niedziela, 31 października 2010

Granią nad Doliną Bystrej (II)

Piękny szlak stokowo grzbietowy nad Doliną Bystrej mamy już praktycznie za sobą.

Przypominamy sobie kolejno;
Suchy Wierch Kondracki (1890),
Suche Czuby Kondrackie: Wielką, Pośrednią i Małą,
Goryczkową Czubę (1913),
Goryczkową Przełęcz Świńską (1801),
Pośredni Wierch Goryczkowy (1874),
Goryczkową Przełęcz nad Zakosy (1816)

Na Świnicę już w tym roku najprawdopodobniej nie wybierzemy się



tak jak na wiele, wiele innych gór i pagórków.



Przed nami niebawem zakończenie szlaku na Suchej Przełęczy (1950).



Fajnie jest tak móc się obejrzeć za siebie i jeszcze przez chwilę nacieszyć się już znanymi widokami.



Pozostał już tylko powrót do Kuźnic,
ale w ten sposób na pewno się nie odważę.



Doliną Gąsienicową parę dni temu już wracaliśmy.



Doliną Goryczkową co prawda nie schodziliśmy ostatnio, ale wychodziliśmy właśnie obok budynku obserwatorium.



A może by tak kolejką linową?
Właściwie, dlaczego by nie.
No to jedziemy.

Granią nad Doliną Bystrej (I)

Szlak, podobnie jak znany nam już przez Czerwone Wierchy, wiedzie wzdłuż linii granicznej głównie po stronie słowackiej.



Do tego miejsca, czyli Przełęczy pod Kondracką Kopą już kiedyś doszliśmy skąd schodziliśmy na Kondratową Polanę i dalej do Kuźnic, gdzie spotkaliśmy przerażonych turystów, którzy porządnie wystraszeni twierdzili, że zobaczyli taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaakiego niedźwiedzia, a ponieważ nie wiedzieli, co robić dalej więc zabraliśmy ich ze sobą w drogę powrotną robiąc za ariergardę i w duchu licząc na to, że może nam się też poszczęści, ale wtedy nie było nam dane zobaczyć futrzaka.



Odwracamy się i ... tak, tak, na ostatnim planie Krzesanica



Pierwsza z prawej, to Kondracka Kopa wraz z moim trawersem.



Skoro udało się nam już ustalić co się znajduje za naszymi plecami możemy ruszać w kierunku Kasprowego Wierchu, tym bardziej, że przy słonecznej pogodzie i braku chmur będziemy go mieli praktycznie cały czas w zasięgu wzroku.



...



...



...



...



...



...



...

sobota, 30 października 2010

w Kierunku Kopy Kondrackiej

Ostatni rzut oka na Wielką Turnię,



na Wielką Polanę Małej Łąki teraz już całą skąpaną w promieniach słonecznych,



a także na Giewont.



I już mieliśmy postanowione, że idziemy na Kopę Kondracką, ale nastąpiło w życiu Alusi coś niebywałego, niespodziewanego, coś, o czym od dawna nieśmiało marzyła, a mianowicie ujrzała zajadającego się jagódkami misia. Wydarzenie było tak doniosłe, iż nie tylko zburzyło kolejność notek na tym jakże pięknym blogu, ale przed wszystkim wpłynęło na zmianę trasy spacerowej.



Postanowiłam trawersować zbocze Kopy Kondrackiej w nadziei na ponowne ujrzenie niedźwiedzia, rozglądając się bacznie na wszystkie możliwe strony,



ale niestety już więcej go nie ujrzałam.



No tak, nie dość, że misia już nie zobaczyłam, to jeszcze sobie o dobrą godzinę trasę skróciłam.



Zatem pstryknięcie foty w kierunku zachodnim



i maszerujemy na wschód.



...

piątek, 29 października 2010

Głazistym Żlebem na Przełęcz Kondracką (II)

Na drugim planie pomiędzy Siodłową Turnią, a Małym Giewontem, zza którego wynurza się Babia Góra pięknie prezentuje się Hruby Regiel.



Jeszcze za wcześnie, by zobaczyć kogokolwiek na Giewoncie,



ale już ludzie zmierzają w jego kierunku



między innymi tą ścieżką biegnącą pod Małym Giewontem z Grzybowca



a także tą, którą my idziemy z Małej Łąki pomiędzy jasną Siodłową Turnią, a Dziadkiem i Babką oraz imponującym urwiskiem Wielkiej Turni.



Czaruje, oj, czaruje.



Teraz można się pobawić i poszukać Zagonnej Turni.



Uff, jesteśmy już na najniższym punkcie grzbietu łączącego Giewont z Kopą Kondracką w głównej grani Tatr. Zbiegają się tutaj dwa szlaki prowadzące na Giewont i Czerwone Wierchy, jeden z widocznej Doliny Kondratowej,



a drugi z Małej Łąki.



Na pierwszym planie Kopa Kalacka.



Zostawiamy za plecami Giewont i kierujemy się na ...

czwartek, 28 października 2010

Głazistym Żlebem na Przełęcz Kondracką (I)

Słońce coraz to i większe obszary obejmuje w swoje władanie, a my jak na razie w cieniu się kryjemy.



Jeszcze nie raz będzie nas dzisiaj zachwycać swym urokiem wyłaniająca sie sponad jesiennych mgieł Babia Góra.



Ale fajne, no nie?



Giewont czaruje, oj czaruje, góruje nad Zakopanem i stanowi symbol polskich Tatr, motyw wielu obrazów, zdjęć, pieśni i wierszy.



W 1901 roku mieszkańcy Zakopanego wystawili na jego szczycie metalowy krzyż upamiętniający 1900 rocznicę narodzin Chrystusa.
I całe szczęście, że ulegli panującej ówcześnie modzie, bo pomijając wszystkie inne aspekty, to zyskaliśmy fantastyczny punkt orientacyjny, gdyż ta szelma Giewont z każdej strony inaczej wygląda, a dopóki nie stracimy z oczu krzyża, to na pewno nie zgubimy się.



Popodziwialiśmy sobie widoki, to teraz znowu trzeba wbić wzrok w ścieżkę, no przecież trzeba uważnie stopy stawiać, wszak daleka droga przed nami.

środa, 27 października 2010

Dolina Małej Łąki październikowym porankiem

Na dobry początek tropy roztańczonego zwierzaka.



Wielka Polana Małej Łąki pogrążona w cieniu



i otulona szronem



jeszcze smacznie śpi



...



świerki nieustannie wspinają się



ku słońcu muskającemu wierzchołki gór.