Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ptaki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ptaki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 maja 2020

O wróbelku





...


...



Wróbelek jest mała ptaszyna,
wróbelek istota niewielka,
on brzydką stonogę pochłania,
Lecz nikt nie popiera wróbelka

Więc wołam: Czyż nikt nie pamięta,
że wróbelek jest druh nasz szczery?!
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
kochajcie wróbelka, dziewczęta,
kochajcie do jasnej cholery!

1947
Konstanty Ildefons Gałczyński





sobota, 17 grudnia 2016

Ciekawe czy zdążyły przed zimną ;-)

Do dzisiaj żałuję, że wymieniłam stare dobre drewniane okna na plastikową gangrenę.


środa, 20 maja 2015

Zbliża się pora karmienia

Się zobowiązało, przywiązało, wręcz uzależniło, to trzeba się troszczyć, a kolejka podopiecznych czeka i z każdą chwilą wydłuża się.

sobota, 14 czerwca 2014

Późnym popołudniem Dolina ku Dziurze

Ech, poszłabym chętnie w te wykroty, rozmarzyłam się.


Ale jeszcze nie teraz, zasmuciłam się nad swym losem.


Idę ścieżką, którą można nazwać chodnikiem. Obok płynie wartki potok, i to tak sprytnie, że u wylotu doliny woda szumi w korycie, by po chwili ukryć się cichutko pod ziemią.


Podobnie jak w Dolinie za Bramką wystarczy 25 minut spaceru by dojść do końca doliny, czyli do tej Dziury. Oczywiście, gdy się idzie ścieżką, a nie zbacza w wykroty.
Zatem szczęśliwie dotarłam do stóp wapiennej baszty wyrastającej z grzbietu Spaleńca, otoczonej starymi bukami.
Do Zbójeckiej Jamy nie wchodzimy, bo raz, że już kiedyś w niej byliśmy, a dwa, teraz podstępnie nikt nie wziął ze sobą latarki, tak jakoś głupio wyszło. No co? Każdemu może się przytrafić, więc skąd ten pomysł, że mnie się nie zdarzy? Zarumieniłam się ze wstydu.


Kwiatuszek dla wszystkich miłych gości :-)


Ptaszek dla uskrzydlonych :-)


A ten przybysz z kosmosu dla mnie, rzuciłam się na niego zachłannie :-)


ps
cytat na dzisiaj

Adam Mickiewicz

PODRÓŻNI
(W IMIONNIKU E. HOŁOWIŃSKIEJ)

Błądzącym wśród ciasnego dni naszych przestworza
Życie jest wąską ścieżką łączącą dwa morza:
Wszyscy z przepaści mglistej w przepaść lecim mroczną.
Jedni najprościej dążą i najrychlej spoczną,
Drugich ciągną na stronę łudzące widoki:
Plony, ogrojce wdzięków lub sławy opoki.
Szczęśliwi! jeśli goniąc mary wyobraźni,
Przed końcem drogi znajdą świątynię przyjaźni!

wtorek, 1 kwietnia 2014

Bo my kochamy czytać, a zagadki to już pasjami.


I by nowy miesiąc szczęśliwie zacząć

Zagadka nr 1

A ten cytat, z której książki wyłowiłam?

Biblioteka broni się sama, jest niezgłębiona jak prawda, która w niej gości, zwodnicza jak kłamstwa, które są jej powierzone. Labirynt duchowy, ale również labirynt ziemski. Mógłbyś wejść do niej, a nie wyjść.
Umberto Eco


Zagadka nr 2
I co my tu mamy?


.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.

sobota, 7 lipca 2012

Podniebna walka

Ależ to było widowisko,



ale po kolei,
najpierw mnie upał zmógł,
o zefirku gdzieżeś się podział gdzie,
szłam jak z dzisiaj na wczoraj,
o ludzie kochani już nie mam siły,
krople potu oczy mi zalewały,
o rany, taki upał w lipcu to był dwadzieścia lat temu,
migotki przed oczami miałam,
o nie, przecież trzeba dojść do celu i wypadałoby o własnych siłach także do domu
zatem jak usłyszałam, że coś się dzieje na niebie,
to w pierwszej chwili nie wiedziałam, o co chodzi,
ale to co zobaczyłam, całkowicie mi oddech zabrało,
pstryknęłam tę fotkę nie licząc specjalnie na jakikolwiek pozytywny efekt,
po czym już skupiłam się tylko na podniebnym widowisku,
jak nic, kruk przegonił orła.

niedziela, 22 kwietnia 2012

A było to tak …

Najpierw był zakręt na drodze, barierka oddzielająca jezdnię od chodnika, na chodniku kosz na śmieci, most i barierka na moście. Następnie którejś nocy kierowca samochodu sforsował jedną barierkę i pchając przed sobą kosz na śmieci staranował drugą barierkę, by z fantazją wylądować na dachu w Potoku Młyniska. Ludzi i samochód wyciągnięto z potoku, barierki naprawiono, a teraz pluszcz objął w posiadanie nową wyspę.

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Za firanką

Przyleciał jak tylko słoneczko oparło się o ścianę i zajął strategiczne miejsce do wygrzewania się o poranku w czasie tęgich mrozów.



Cichutko się skradałam, by mógł bezstresowo zmagazynować ciepło w piórkach.



Chwilę posiedział, porozglądał się i poleciał sobie na śniadanko jak tylko stołówkę otworzyli.

sobota, 12 listopada 2011

Księżycowy pył

Nie dość, że nie dał spać w nocy, to jeszcze zaskoczył mnie z rana,
gdy o wschodzie słońca zachodził nad Gubałówką.



I tak szłam za jego tarczą zahipnotyzowana.



W końcu zniknął zapowiedziawszy piękny dzień.



Nie wiem, co to za ptak szybował wysoko, był wielki i tak jak nagle się pojawił, tak znienacka zniknął.



Widoki piękne, zadymienie powietrza duże zatem fotki marne.



...



...



...



...



...



...



No proszę, smog, to raz, lusterkiem w oczy, to dwa, ale i tak piękny spacerek był,



a w futerku kotka księżycowy pył.



piątek, 4 listopada 2011

Bystra i pluszcz

No tak, mało wody, trzeba udać się do źródła, by zrozumieć przyczyny takiego stanu rzeczy.



Prowadził mnie wesoły pluszcz, który pozwalał zbliżyć się do siebie na kilka metrów, po czym zrywał się do lotu, lądował z wdziękiem kilkadziesiąt metrów dalej i czekał, aż nadejdę na tyle blisko, by go nie stracić z oczu i znowu frrrruuuuuuuuuu.



Och, jak to dobrze, że ma biały krawacik i dość szybko się porusza, inaczej w życiu nie trafiłabym obiektywem nawet w jego pobliże.



W takiej scenerii, to prawie jak zabawa w chowanego.



...



Dalej już mi nie towarzyszył i nic dziwnego, suche koryto potoku, to wszak nie jego żywioł.



Jak ładnie błyszczy po świeżym remoncie tama w Kuźnicach.



...



...



Taka barierka od kładki, to ma jednak sporo zastosowań.



A ten kamulec przypomina mi głowę ptaka.





wtorek, 18 października 2011

Zagubiona notka

Fotki z wiosny,
i aż dziw, że do dzisiaj pamiętam jak pięknie śpiewał ten solista,
chyba mu się podobało, że miał publiczność.



...



...



...





czwartek, 15 września 2011

Takiemu to dobrze

Podziwia sobie świat z wysoka.



No nie patrz tak na mnie, przecież wiem, że się mnie tutaj nie spodziewałeś.



I poleciał sobie dalej, od skałki do skałki.



Mnie niestety jedna taka śliska, krucha i stroma zatrzymała, kurczę może jednak trzeba było zaryzykować, bo to albo by się udało, albo helikopterem wróciło i przy okazji sławnym było.
Eeee tam, po zastanowieniu doszłam do wniosku, że jednak zdecydowanie wolę nie, no żesz, zabiliby mnie śmiechem, a tak człowiek się cichutko wycofał w bezpieczne miejsce i tym sposobem nikt nic nie widział oraz nikt nic nie słyszał.
Cicho sza :-)