środa, 27 kwietnia 2011

Wiosennie w Dolinie Strążyskiej

Do Sarniej Skały jeszcze powrócę, tak myślę.



Gdy już liście pojawią się na drzewach, to znacznie ograniczą mi widoki, trzeba korzystać póki wiosna zielenią nie wybuchnie.



Królujący nad Zakopanem, pochłaniający wiele ofiar, pomagający w przepowiadaniu pogody, zastępujący zegar, gdyż w południe nad Szczerbą świeci słońce, bawiący się z fotografami w światło i cień, kiwający aparaty, które nawet przy zachodzącym słońcu są przekonane, iż zdjęcie jest robione pod światło, innymi słowy najpopularniejsza góra Polski.



...



Ostatnie ujęcie w dniu dzisiejszym i teraz już szybkim marszem do domu.



Aaaaa, o najważniejszym bym zapomniała, widziałam ponad dwadzieścia cytrynków, głównie latały pojedynczo, a może to ten sam szlajał się po okolicy, tylko go nie mogłam rozpoznać, dwie pary uciekły mi tuż spod obiektywu, reasumując, tego jednego dnia dostrzegłam ich więcej niż przez cały ubiegły rok.
Fotek motylka nie ma, gdyż żaden nie chciał robić mi za modela, były bardzo zajęte swoimi sprawami.

wtorek, 26 kwietnia 2011

Przełęcz w Grzybowcu

Gdy śnieg i deszcz, to są okolice najmniej sympatycznego szlaku, daje w kość, zwłaszcza przy schodzeniu do Doliny Strążyskiej.

Z Doliny Małej Łąki to jeszcze-jeszcze, bo pod górkę.
Uff, ten odcinek mam już za sobą, spociłam się, co niemiara, ale to dobrze, gdyż mój cellulit poczuł się zagrożony, jeszcze kilka takich podejść i zostawi mnie w spokoju, zauważyłam z nadzieją w głosie.



Prawdziwa gimnastyka zacznie się od miejsca, gdzie stoi ten magentowy ludź, jeden z dziesięciu obecnych w dniu dzisiejszym na szlaku.



Do Doliny Strążyskiej dotarłam w czasie trzykrotnie przekraczającym normalne tempo przejścia, o rany, ale mnie nadgarstki bolały.

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Wiosennie Doliną Małej Łąki

Wielką Polaną Małej Łąki



...



...



...



i łatwą do przejścia, wiosenną porą, Małą Polanką,



z której też fajowe foty można pstrykać,



zwłaszcza Giewontu.

niedziela, 24 kwietnia 2011

Zagadka

Zanim jednak dojdziemy z Przysłopu Miętusiego do Doliny Małej Łąki, a ściślej mówiąc do Wielkiej Polany Malej Łąki, to w połowie ścieżki, na północ od niej, spotkamy ten oto domek myśliwski.



Dla kogo został wybudowany?



Innymi słowy; kto przyjeżdżał sobie w Tatry na polowania?

sobota, 23 kwietnia 2011

Zdrowych, spokojnych, radosnych

i rodzinnych Świąt Wielkanocnych
życzy Alusia



Dostałam tę piękną kartę świąteczną, za którą ślicznie dziękuję, a przed dyngusem na wszelki wypadek ukryję się w domku :-)

piątek, 22 kwietnia 2011

Wiosennie na Przysłopie Miętusim

W poszukiwaniu łanów krokusów zeszłam na zachód w miejsce gdzie do momentu spalenia się stało schronisko, przycupnęłam sobie na ławeczce w słoneczku by przy okazji wygrzać po srogiej zimie moje stare kości, a gdy już wygodnie się rozsiadłam to po rozglądnięciu się za lila pięknościami doszłam do wniosku, że albo ich już niewiele pozostało, albo się deczko spóźniłam.



Zatem mogłam skupić się już tylko na rozkosznym widoku Czerwonych Wierchów.



...



...



...



...



Tak, to już trochę pod słońce, a kto był na Hali Stoły ten widział z bliższa masyw Kominiarskiego Wierchu.



Śmieszny cudak pilnuje nowego drogowskazu, uff, wreszcie nie zabłądzę, będę sobie chciała pójść na skróty do Drogi pod Reglami, to skręcę w lewo, ale ponieważ ja wolę na prawo, to niebawem spotkamy się na Wielkiej Polanie Małej Łąki.

czwartek, 21 kwietnia 2011

Wiosennie Staników Żlebem

Śniegu już na aby-aby i kotki garną się ku słońcu.



Babią Górę z dala ledwo-ledwo widać, ale nawet kiepska widoczność pozwala dostrzec śniegową czapeczkę na jej wierzchołku.



Taki widok jest informacją, że jesteśmy tuż-tuż nad Przysłopem Miętusim.



...



...



...



...



...



...



To-to świeciło jak lampka w słońcu.



...



...



A za chwilę sprawdzimy, czy zdążyliśmy na podziwianie łanów krokusów.

sobota, 16 kwietnia 2011

Skałki tutaj i skałki tam

W górach trzeci stopień zagrożenia lawinowego, a we wsi pada deszcz lub śnieg tom się wybrała na spacerek do Grodu Kraka. Oczywiście nie per pedes tylko autkiem i gdy tak sobie jechałam to podjęłam ostateczną decyzję o kupnie procy, albo jakiegoś pistoletu kulkowego w celu porozbijania wszystkich luster z handlu przydrożnego, które służą głównie do oślepiania kierowców.



...



O! Na kopcu remoncik trwa.



Nindżów widziałam.
Oni sobie po linie, a ja ścieżką naokoło i też dotarłam na górę :-)



...



...



...



...



...



...



Zastanawiam się po co łatać dziury w płocie skoro i tak w tych nowych łatach ludziska zaraz wyszykują nowe przejścia, nie szkoda tej roboty?



...



...



Fajnie mi minął dzień, było pochmurnie, słonecznie oraz już zwyczajowo trochę pokropił deszczyk, ale nie zmarzłam, stwierdziłam z ukontentowaniem.