Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kraków. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kraków. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 lutego 2017

A tak sobie wpadłam do Krakowa

Z okien autobusu trochę więcej widać, czasami lubię być pasażerem.


Jakoś nigdy nie przepadałam za Nowym Targiem, ale ten widok mi się spodobał.


Każdy ma swoje słabe strony, prawda?


Budują mi "zakopankę" :-)


Tak, przypominam sobie to był grudzień.


W drodze na Wawel


...


...


...


Świat ma swój porządek i ład, nawet jeśli gołym okiem go nie widać.


...


...


Mały Rynek


Rynek


Powrót na dworzec


Mój plan nie wypalił, więc równie dobrze mogę pójść ścieżką, którą los podstawił mi pod oblicze.

sobota, 29 października 2011

Na Skałce też byłam

W drodze do Bazyliki na Skałce zlokalizowałam kamienicę, w której żydowskie dziewczęta z różnych stron świata studiowały Torę, a teraz przyjeżdżają pod ten dom żydowscy chłopcy i robią, to, co ja, czyli starają się sfotografować tę tablicę, która błyszcząc się nie ułatwia zadania.



Sroczka w jesiennej scenerii była uprzejma przez dłuższy czas absorbować mnie swoim urokiem.



W końcu udało mi się dotrzeć co celu.



Najpierw było cicho i nastrojowo, ale zaraz pojawiły się rozbawione wycieczki,



wysłuchały legend oraz historii.



No co, przecież nie ukrywam, że sobie trochę słuchałam,



przecież zawsze tak robię.

czwartek, 27 października 2011

Kocham Kraków

Sukiennice przeszłam wzdłuż oraz wszerz i jak to mam w zwyczaju nic nie kupiłam, ale z prawdziwą przyjemnością wiodłam wzrokiem po straganach, a moją uwagę jak zwykle przyciągał bursztyn, taaak, to skumulowane ciepło słońca sprzed wieków już dawno temu oczarowało mnie swoim pięknem.



W błękit nieba też spojrzałam z zachwytem.



Wchodzą ludziska do tej głowy i się portretują na potęgę.



W starym Krakowie stare kościoły, nic nie tracą ze swego piękna, tylko tak jakby coraz niższe były.



...



O, tego jeszcze nie widziałam, trzeba będzie zejść tam na plac i zobaczyć z bliska, co i jak.



Oj, zmoknę, jak nic zaraz zmoknę pomyślałam ze zgrozą, gdyż właśnie mam iść na Dębniki pod te stalowe chmury. No tak, parasol został w plecaku przypomniałam sobie od razu, a plecak leży sobie wygodnie w autku, no nic, z cukru na szczęście nie jestem, znaczy się taka bardziej gorzka niż słodka.
Teraz tylko podjąć decyzję, czy przez most Dębnicki,



czy może przez Grunwaldzki.



Nad podwawelskim podziemnym parkingiem boisko, nad boiskiem błękit nieba,



a nad moją biedną głowę deszczowe chmury wiatr od Tatr gna,



ale nic to, bo ja i tak, i tak



Na Dębnikach, to mają takie rzekłabym historyczne już nazwy ulic.



Mnie już dopadł rzęsisty deszcz, zatem chowam aparat nie wodoszczelny, patrzę w kierunku skąd przyszłam i wyraźnie widzę, że tam, gdzie jeszcze nie tak dawno byłam, nie pada.






niedziela, 2 października 2011

Nad Wisłą kładką Ojca Bernatka i mostem Kotlarskim, i ...

Wreszcie udało mi się nią przejść,



co prawda chciałam już wcześniej,
ale jakoś pogoda mi nie sprzyjała,
wiadomo; kiepskiej tanecznicy przeszkadza rąbek u spódnicy.



...



Zardzewiałe kłódki - porażka kulturowa. 
Czyż nie piękniejszym zwyczajem jest instytucja pierścionków zaręczynowych i obrączek.
Ech, ci zakochani. Wszak wiadomo, że zakochanie się to czysty prymitywizm zachowań i całkowicie przypadkowy dobór ofiar.
A miłość, to nie uczucie tylko akt woli polegający na silnym pragnieniu dobra drugiego człowieka.



...



Ależ jestem duma z siebie, kiedy potrafię zorientować się, co gdzie jest. O! na przykład w tym budynku mieści się Muzeum Ogrodu Botanicznego i Pracownia Historii Botaniki.



A to jest Most Kotlarski
i też się po nim przespacerowałam.



Przez ten most kolejowy nie przeszłam, zapakowany i remontowany, zresztą raz już przechodziłam mostem kolejowym, ale to było nad Odrą i zapamiętałam tamten spacer jako bardzo ekstremalny, rzekłabym nawet, że zbyt ekstremalny jak dla mnie.



Aż piruet z radości zakręciłam, gdy zobaczyłam, dokąd doszłam, no toż to proszę państwa Stopień wodny Dąbie.



Spacerując po dzielnicy Podgórze widzę za Wisłą dzielnicę Kazimierz oraz ulicę Podgórską, przy której wybudowano Galerię Kazimierz w dzielnicy Grzegórzki.
Tak, ludzie są jednak złośliwi, zauważam z wrodzoną sobie bystrością; czego to nie wymyślą, by namieszać Alusi w głowie.



Ojej, ależ bym sobie popłynęła, najchętniej aż do Gdańska, rozmarzyłam się na widok stateczku.



Na pierwszym planie Most Powstańców Śląskich,
na drugim Most Kotlarski,



a pomiędzy nimi ukrywa się most kolejowy.



Most Marszałka Józefa Piłsudskiego.




Piękny spacerek nad Wisłą był i nóżki mi się porządnie zmęczyły,



zatem już pomalutku powędrowałam w kierunku Wawelu.




piątek, 30 września 2011

Przynajmniej raz w roku na Wawelu

Nie tylko symbol



ale również codzienne życie



wraz z jego zagadkami,



i legendami ku pokrzepieniu serc.



Czyż nie tak?



Panie Kościuszko?



Ech, oderwać raz na zawsze piękne legendy od smutnej historii,



a może lepiej obie znać
i tylko umieć je rozróżniać.