Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ptaki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ptaki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 maja 2020

O wróbelku





...


...



Wróbelek jest mała ptaszyna,
wróbelek istota niewielka,
on brzydką stonogę pochłania,
Lecz nikt nie popiera wróbelka

Więc wołam: Czyż nikt nie pamięta,
że wróbelek jest druh nasz szczery?!
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
kochajcie wróbelka, dziewczęta,
kochajcie do jasnej cholery!

1947
Konstanty Ildefons Gałczyński





sobota, 17 grudnia 2016

Ciekawe czy zdążyły przed zimną ;-)

Do dzisiaj żałuję, że wymieniłam stare dobre drewniane okna na plastikową gangrenę.


wtorek, 1 kwietnia 2014

Bo my kochamy czytać, a zagadki to już pasjami.


I by nowy miesiąc szczęśliwie zacząć

Zagadka nr 1

A ten cytat, z której książki wyłowiłam?

Biblioteka broni się sama, jest niezgłębiona jak prawda, która w niej gości, zwodnicza jak kłamstwa, które są jej powierzone. Labirynt duchowy, ale również labirynt ziemski. Mógłbyś wejść do niej, a nie wyjść.
Umberto Eco


Zagadka nr 2
I co my tu mamy?


.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.

sobota, 7 lipca 2012

Podniebna walka

Ależ to było widowisko,



ale po kolei,
najpierw mnie upał zmógł,
o zefirku gdzieżeś się podział gdzie,
szłam jak z dzisiaj na wczoraj,
o ludzie kochani już nie mam siły,
krople potu oczy mi zalewały,
o rany, taki upał w lipcu to był dwadzieścia lat temu,
migotki przed oczami miałam,
o nie, przecież trzeba dojść do celu i wypadałoby o własnych siłach także do domu
zatem jak usłyszałam, że coś się dzieje na niebie,
to w pierwszej chwili nie wiedziałam, o co chodzi,
ale to co zobaczyłam, całkowicie mi oddech zabrało,
pstryknęłam tę fotkę nie licząc specjalnie na jakikolwiek pozytywny efekt,
po czym już skupiłam się tylko na podniebnym widowisku,
jak nic, kruk przegonił orła.

niedziela, 22 kwietnia 2012

A było to tak …

Najpierw był zakręt na drodze, barierka oddzielająca jezdnię od chodnika, na chodniku kosz na śmieci, most i barierka na moście. Następnie którejś nocy kierowca samochodu sforsował jedną barierkę i pchając przed sobą kosz na śmieci staranował drugą barierkę, by z fantazją wylądować na dachu w Potoku Młyniska. Ludzi i samochód wyciągnięto z potoku, barierki naprawiono, a teraz pluszcz objął w posiadanie nową wyspę.

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Za firanką

Przyleciał jak tylko słoneczko oparło się o ścianę i zajął strategiczne miejsce do wygrzewania się o poranku w czasie tęgich mrozów.



Cichutko się skradałam, by mógł bezstresowo zmagazynować ciepło w piórkach.



Chwilę posiedział, porozglądał się i poleciał sobie na śniadanko jak tylko stołówkę otworzyli.

wtorek, 18 października 2011

Zagubiona notka

Fotki z wiosny,
i aż dziw, że do dzisiaj pamiętam jak pięknie śpiewał ten solista,
chyba mu się podobało, że miał publiczność.



...



...



...





czwartek, 15 września 2011

Takiemu to dobrze

Podziwia sobie świat z wysoka.



No nie patrz tak na mnie, przecież wiem, że się mnie tutaj nie spodziewałeś.



I poleciał sobie dalej, od skałki do skałki.



Mnie niestety jedna taka śliska, krucha i stroma zatrzymała, kurczę może jednak trzeba było zaryzykować, bo to albo by się udało, albo helikopterem wróciło i przy okazji sławnym było.
Eeee tam, po zastanowieniu doszłam do wniosku, że jednak zdecydowanie wolę nie, no żesz, zabiliby mnie śmiechem, a tak człowiek się cichutko wycofał w bezpieczne miejsce i tym sposobem nikt nic nie widział oraz nikt nic nie słyszał.
Cicho sza :-)




sobota, 27 sierpnia 2011

To dopiero była uczta

Przyleciały rankiem z modrzewia,
spojrzały badawczeo w me okno,



zajęły strategiczne miejsca pośród liści,
z uwagą obserwowały dwa aparaty wycelowane w siebie,



uznały, że można zaryzykować
i chmara zaczęła się ze smakiem objadać



naprzemiennie prowadziły nieustanny monitoring aparatów w oknie



oj, niewiele na gałązkach pozostało,
trochę więcej na ziemi się poniewiera



wygląda na to, iż następna uczta dopiero za rok.

piątek, 11 czerwca 2010

Upał



...



...



...



...



...



...

piątek, 28 maja 2010

łowy



...



...



...

niedziela, 23 maja 2010

Bocian czarny

Pomimo tego, iż miejscowi zdążyli się już do jego widoku przyzwyczaić,



nie spodziewałam się, że go w tej okolicy spotkam.



Zrobił mi jednak tę przyjemność i nadleciał.



Niestety bardzo daleko ode mnie wylądował.
O! Tam! Tam! Na kamieniach!
No niestety trzeba powiększyć, by cokolwiek zobaczyć.



Próbowałam podejść do niego jak najbliżej, gdy już byłam tuż-tuż, to on czmychnął mi niskim lotem nad rzeką, ale te ułamki sekund, przez które go widziałam są już moje :-)

niedziela, 7 marca 2010

Sikorki i gimnastyka

Ależ ja się za nimi nabiegałam.



Im było łatwiej, bo powietrzna droga zawsze krótsza, no i przez dziurki w siatce płotów bez trudu przechodzą, a przede mną jak zwykle piętrzyły się przeszkody, które musiałam omijać.



Mój trud został wynagrodzony możliwością podziwiania żywiołowego pokazu przerzucania listków przez piękną przedstawicielkę swojego gatunku.



Ten na powyższym zdjęciu opadający listek trochę mi maskę przypomina :-)



Aha!
I pewnie w życiu bym ich nie dogoniła, gdyby nie poranna gimnastyka




sobota, 17 października 2009

a kuku ...



O!



bułeczka



...



Co by tu jeszcze ...



Może to?



Eeee, nie nadaje się do konsumpcji.