sobota, 31 lipca 2010

Z Przełęczy pod Kopą Kondracką do Kuźnic

Dróg powrotnych z Małołączniaka wiele, my wybieramy tę wiodącą przez Przełęcz pod Kopą Kondracką (1863 m) ten szlak pozwoli nam jeszcze raz z innej strony przyjrzeć się Giewontowi.



Będziemy schodzić tą zygzakowatą ścieżką.



...



...



Zdążyliśmy obejrzeć sobie Giewont tuż przed zachodem słońca.



Koniec pstrykania fotek na dzisiaj,
powinniśmy przed nocą opuścić kotlinę.

piątek, 30 lipca 2010

czwartek, 29 lipca 2010

Hawiarską Drogą na Małołączniak (II)

Na czym to skończyliśmy ostatnim razem?
Aha, już wiem.
Potem żleb się rozszerza i wychodzimy na połogi grzbiet nazywany Czerwonym Wierchem, to ten sam, który ku Dolinie Małej Łąki urywa się ścianami Wielkiej Turni (1847 m).
W tej okolicy odnotowano kilka śmiertelnych wypadków z powodu zabłądzenia.
Pamiętaj, gdy schodzisz tym szlakiem, należy skręcić w lewo.



No dobrze, będzie zagadka; co my tu widzimy?



Robimy zbliżemie i możemy podziwiać turystów zdobywających Giewont. Och, nie, ja się tam nie wybieram, także jak ktoś chce bawić się w zdobywcę, to proszę bardzo, ale beze mnie.



Jeszcze rzut oka z lotu ptaka na Wielką Polanę Małej Łąki i chyba już nikt nie ma wątpliwości zwłaszcza po ostatnim naszym spacerze, dlaczego właśnie to miejsce skradło nam serce.



Tato, tato, szybowiec.



Gdzie? No tam. Wokół Giewontu sobie szybuje.



I z tego oto pięknego miejsca gorąco pozdrawiamy wszystkich szybujących w przestworzach i pozwalamy sobie na symboliczne podarowanie Im tego oto pięknego kwiatka :-)



Wędrujemy teraz wypukłością grzbietu, który od wysokości 1840 metrów, aż po szczyt Małołączniaka pokryty jest skałami krystalicznymi. Podziwiamy widoki i dajemy się owiewać bardzo silnemu zimnemu wiatrowi. W takich oto chwilach pomagają mi się stabilnie trzymać na nogach moje nadprogramowe kilogramy, te same, które przy drapaniu się pod górę bezlitośnie przeszkadzały.



Już w lipcu czerwienieje rosnący tutaj granitolubny zespół situ skuciny oraz boimki dwurzędowej i właśnie kolor tychże roślinek dał początek ludowej nazwie Czerwonych Wierchów.



Grzbiet nie chce się skończyć, ale w końcu i my dotrzemy na wysokość 2096 metrów i będzie nam dana możliwość podziwiania cudownych widoków z Małołączniaka, innymi słowy alpejski widok na Tatry Wysokie zaliczany do najpiękniejszych w Tatrach Zachodnich.

środa, 28 lipca 2010

Hawiarską Drogą na Małołączniak (I)

Droga wiedzie z Przysłopu Miętusiego w kierunku południowym nad Niżną Miętusią Równiną.



...



...



Duma mnie przepełnia, że udało mi się pstryknąć fotkę temu motylkowi,



..



a teraz to już mnie duma rozsadza, że też tak bardzo ruchliwe stworzenie dało sobie, chociaż raz portrecik zrobić.



...



...



...



Szlak po przejściu przez siodło zwane Kobylarzem (1430) zakręca na wschód i wśród kosodrzewin wchodzi do dużego piarżystego Kobylarzowego Żlebu. Słowo daję, iż cieszę się, że w tym miejscu idę pod górę, a nie w dół.



Patrzę w górę i pewniej się czuję widząc stojące nieruchomo skały.



Nie wzbudzają mojego zaufania ruchome kamyczki pod stopami, gdyż można w niezły poślizg na nich wpaść, a byłoby głupio zjechać na kogoś idącego za mną.



Dochodzimy do głównej atrakcji tegoż szlaku, czyli gładkiego (czytaj śliskiego) 12 metrowego progu, którego dla naszej wygody i poczucia pewności w roku 1971 ubezpieczono łańcuchami, dlatego też obecnie nie nastręcza dużych tylko niewielkie trudności. Niemniej należy zachować ostrożność, czyli zabezpieczyć aparaty, złożyć kijki i unieruchomić je na plecaku, włożyć rękawiczki, te, o których już do znudzenia przypominam, i pomału każdy w swoim tempie ostrożnie drapie się w górę.



Nad progiem nadal stromym żlebem do góry wśród bujnej roślinności wapieniolubnej idziemy pomalutku, a tam, co krok to w innym kolorze kępka pięknych kwiatków.
Potem ..., ale o tym to już w następnym odcinku.

poniedziałek, 26 lipca 2010

Staników Żleb i Przysłop Miętusi

Brama u wlotu do Staników (Krowiego) Żlebu,
mostki
i ścieżka prowadząca przez las wcięta między Mały i Hruby Regiel.
Idealne rozwiązanie na upalny dzień.



Idziemy i idziemy, aż tu niespodziewanie, otwiera się przed nami fantastyczny widok, to znaczy byłby, gdyby nie chmury, chociaż jednak mimo wszystko jest zachwycający, ale do focenia nie teges.



Pod nogami kwiecia różnorodnego co niemiara.



Pomiędzy gałęziami drzew dostrzegamy niewielką Czerwoną Skałkę, z której w pierwszej połowie XIX wieku wydobywano rudę żelaza.



Tak, wydobywało się, wydobywało,
a teraz dziura wygląda jak otwarta rana po wyrwanym sercu.



No jakby tak człowiek chciał każdy kwiatek sportretować, to by się z miejsca nie ruszył, a w planach jednak była dalsza wycieczka.



Niemniej rozterki zaczynają nas dopadać, bo raz, że zapowiadali burze, dwa, chmury nadciągają, no i upał niemiłosiernie doskwiera.



Nic to, na razie cieszymy się, że kwiaty tak piękne, iż oczu od nich oderwać nie można.



Chmury figlując nad Twardą Kopą, Ciemniakiem i Krzesanicą zarazem dają i odbierają nadzieję na bezdeszczową pogodę.



Postanowiliśmy, że decyzję o kierunku dalszej drogi podejmiemy po dojściu na Przysłop Miętusi, na razie podziwiamy Czerwoną Skałkę.



Teraz wiadomo, dlaczego główny wierzchołek Czerwonych Wierchów, najwyższy szczyt (2122 m) wapienny całych Tatr Zachodnich i Polski nazwano Krzesanicą. Jej północna ściana jak gdyby skrzesana.



Sprawdzamy, że Giewont też się opatula chmurami.



Zbliża się czas na podjecie decyzji, widzimy już klepisko na środku łąki, to jest właśnie Przysłop Miętusi (1187 m), innymi słowy wycięte w łupkach trawiaste siodło wśród lasów, węzeł szlaków i punkt widokowy.



Dla zainteresowanych nazwy pagórków kolejno od lewej;
dalszy plan:
Wielki Opalony Wierch (1485),
Spalenisko (1324)
Bobrowiec (1663)
Zadnia Kopka (1333)
Furkaska (1491)
bliższy plan:
Zawiesista Turnia,
i za Czerwoną Skałką Zadnia Kończyta Turnia (1296) „Elijaszowa”



I który kierunek obraliśmy? ;-)

niedziela, 25 lipca 2010

Mała Łąka (II)

Wielka Polana (1150 - 1190 metrów, a środek 1175 metrów) jest płaska, powstała na kilku stożkach napływowych, które zasypały istniejące kiedyś w tym miejscu jezioro polodowcowe.
Wyobrażam sobie powstające spiętrzenie, rozcinające się z czasem moreny czołowe pozostawiające za sobą grubość osadów jeziornych sięgających tu 65 metrów.



Szlak przemierzający wzdłuż całą łąkę prowadzi na Kopę Kondracką, a łąka wraz z porami roku zmienia swój strój.



Mały Giewont



Od lewej Wielka Turnia (1847) a ten zielony placek na prawo od niej to Sucha Płaśń. Natomiast poniżej niej Sromb.



Rozpoznajemy już, prawda?



...



Naprawdę bardzo szybko zmienia się pogoda.



Słońce raz ukrywa coś przed nami, a innym razem pokazuje dziwy natury.



Obiecana wczeniej Babka wraz z Mnichami.



...



Nie, dzisiaj nie idziemy ani na Kopę Kondracką, ani tym bardziej na Giewont.
Wracamy.



Zaraz, zaraz, to my wracamy, a kolega tutaj zostaje.



Ten widok mówi mi, że już niedługo będziemy na Ścieżce pod Reglami.