Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kraków. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kraków. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 lipca 2026

sobota, 25 lutego 2017

A tak sobie wpadłam do Krakowa

Z okien autobusu trochę więcej widać, czasami lubię być pasażerem.


Jakoś nigdy nie przepadałam za Nowym Targiem, ale ten widok mi się spodobał.


Każdy ma swoje słabe strony, prawda?


Budują mi "zakopankę" :-)


Tak, przypominam sobie to był grudzień.


W drodze na Wawel


...


...


...


Świat ma swój porządek i ład, nawet jeśli gołym okiem go nie widać.


...


...


Mały Rynek


Rynek


Powrót na dworzec


Mój plan nie wypalił, więc równie dobrze mogę pójść ścieżką, którą los podstawił mi pod oblicze.

poniedziałek, 12 września 2016

Kiedy Polska była potęgą


Od 12 września 1683 roku upłynęło 333 lat.
Zwycięstwo pod Wiedniem było możliwe, gdyż król Jan III Sobieski traktował Pana Boga poważnie.
Papieża Innocentego XI poinformował o viktorii wiedeńskiej;
„Venimus, vidimus, et Deus vicit” -  Przybyliśmy, zobaczyliśmy, a Bóg zwyciężył.
Papież, Błogosławiony Innocenty XI  jako wyraz wdzięczności Bogu za tę viktorię ustanowił święto Imienia Maryi, obchodzone do dzisiaj 12 września - w rocznicę bitwy pod Wiedniem - jako wspomnienie dowolne, a w podzięce królowi Polski symboliczny miecz w drogocennej pochwie i nadał Sobieskiemu tytuł defensor fidei - obrońcy wiary.

Polska była potęgą, kiedy wolność w poczuciu odpowiedzialności za dobro wspólne - pro bulico bono, stanowiła cechę Polaków.

Za każdym razem, kiedy jestem za Wawelu czytam;



Si Deus nobiscum quis contranos.  -  Jeżeli Bóg z nami któż przeciw nam.




...



sobota, 29 października 2011

Na Skałce też byłam

W drodze do Bazyliki na Skałce zlokalizowałam kamienicę, w której żydowskie dziewczęta z różnych stron świata studiowały Torę, a teraz przyjeżdżają pod ten dom żydowscy chłopcy i robią, to, co ja, czyli starają się sfotografować tę tablicę, która błyszcząc się nie ułatwia zadania.



Sroczka w jesiennej scenerii była uprzejma przez dłuższy czas absorbować mnie swoim urokiem.



W końcu udało mi się dotrzeć co celu.



Najpierw było cicho i nastrojowo, ale zaraz pojawiły się rozbawione wycieczki,



wysłuchały legend oraz historii.



No co, przecież nie ukrywam, że sobie trochę słuchałam,



przecież zawsze tak robię.

czwartek, 27 października 2011

Kocham Kraków

Sukiennice przeszłam wzdłuż oraz wszerz i jak to mam w zwyczaju nic nie kupiłam, ale z prawdziwą przyjemnością wiodłam wzrokiem po straganach, a moją uwagę jak zwykle przyciągał bursztyn, taaak, to skumulowane ciepło słońca sprzed wieków już dawno temu oczarowało mnie swoim pięknem.



W błękit nieba też spojrzałam z zachwytem.



Wchodzą ludziska do tej głowy i się portretują na potęgę.



W starym Krakowie stare kościoły, nic nie tracą ze swego piękna, tylko tak jakby coraz niższe były.



...



O, tego jeszcze nie widziałam, trzeba będzie zejść tam na plac i zobaczyć z bliska, co i jak.



Oj, zmoknę, jak nic zaraz zmoknę pomyślałam ze zgrozą, gdyż właśnie mam iść na Dębniki pod te stalowe chmury. No tak, parasol został w plecaku przypomniałam sobie od razu, a plecak leży sobie wygodnie w autku, no nic, z cukru na szczęście nie jestem, znaczy się taka bardziej gorzka niż słodka.
Teraz tylko podjąć decyzję, czy przez most Dębnicki,



czy może przez Grunwaldzki.



Nad podwawelskim podziemnym parkingiem boisko, nad boiskiem błękit nieba,



a nad moją biedną głowę deszczowe chmury wiatr od Tatr gna,



ale nic to, bo ja i tak, i tak



Na Dębnikach, to mają takie rzekłabym historyczne już nazwy ulic.



Mnie już dopadł rzęsisty deszcz, zatem chowam aparat nie wodoszczelny, patrzę w kierunku skąd przyszłam i wyraźnie widzę, że tam, gdzie jeszcze nie tak dawno byłam, nie pada.