niedziela, 25 marca 2012

Wiosennie

Jeszcze można turystycznym butkiem przejść przez teren normalnie podmokły, że bez bacioków ani rusz, no bo przecież tylko jednorazowego wytrzepywania śniegu z butów liczyć nie będziemy, prawda?
Poruszając się ze wzrokiem wbitym w kępki traw staramy się nie wpaść do wody obejmującej swój teren we władanie i nie widzieć kiedy ominęliśmy brzozowy zagajnik zapominając do białej kory przytulić policzek.



Poruszanie się w kierunku południowym raduje oczy widokiem Tatr. Kapitalnie prezentuje się śnieżny język Nosala, skrzy się w promieniach słońca charakterystyczny dach KBK, Kasprowy Wierch wyróżnia się na tle nieba, a Giewont stary spryciarz chowa się za gałęziami drzew.
I co to za górki widzimy na zachód od Kasprowego Wierchu?



Oj, Alusia, Alusia, by wreszcie się ich nazw nauczyć, trzeba by było przynajmniej jeszcze raz przejść Granią nad Doliną Bystrej. No cóż, może kiedyś się uda.

sobota, 17 marca 2012

Pieszczoch jeden

Powsinoga urocza zabrała się z nami na spacer,
chwilami z zadowolenia mruczała jak kot,
a gdy przykucałam, by zrobić jej portret jak się patrzy,
to natychmiast podbiegała
i tymi cudnymi oczętami normalnie domagała się pieszczot,
także o portrecie już nie było mowy.



Ach te pazurki :-)



Niezwykle towarzyska,
nie miała najmniejszej ochoty rozstać się z nami,
na szczęście zainteresowała się innym psem
i pozostała, mam nadzieję, w dzielnicy swego zamieszkania.



A tak w ogóle, to jestem pewna,
iż udało się jej wyleczyć mnie z marcowej niemocy,
gdyż tylko do momentu spotkania z nią szłam bez sił i ducha, tak tylko noga za nogą.

środa, 7 marca 2012

Marzec już?

Słońce
i zmrożone powietrze,
lodowaty wiatr przenika do szpiku kości.



Nie ma rady,
trzeba sobie poszukać zacisznego miejsca.



Na ziemi pod łapkami lodowisko,
ale na dachu,
tak,właśnie dach jest miejscem w sam raz
do łapania słonecznego pyłu w futerko.



...



...



...