niedziela, 26 czerwca 2011

Niekończąca się notka

Aby nie dać się skałom zwieść ;-)



Fotki Sarniej Skały będą co jakiś czas dokładane, bądź to po odszukaniu w przepastnym archiwum, bądź po nowym spacerze, ale nie zdradzę skąd były pstrykane, no chyba, że na wyraźne życzenie, ale to już na ucho, tak by moi Drodzy Goście mieli frajdę z odgadywania jej położenia w terenie.



...



...




...



...



...



...



...



...



...



...



...



...



...



...



...



sobota, 25 czerwca 2011

Nagle poczułam, że jestem obserwowana

Najpierw obrzucił mnie badawczym spojrzeniem,



po czym udawał, iż mnie nie dostrzega.



Ach, jaki dzikie róże mają piękny zapach.



Wzrok jak inspekcja mówi mi, że nie będzie ze mną rozmawiał wszak należy do siebie samego i robi co chce.



Uznał, że jedno zdjęcie wystarczy i dostojnie odszedł przed moją fotograficzną natarczywością.
Dobrze, że róże nie mogą tego zrobić, wywąchałam z nich cały zapach.



Jeszcze tylko zobaczymy co u naszego znajomego dachowca słychać.



Tak, tak, on tylko udaje, że śpi, ale nie spuszcza mnie z oka i w każdej chwili gotów jest czmychnąć, gdy uzna, iż zbyt blisko podeszłam.

czwartek, 23 czerwca 2011

Wyjść na kanał

No kto by się spodziewał, że idąc na przełaj od potoku pod górę wyjdzie się na kanał.



Roślinność sięgająca powyżej pasa i to taka lubiąca podmokłe tereny, także licho wie, co pod stopami się ukrywa. Wyczuwam jedynie, że miękki grunt, zatem trzeba jednak pomału, zresztą inaczej się nie da, na szczęście całe butki powyżej kostki mam, a nie jak zamierzałam w ten upalny dzień sandalenta założyć.



Fakt, iż trochę wcześniej zaskoczyła mnie taka oto konstrukcja, jako że była zdecydowanie wyższa ode mnie i nie dało się zaglądnąć do niej.



Po odkryciu kanału nie mogłam sobie podarować spacerku wzdłuż niego.



W końcu udało mi się dotrzeć do miejsca, gdzie kończy swój naziemny bieg.



Pstrągi w każdym razie się nie przejmują, sama widziałam jak kilka sobie żwawo pływa, ba, powiem więcej, wszyscy widzieli.



Piękny obiekt, owce się nad nim pasą, konik biega, Alusia się przez chaszcze przedziera torując drogę globtroterom ukrywającym się za jej plecami, ze zwierzakami rozmawia, by się nie spłoszyły i w szaleńczej ucieczce do lodowatej wody nie wskoczyły.

czwartek, 16 czerwca 2011

Skalniaczek sobie znalazłam

Trochę trudno na stoku pion utrzymać, ale pomimo to, piękna konkurencja pośród przeróżnego kwiecia o te jakże atrakcyjne słoneczne stanowiska trwa.



Pochmurno i burzami aura straszy, zatem nic dziwnego, że ci co wyszli wczesnym rankiem przy pięknej pogodzie w góry, co i rusz sobie transport powrotny na noszach lub helikopterem zamawiają, chociaż niektórzy zadawalają się asystą ratowników, bo to albo sobie coś zwichną, albo stłuką, bywa iż pobłądzą lub gromowładnemu podpadną, no innymi słowy nieszczęścia chodzą po ludziach, a największym z nich wydaje się być brawura, ale tak z drugiej strony, czyż właśnie nie ta cecha pomaga ludziom odkrywać zawiłości świata i odnaleźć odpowiedzi na niektóre pytania?



Z dużym ukontentowaniem stwierdzam, że poziomki tego lata powinny obrodzić.

Gruszyczka jednokwiatowa (Moneses Uniflora) jest interesującym i zbuntowanym kwiatkiem, taki malutki, a się nieustannie stawiał, za nic miał moje prośby i tłumaczenia, by tylko chwilę poleżał na miękkim ciepłym wilgotnym mchu, to zrobię sobie fotkę bym mogła go w powiększeniu podziwiać na monitorze, a on nie i nie, nie będzie współpracować i już.



A jak znajdę nazwę tego wdzięcznie prężącego się kwiatka, to ją sobie niezwłocznie wpiszę. O!

wtorek, 7 czerwca 2011

Za górami

By nie było, iż o Hawraniu zapomniałam,
że daleko?
Fakt.
I jeszcze na dodatek szyszunie nas od niego dzielą,



a także znaczna ilość pagórków,
innymi słowy fantastyczna sprawa dla piechura.



Tak, teraz sobie trochę przybliżę masyw Koszystej



i dla kompletu coś pod słońce,
czyli masyw Kominiarskiego Wierchu.



Nie zapominamy również o magicznej górze.



...



Zanurzamy się wszystkimi zmysłami w cudownym krajobrazie.



Kolejny sezon tupania po ścieżkach uważam za otwarty.

poniedziałek, 6 czerwca 2011

Za lasami

Udało się nie pobłądzić pomiędzy drzewami i w końcu wyszliśmy na piękne widoki,



a jak cieplutko, słonecznie było, nie to co teraz, pada deszcz, burzy się gromowładny i bezlitości błyskawicami ciska w ziemię.



I jak tu iść na te szlaki, co to zostały otwarte w dniu dziecka.



Dobra, już dość narzekania. Chociaż może jeszcze trochę, gdyż mam dylemat, bo Słowacy otwierają swoje szlaki 15 czerwca, a IMGW w Zakopanem na Równi Krupowej serdecznie zaprasza na Dzień otwarty stacji IMGW (15 czerwca, start godz. 10.00) w programie: loty balonem, Zorbing, ekstremalne przejażdżki oraz wiele konkursów z atrakcyjnymi nagrodami.
No przecież się nie rozdwoję.



A zresztą, co się będę martwić na zapas, jeszcze się okaże, iż pogoda dokona wyboru za mnie i trzeba będzie ukrywać się pod dachem.



Na razie równocześnie wspominam sobie jak przyjemnie było, trochę się irytuję teraźniejszością i snuję piękne plany na przyszłość.



Ten kamienny stworek stoi niewzruszony i pilnuje swojego skalniaczka,



Wcale się nie dziwię, wszak prześliczny jest Dębik ośmiopłatkowy (Dryas octopetala).



Jeszcze tylko panoramę dla pamięci



i w dalszej części szlaku przy tak pięknej pogodzie już na pewno nie zabłądzę.