co tu dużo mówić, trzeba sobie na niej usiąść i posłuchać opowieści.
Kornel Makuszyński, pisarz i poeta, autor "pisanych sercem" pięknych książek dla młodzieży, był także twórcą wierszy i piosenek poświęconych walce o Niepodległość. Część z nich zamieścił w wydanym w 1919 r. zbiorku poetyckim Piosenki żołnierskie. Jedna z piosenek z tego zbiorku pt. Przekorna dziewczyna, znana też jako Maki, z piękną muzyką Stanisława Niewiadomskiego stała się jedną z najbardziej ulubionych piosenek o ułanach.
Maki 1919 r.
Przekorna dziewczyna
słowa: Kornel Makuszyński (1884-1954)
muzyka: Stanisław Niewiadomski (1859-1936)
Ej, dziewczyno, ej, niebogo, jakieś wojsko pędzi drogą,
Skryj się za ściany, skryj się za ściany,
Skryj się, skryj!
Ja myślałem, że to maki, że ogniste lecą ptaki,
A to ułany, ułany, ułany,
A to ułany, ułany, ułany!
Strzeż się tego, co na przedzie, co na karym koniu jedzie,
Oficyjera, oficyjera
Strzeż się, strzeż!
Jeśli mu się wydam miła, to nie będę się broniła,
Niech mnie zabiera, zabiera, zabiera,
Niech mnie zabiera, zabiera, zabiera!
Serce weźmie i pobiegnie, potem w srogim polu legnie,
Zostaniesz wdową, zostaniesz wdową, wdową!
Łez ja po nim nie uronię, jego serce mym zasłonię,
Bóg go zachowa, zachowa, zachowa,
Bóg go zachowa, zachowa, zachowa!
Serce piosnką ci zamroczy, chorągiewką zwiedzie oczy
I pogna w dale, i pogna w dale, w dale,
I pogna w dale, i pogna w dale, w dale!
Będzie oczu miał aż cztery, dojrzy pruskie grenadiery,
To go ocali, ocali, ocali,
To go ocali, ocali, ocali!
Ej, dziewczyno, ej, jedyna, pozostawi ci on syna,
Zginiesz zdradziecko, zginiesz zdradziecko, zdradziecko!
Zrobię zeń wielkiego pana, wychowam go na ułana,
Warszawskie dziecko, warszawskie dziecko, warszawskie dziecko!
Warszawskie dziecko, warszawskie dziecko, warszawskie dziecko!
Niepokoją mnie "eksperci", którzy nie podlegają publicznej kontroli i uszczypliwej krytyce naukowej.
Paul Ekman
Zaczęłam czytać "Kłamstwo i jego wykrywanie w biznesie, polityce i małżeństwie". A tak mi się przypomniało gdy przechodziłam obok urzędu gminy gdyż kolejne wybory nadchodzą. Przeczytałam nazwiska chętnych do szastania groszem publicznym i podjęłam decyzję, że nie idę głosować bo nie mam na kogo.
Montowanie rurek, to jeszcze jeszcze, ale jak widać te soczewkowe chmury i czuje się tak silne podmuchy wiatru, że można razem z tym "skrzydłem" odlecieć, to już nie przelewki.
Panowie wielki szacunek za montaż w tak ekstremalnych warunkach.
Zresztą pogoda przy demontażu też wcale nie rozpieszczała, ponownie wiał silny wiatr tylko tym razem już lodowaty, przenikający do szpiku kości.