sobota, 28 maja 2011

Coraz bardziej zielono

Jak się było grzecznym, to czasami przydarzy się niezwykle piękna pogoda,
niebo bez jednej chmurki,
lekki wiaterek,
uśmiechnięte słońce od wschodu aż do zachodu,
oraz wolna chwila na spacerek



i jak powiada jeden bardzo sympatyczny Pan;
tak piękne widoki, że nie wiadomo gdzie patrzeć



ja tylko sugeruję, by przy chodzeniu po turniach również pod nogi, to tak dla tych dwóch pieczeni przy jednym ogniu, raz, że się widzi dokąd się idzie, a dwa, prześlicznym kwiatkom ponad wszelką wątpliwość podziw połączony z zachwytem jak najbardziej się należy.



Znane nam już bajkowe formacje skalne przy każdym kolejnym spotkaniu wyglądają trochę inaczej,



a my się cieszymy jakbyśmy je pierwszy raz widzieli.



Chociaż o niektórych rzeczach nawet dobrze jest zapomnieć, ależ ma się frajdę z zaskoczenia, gdy się je ponownie zobaczy i stwierdzi, że nadal są.



Szerokim łukiem mijamy magiczny krąg,



miśka nie miśka



i może uda nam się dalej za bardzo nie pobłądzić.



ps. dziwne rzeczy się dzieją ostatnio z bloggerem,
można się zalogować jedynie do wyedytowania notki,
czyżby znowu czyżyk narozrabiał?

piątek, 20 maja 2011

Hawrań i figlarne chmurki

Kapelusik,



słonik,



samolocik.



A jutro i pojutrze, też ma padać,
no i mogą burze być tak jak wczoraj.
Oj.

wtorek, 17 maja 2011

Unieść ciężar piękna

A stepowe to są dopiero piękne.



Oczywiście chodzi o piękno kota,



który właśnie próbuje coś upolować



ale to coś mu zwiało,



teraz zachowuje stoicki spokój



i jakby nigdy nic



czeka kiedy sobie pójdę.

poniedziałek, 16 maja 2011

Nie chciał iść ze mną na spacer

Skoro już mi się udało usiąść sobie w rowie,
to tak na pamiątkę kaczeńce.



Ma być ładnie, zimno i padać deszcz,
e tam,
ja mam czas, to sobie poczekam na upały letnie.



...



...



...



...



...



...



Aha, z jednego podwórka szykowały skok na mnie trzy psy, a gdy się zatrzymałam, to dwa asekuracyjnie stanęły jak wryte, natomiast zagończyk nieopatrznie wybiegł przed bramkę zamiast mi napyskować zza płotu i chyba mu trochę głupio było, iż cały jego trud poszedł na marne, gdyż nie tylko, że się nie wystraszyła, a szkoda, bo strach przecież tak przyjemnie pachnie, to jeszcze zaproponowała spacer połączony z sesją zdjęciową. Oj, z jakim on wyrzutem w oczach popatrzył się na mnie za te niestosowne propozycje, odwrócił się i dostojnym krokiem dołączył do swoich kumpli ze stada.
Zatem, tego portretu z biodra ustrzelonego nie będzie, jako że zgody nie otrzymałam.

sobota, 14 maja 2011

Kot jak to kot

Poprzez żywy gęsty świerkowy płot moją uwagę przykuł ten oto przedstawiciel swojego gatunku głową uniesioną ku górze, ale gdy mnie zauważył od razu zaczął udawać, że coś go z tyłu interesuje, myślę sobie nie ze mną takie sztuczki draniu i zaczęłam się rozglądać, cóż on takiego mógł z uwagą obserwować na niebie.



Spodziewałam się wielu rzeczy, ale nie drugiego kota zajmującego stanowisko plażowe w rynnie.



Doszedł do wniosku, że swój człowiek i można sobie spokojnie uciąć poobiednią drzemkę,



a poza tym oferma nawet fajnej foty zrobić przez te kujkające gałązki świerku nie da rady zrobić, zatem nie ma co się wysilać na pozowanie.

PS
Notka miała się dzisiaj opublikować o 13:13, ale chyba jest feralny piątek, bo mi jeszcze zjadło dwa komentarze :-(

piątek, 6 maja 2011

A mówiłam, że będzie ładnie :-)

i zielono,



no, może nie wszędzie.



...



a te dwie fotki to rozwiązanie zagadek z poprzedniej notki plus malutki bonus



Jutro też idę na spacerek :-)

niedziela, 1 maja 2011

Na przedpolu Giewontu, Sarnia Skała

Szczyt zwano; Świnią Skałą, Świniczką, Małą Świnicą, aż do czasu, gdy ktoś się dopatrzył w jej kształcie sarny, czy też rogów rogacza. No może, nie będę się spierać, też widzę leżące zwierzątko z głową odwróconą do tylu i strzyżące uszami.

Ładny ten skalisty szczyt przypominający swym kształtem trudno dostępną twierdzę.



Aaaaaaaaa i dopóki pamiętam, naszego ukochanego, znaczy się mojego, ojejej, no dobrze, Słowaków Hawrania też z niej widać.



Oj, dana, dana, zaczyna się na dobre zielenić, zanuciłam sobie, tak by nikt nie usłyszał.



Teraz zagadka; proszę na poniższej fotce odszukać Wrótka 1580 m n.p.m.
a tutaj wyjaśnienie, co to jest wrótka.



Z tą szyszunią miało być artystycznie.



Ja się tylko pytam; czy ta skała z prawej strony, aby nie zamierza pożreć naszego Giewontu?



Ludziska różnie nazywają Sarnią Skałę czasami również trochę pieszczotliwe sarnimi skałkami, niemniej warto wiedzieć, że to jest regiel o skalistym szczycie między Doliną Białego a Doliną Strążyską bezpośrednio na północ od Czerwonej Przełęczy, obejmujący ramionami Dolinę ku Dziurze i Dolinę Spadowiec.
Zatem, które ramię widzimy na poniższej fotce?



Idąc rozdeptaną ścieżką na wierzchołek dostrzegamy na czym polega fenomen Sarniej Skały, czyli, obniżenie wszystkich pięter roślinności,
a przede wszystkim piękną panoramę widoczną z jej wierzchołka, monumentalną, sześciuset metrową północną ścianę Giewontu oraz spory odcinek regli Białego i Strążyskiej, sąsiednie szczyty Łysanek i Krokiew,
Zakopane, Rafaczówki i Podhale.



I nie ma się co nastawiać na samotność tutaj.



Teraz poproszę o odszukanie Wyżniej Wrótki na poniższej fotce, a już całkowicie poza konkursem można zlokalizować Turnie nad Białem.



...



...



...



Gdy tak stałam i się zachwycałam tymi cudownymi widokami oraz piękną pogodą przypomniałam sobie fantastyczne opowiadanie o wycieczce na szczytowe stromizny zbudowane głównie z cukrowatych dolomitów.