Po remoncie szlaku poszłam obaczyć co się zmieniło
szlaban stoi jak stał
natomiast sam szlak bardzo się zmienił, w sensie, że zniknęło to co ja najbardziej w górach lubię, czyli pewien stopień trudności, obecnie można dojść do końca znakowanego szlaku bez najmniejszej trudności, jak po chodniku w mieście tylko obsypanym drobnymi kamyczkami, eeeee, żadna frajda
mostki już są nowe nie takie jak te na zdjęciach archiwalnych, a dno potoku bardzo się podniosło po ulwach, które naniosły mnóstwo materiału skalnego
a największą radość sprawiła mi żmija zygzakowata, którą udało mi się jako tako uchwycić, była śliczna i dorodna, mierzyła sobie ponad pół metra, bardzo szybko falistym ruchem oddaliła się ode mnie by ukryć się przed mym bystrym wzrokiem
A tak w ogóle, to przez nieuwagę zepsułam sobie wszystkie zdjęcia, bom ustawiła niechcący datowanie zdjęć. Użaliłam się nad sobą jeszcze raz.










.jpeg)
.jpeg)



