 6 grudnia 2008

Kałuża

Male dzieci lubią sobie potupać w kałuży i brodzić po błocie.
Rodzice jednak takich przyjemności zdecydowanie zabraniają.
I tak dorastając, z roku na rok, mamy coraz mniej przyjemności z życia.
Ja jeszcze dzisiaj lubię wejść do kałuży i iść na spacer przez największe błoto.
Nie potrafię tylko zrozumieć malującego się szoku na twarzy dzieci jak widzą,
że taka stara baba zamiast ominąć kałużę idzie z radością przez samiuśki jej środek.

czwartek, 4 grudnia 2008

Byle do nowego roku

W biurze dzisiaj było już tylko wietrzenie.
Jutro na klatce schodowej będą likwidować jeden kaloryfer.
Pojutrze chcę zakończyć rozliczanie rachunków.
Niezmiennie nie cierpię ZUSowskich rozliczeń.
Uzgodniliśmy, że nie mamy wspólnych interesów tylko konto.
A nich to, gdzie nie spojrzę same dropy mam przed oczami.



Lubię swoje zdjęcia, zwłaszcza te nieudane :)

poniedziałek, 1 grudnia 2008

Spostrzegawczość

Z przykrością stwierdzam, że spostrzegawcza to ja raczej nie jestem.
Słowo daję, że gdy pstrykałam to zdjęcie na pewien szczegół nie zwróciłam uwagi,
hihihi i nie tylko ja.