sobota, 28 lutego 2009

Powinno starczyć na kilka bałwanków



Nigdy nie wiadomo,
co zastaniesz za drzwiami,
chociaż … :)

czwartek, 26 lutego 2009

Nie oglądać przed snem

Czasami mam fart.

Tym razem udało mi się uchwycić moje drugie ja.



Hihihihi
każdy widzi coś innego,
a ja dostrzegam w tym czymś siebie.

W tym miejscu musi coś być nie tak,
bo pstryknęłam kilkanaście zdjęć
i żadne nie wyszło mi tak jak chciałam.
Takie najbardziej przyjazne dla oka,
ale niestety również nieudane jest to zdjęcie poniżej.


Czy znajdziecie rozwiązanie?

Rado
już pewnie wiesz, co to jest :)

Ange ou sorciere?
zagadka,
ale bez jednoznacznego rozwiązania.
Gdyby nie kolejne zdjęcia
sama nie wiedziałabym skąd się takie wzięło:)

Meloman
zdjęcia komputerowo nie modyfikowałam.
Taki traf.
W aparacie tryb pracy
podczas wyciągania z futerału
ustawił się na księżyc,
a reszty dokonały moje drżące ręce:)

Deu
bardzo,
ale to bardzo lubię takie zabawy.
Zdjęcie pstryknięte 21.10.2008 r. :)

Lacri
kocia natura?
Och, chciałabym bardzo,
gdyż kojarzy mi się ze wszystkim,
co najlepsze:)

Ninuś
najlepiej dać się ponieść wyobraźni,
skojarzeń może być mnóstwo:)

Ptaszka
z prawdziwą przyjemnością,
na sowę też się zgadzam:)


Zobaczyć coś,
czego na pierwszy rzut oka nie widać:)

środa, 25 lutego 2009

Szerokości koledzy

Jednego dnia jakiś oszołom wjechał
na nie swój pas drogi.
Stuknęło, huknęło i lusterko poszło,
a właściwie poszybowało
w bliżej nieokreślone miejsce.
Ja rozumiem,
że obrywanie lusterek jest na porządku dziennym
np. na pięknej wyspie Capri,
gdzie wąskie uliczki
i jazda miejscowymi busami
przypomina poruszanie się
kolejką górską w lunaparku,
a mniej lub bardziej przystojny kierowca
widząc nasze zdziwione miny tłumaczy,
że tak ma być,
bo tutaj nie ma miejsca na lusterka
(dla jasności jest to moja, autorska interpretacje tego, co usłyszałam i zobaczyłam, gdyż włoskiego nie znam),
ale nie u nas,
przecież drogi szerokie
i marnie utrzymane.

Drugiego dnia jechała ciężarówka z naprzeciwka.
Na ostrym zakręcie
spadła z niej na tyle gruba tafla lodu,
że po bliższych oględzinach
można zaobserwować następujące zmiany w samochodzie;
rozbita przednia szyba i wgnieciona blacha.

W jednym i drugim przypadku
poszkodowanemu kierowcy nic się nie stało.
Uściślając,
nie doznał zauważalnego uszczerbku
na zdrowiu fizycznym.

Wspominałam już,
że winowajcy nie raczyli się zatrzymać
tylko wcisnęli mocniej pedał gazu,
by jak najszybciej
oddalić się z miejsca zdarzenia?
Nie?
Ale chyba nie musiałam,
przecież to takie oczywiste w naszych realiach.

Szerokości koledzy.


Zdjęcia na życzenie.
Kto by pomyślał,
że taka mała tafla lodu
może jakieś szkody wyrządzić.



wtorek, 24 lutego 2009

Rachunek

Kochany Mężu!

Dycha ostrzenie łyżew,
dycha wstęp na tor lodowy,
cztery dychy niepodwiezienie na lodowisko,
razem: stówa dla mnie.

PS
Dlaczego wyrazy:
cztery i lodowy
są uznawane za wulgarne?

PSs
Ponadto uprzejmie informuję,
że po włożeniu kasku na głowę
ani raz mną nie gwizdnęło o lód.

PSss
Na jutro też szykuj stówę.

PSsss
Zdjęcia nie będzie,
bo …
no, bo …
nie i już.

PSssss
Jak sobie jeszcze coś przypomnę
to dopiszę.

niedziela, 22 lutego 2009

Maraton sopli i sopelków



Malutki, ale jest.



Nowe rynny są gwarancją ładnych sopli.



Wiaderko sadzy i już inaczej.



Zdecydowanie ładniejsze były na żywo.



Taki efekt uzyskamy podgrzewając rynny.



Lampa też ma swoją chwilę przyjemności.



Trochę siana do rynny
i na większe sople nie ma co liczyć.



No po prostu ładnie błyszczały
w promieniach słonecznych.


...



Jeszcze chwila i będzie lodowiec.


...


...

sobota, 21 lutego 2009

Dzisiaj zwiało mi kapitalne zdjęcie

Siedział sobie mały rudy pies
na chodniku
przed taśmą zagradzającą przejście,
bo "uwaga sople".
Już miałam pstryknąć zdjęcie,
kiedy pies ucieszony widokiem nadchodzącej pani
zerwał się na równe nogi i pocwałował do niej.

czwartek, 19 lutego 2009

Trochę kolorów

Tak sobie stałam i patrzyłam.


...


...


...



Śnieg prószył,
a na stromiźnie udeptywali przy pomocy nart.

Kara

W drugiej klasie szkoły podstawowej siedziałam w jednej ławce razem z przyjaciółką.
Klasa była dość liczna, a szkoła koedukacyjna.
Sąsiednią ławkę zajmowało dwóch chłopców.
Jeden był niesamowitym gadułą.
Nasza wychowawczyni, kobieta niezbyt rozgarnięta, postanowiła ukarać gadatliwego chłopca.
I co wymyśliła?
Na pewno nikogo nie zaskoczę,
otóż tego gadułę posadziła razem ze mną w ławce.
Myliłby się ktoś,
że przejęła się protestem moim i mojej koleżanki.
Kolega musiał ponieść karę adekwatną do swej przewiny i już.
Efekt?
Moja przyjaciółka zyskała sympatycznego kolegę,
ja od tej pory miałam przechlapane u wszystkich koleżanek,
bo okazało się,
że zazdrościły mi,
iż na każdej lekcji tuż obok mnie siedzi najprzystojniejszy z przystojnych.
A ja i moje odczucia nikogo nic nie obchodziły.
Siedzący obok mnie mówił i mówił,
żeby, chociaż z sensem,
ale gdzież tam.
Dzisiaj już nawet dobrze nie pamiętam jak wyglądał,
nie mam również pojęcia, co się z nim dzieje.

Dlaczego akurat dzisiaj o tym mówię?
Och, tak tylko użalam się nad sobą,
bo wygląda na to,
że los obsadził mnie w roli kary.

środa, 18 lutego 2009

Fotel

Które to już jest z kolei piwo?
Może by tak wystarczyło?!

O co ci chodzi?
Sama mówiłaś,
że ojciec całe popołudnia sączył wino,
które miał schowane za fotelem.
I co?

Nic.
Fotel wyleciał przez okno.

wtorek, 17 lutego 2009

Przeczytane na bilbordzie

Jedziesz szybciej niż myślisz.
Zwolnij.

Dziwne, zima i sypie śnieg.

Już nie pamiętam,
kiedy zimowe kwiaty w donicach
były tak dorodne jak obecnie.



Nie za wcześnie ?



poniedziałek, 16 lutego 2009

Wiadomości

We wtorek zderzenie w kosmosie;
kawałki rosyjskiego i amerykańskiego sprzętu
fruwają w rozproszeniu.


Na początku lutego zderzenie na Atlantyku;
okręty podwodne Wlk. Brytanii i Francji
lekko uszkodzone wróciły do baz w swych krajach.


Dzień po dniu zderzam się z naszą rzeczywistością;
rozbita na kawałki wracam do domu,
gdzie czasami udaje mi się posklejać.

niedziela, 15 lutego 2009

Garaż ;-)

Gdzie jest samochód Marka?




Jaka jest marka samochodu Marka?


Tydzień

Przez cały tydzień bez przerwy
z nieba sypie śnieżny puch.
Najwyraźniej aniołowie chcą maksymalnie wykorzystać czas karnawału i w swym rozbawieniu nie widzą jak pokrzyżowały mi plany.
Zresztą mnie jak mnie,
gdyż ja staram się w każdej sytuacji
dostrzec pozytywne aspekty,
chociaż nie od razu są widoczne,
ale weźmy dla przykładu takiego jamnika.
U sąsiadów jest taki jeden,
który lubi ze mną pogadać,
tzn. jak ja przechodzę obok ich posesji
to on biegnie by mi zrelacjonować,
co się wydarzyło podczas mojej nieobecności.
Wyraża swoje zadowolenie lub oburzenie
w zależności od zaistniałej sytuacji.
Obecnie to biedne zwierzę ma obiektywne trudności w swobodnym poruszaniu się po podwórku.
Przypominam, jest ponad pół metra świeżo spadłego puchu.
Ludzie nieuwzględniający potrzeb poznawczych
i poczucia obowiązku w zakresie kontrolowania swojego terenu przez psa o krótkich nóżkach,
z lenistwa lub braku możliwości (niepotrzebne skreślić)
przekopują tylko wąskie tunele.
Ciekawe, dlaczego później wszyscy się dziwią,
że zwierzęta są zestresowane.
Chwilowo nie mam nawet bladego pojęcia,
co się dzieje w okolicy,
gdyż ostatnio z nim nie rozmawiałam.
Ale myślę,
że uda nam się przetrwać ten trudny,
ale jakże piękny czas.

sobota, 14 lutego 2009

Białe na białym


Dla żyjących w naszym sercu
i umyśle
oraz ukrywających się
za linkami.
Chyba zdajecie sobie sprawę
z tego,
że Was kochamy.

piątek, 13 lutego 2009

Kalendarz

A wydawałoby się, że luty jest krótki.

(14) Sobota - Walentynki

(19) Czwartek - Tłusty Czwartek

(24) Wtorek - Ostatki

(25) Środa - Środa Popielcowa


Moje maskotki też polubiły ofelię.
Proszę nie myśleć, że popełniłam błąd.
Taka nazwa widnieje na metce tego białego koca.

Pytania i odpowiedzi

Mam problem do rozwiązania
a do dyspozycji masę narzędzi.
Mogę pójść
śladem Sherlocka Holmesa i podedukować
lub drogą od szczegółu do ogółu.
Gdy uzyskany wynik nie podoba mi się,
wybieram losowo inne narzędzie.
Potwierdzam wcześniejsze wnioski.
Byłam,
jestem
i będę
tylko przedmiotem,
nigdy podmiotem.
Jeżeli myślisz,
że mnie można łatwo zniechęcić
to się grubo mylisz.
Chcesz się mnie pozbyć?
Musisz się bardziej postarać.

wtorek, 10 lutego 2009

:- (

Jechaliśmy smętną drogą,
aż nagle zobaczyłam go.

Przez króciutką chwilę dreszcz radości przemknął po mnie.
No tak,
ale zanim człowiek zatrzyma samochód,
wyjmie aparat,
wyceluje obiektywem,
to zawsze jest już za późno.
Tylko takie zdjęcie zostało nam z naszego spotkania.



Ech,
lisie,
co tu dużo mówić,
po prostu tęsknię.

sobota, 7 lutego 2009

Czym jest umysł?

Nierozróżnialni
od innych ludzi
w zachowaniu
i wyglądzie fizycznym.

Podobne oczy,
czoło,
usta,
nos,
podbródek.

Posiadają umysły
działające dokładnie
tak jak twój umysł i mój.

Czerpią przyjemność z tego,
że ty cierpisz,
a mnie boli.

Czy ich umysły działają dokładnie
tak jak twój umysł i mój?

piątek, 6 lutego 2009

Nawet nie wiem jak się nazywa

Pozwolił mi przez króciutką chwilkę podglądać jak się objada, kiedy zaczęłam się do niego zbliżać rozdarł swój dziób
i odleciał.
Ale mi nakładł do słuchu,
moje szczęście,
że nic z tego nie zrozumiałam.



Co by tu teraz robić?
ZUSy ? (wrrrrrrrrrr),
chyba lepiej pojadę pod Orawski Zamek sadzić majeranek.

czwartek, 5 lutego 2009

Odwilż

Nie mogę iść na łyżwy przez te temperatury plusowe,
chociaż tak naprawdę to raczej przez lenistwo.

Dzisiaj uświadomiłam sobie,
że nie jestem jeszcze gotowa na nadejście wiosny,

a system edukacyjny już jest.

środa, 4 lutego 2009

Ładnie, ale … (4)

Muzeum, które ożywa w filmach.



To są moje ulubione zabawy ;-)
zdjęcie powyżej bez lampy,
poniżej z lampą.



W górę też warto popatrzeć,
bo to i widok interesujący,
i kark wyprostować można.



Tuż za murami Dunajec,
a w nim niezależnie od pory roku i pogody
ludzie łowią ryby.



Jak odwiedzicie te strony,
to sami odkryjecie mnóstwo ciekawostek,
legend i widoków.

Życzę słonecznej i lekko wietrznej pogody,
wtedy więcej dziwów ujrzycie.

wtorek, 3 lutego 2009

Czerwony Klasztor (3)

Zagadka została pomyślnie rozwiązana,
wszyscy wiedzieli,
ale nie każdy chciał się wypowiedzieć.

Potwierdzam,
iż na zdjęciach udało mi się utrwalić w dniu 01.02.2009 r.
Zabytek narodowej kultury
Klasztor kartuzjański w Czerwonym Klasztorze

właśnie o takim tytule otrzymaliśmy folder przy zakupie biletów w muzeum klasztornym.

Kupiliśmy dwa bilety wstępu
i prawo do pstrykania zdjęć.
Zapłaciliśmy tak jak to w strefie przygranicznej jest praktykowane złotówkami 26 plus 9.
Bardzo miła pani udzieliła wskazówek;
wchodzić wszędzie gdzie drzwi otwarte i pstrykać do woli.
Byliśmy sami,
co oznacza, że nikt nam nie wchodził w obiektyw.
Niby fajnie, ale to tylko muzeum.

W sumie piękna okolica,
widok na Trzy Korony cieszy oczęta,
ale przez to, że miejsce jest puste wydaje się tak bardzo smutne.
Pozostaje wpatrzyć się w szczyt góry
i policzyć ilu wytrwałym udało się tam wyjść w tę piękną słoneczną niedzielę.


Wiem, że wiecie :) (2)



Te zdjęcia to już tylko czysta formalność :)

poniedziałek, 2 lutego 2009

Zza kraty (1)

Jak nazywa się to miejsce?



...



Dla ułatwienia dodam,
że chciałabym za tą kratą spędzić
przynajmniej miesiąc swego życia.



Ostrzegam,
że jak nikt nie zgadnie,
to będą kolejne zdjęcia.
A ma mściwa natura
gotowa wstawić jeszcze jakiś opis.

Z inspiracji Zdegustowanej :)

Zobaczyłam kiedyś chłopca,
starszego,
przystojnego,
inteligentnego,
z poczuciem humoru,
mającego wiele pasji w życiu
i jeszcze coś,
na co jestem bardzo wrażliwa,
a mianowicie barwę głosu.
On w ogóle mnie nie zauważył.
Jacy ci faceci są nie spostrzegawczy.
Wlepia w takiego swoje ślipia jego przyszła żona,
a on nawet nie spojrzy na nią.

I co z tego,
że ona ma osiem lat,
a on trochę więcej.
Ona już wie,
on jeszcze nie.

Po kilkunastu latach znajomości
spełniają nawzajem swoje marzenia.
Banalne?
Jasne, że tak.
Sielanka?
Pewnie, że nie.
Ale za nic nie chciałabym, by było inaczej.