I pomyśleć, że kiedyś można było regulować zegarki według ich przejazdu, no cóż, punktualność oraz solidność jest wyrazem szacunku dla siebie samego i drugiego człowieka.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolej. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolej. Pokaż wszystkie posty
piątek, 25 lutego 2011
Fufcia Chabówka - Zakopane ;-)
Pod górkę :-)

I pomyśleć, że kiedyś można było regulować zegarki według ich przejazdu, no cóż, punktualność oraz solidność jest wyrazem szacunku dla siebie samego i drugiego człowieka.
I pomyśleć, że kiedyś można było regulować zegarki według ich przejazdu, no cóż, punktualność oraz solidność jest wyrazem szacunku dla siebie samego i drugiego człowieka.
wtorek, 4 maja 2010
Końcem kwietnia
Pomalutku, nieśpiesznie byle przed siebie.

Od czasu do czasu obejrzeć się za siebie.

Ścieżki kiedyś przedeptane

jeszcze troszkę śniegiem zasypane.

...

Wiosny nie szukam, sama przyjdzie gdy będzie chciała.

Drogę przecież zna.

Czy po tym płocie można się zorientować gdzie spacerowałam?

Że trochę ciemno?

Ależ tak, słońce chyli się już ku zachodowi.

Tory prowadzą nas przez pewien czas, ale my jednak udajemy się w kierunku zachodzącego słońca, na skróty przez płot.

Dobranoc :-)
Od czasu do czasu obejrzeć się za siebie.
Ścieżki kiedyś przedeptane
jeszcze troszkę śniegiem zasypane.
...
Wiosny nie szukam, sama przyjdzie gdy będzie chciała.
Drogę przecież zna.
Czy po tym płocie można się zorientować gdzie spacerowałam?
Że trochę ciemno?
Ależ tak, słońce chyli się już ku zachodowi.
Tory prowadzą nas przez pewien czas, ale my jednak udajemy się w kierunku zachodzącego słońca, na skróty przez płot.
Dobranoc :-)
środa, 29 kwietnia 2009
Gdzieś na końcu świata
Kiedy byłam małą dziewczynką
Rodzice podróżowali razem ze mną pociągami.
W tamtych czasach myślałam,
że lokomotywa jest urządzeniem samobieżnym
uruchamianym przez konduktora przy pomocy lizaka.

Wracając z dalekiej podróży
musieliśmy się w trasie przesiąść
z jednego wagonu do innego.
Ojciec poszedł ze mną znaleźć wolne miejsce
w doczepianym do składu wagonie,
zostawił mnie w przedziale
i wrócił po Mamę i bagaż.
Pociąg niebawem ruszył.
Nigdy wcześniej nie zdawałam sobie sprawy,
że potrafi tak szybko startować.
Siedziałam sama w wagonie,
a konduktor krzyczał coś o samobójcach.
Dopiero w momencie,
kiedy zobaczyłam Rodziców w drzwiach,
zrozumiałam, że to było o Nich.

Trochę lat upłynęło,
a ja nadal nie lubię jeździć pociągami.

Nie lubić to jedno,
a konieczność i tak nie zna litości.
Miałam wykupiony sypialny
od stacji A do stacji C.
Myślałam, że prześpię całą noc.
Pytanie tylko; po co był ten optymizm?
Przecież wiadomo, że uczucia są z reguły odwzajemniane i pociąg też mnie nie lubi.
Sypialny był się wykoleił na stacji A,
no i jechałam sobie na siedząco przez pół nocy do stacji B, na której tacy pechowcy jak ja, mieli się przesiąść, by na leżąco dojechać do stacji C.
O rany, jak ja szybko biegłam,
by zdążyć wsiąść
jeszcze do stojącego wagonu sypialnego.
Już nie jestem optymistką.

Wracałam ze szkolenia do domu,
tłumaczyłam koleżankom,
że pociągi i ja to dwie różne bajki,
ale one mi najwyraźniej nie wierzyły.
Na dziesięć minut przed planowanym końcem podróży uwierzyły mi.
Ekspres stanął w szczerym polu, na około dwie godziny.
Stwierdziły, że gdyby wiedziały,
to nie jechałyby razem ze mną.
A przecież mówiłam, prawda?

Wsiąść?
Czy nie?
A co mi tam,
wsiadam i jadę.
Rodzice podróżowali razem ze mną pociągami.
W tamtych czasach myślałam,
że lokomotywa jest urządzeniem samobieżnym
uruchamianym przez konduktora przy pomocy lizaka.
Wracając z dalekiej podróży
musieliśmy się w trasie przesiąść
z jednego wagonu do innego.
Ojciec poszedł ze mną znaleźć wolne miejsce
w doczepianym do składu wagonie,
zostawił mnie w przedziale
i wrócił po Mamę i bagaż.
Pociąg niebawem ruszył.
Nigdy wcześniej nie zdawałam sobie sprawy,
że potrafi tak szybko startować.
Siedziałam sama w wagonie,
a konduktor krzyczał coś o samobójcach.
Dopiero w momencie,
kiedy zobaczyłam Rodziców w drzwiach,
zrozumiałam, że to było o Nich.
Trochę lat upłynęło,
a ja nadal nie lubię jeździć pociągami.
Nie lubić to jedno,
a konieczność i tak nie zna litości.
Miałam wykupiony sypialny
od stacji A do stacji C.
Myślałam, że prześpię całą noc.
Pytanie tylko; po co był ten optymizm?
Przecież wiadomo, że uczucia są z reguły odwzajemniane i pociąg też mnie nie lubi.
Sypialny był się wykoleił na stacji A,
no i jechałam sobie na siedząco przez pół nocy do stacji B, na której tacy pechowcy jak ja, mieli się przesiąść, by na leżąco dojechać do stacji C.
O rany, jak ja szybko biegłam,
by zdążyć wsiąść
jeszcze do stojącego wagonu sypialnego.
Już nie jestem optymistką.
Wracałam ze szkolenia do domu,
tłumaczyłam koleżankom,
że pociągi i ja to dwie różne bajki,
ale one mi najwyraźniej nie wierzyły.
Na dziesięć minut przed planowanym końcem podróży uwierzyły mi.
Ekspres stanął w szczerym polu, na około dwie godziny.
Stwierdziły, że gdyby wiedziały,
to nie jechałyby razem ze mną.
A przecież mówiłam, prawda?
Wsiąść?
Czy nie?
A co mi tam,
wsiadam i jadę.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
