Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poezja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poezja. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 grudnia 2025

Wiersze Han Sona





Pijany przechadzałem się po zimnych górach, niebo pokrywał szron. Powiew zimnego powietrza, mroźny wiatr i wino rozlały się po rzekach i górach. Patrząc w górę na błękitne wody i płynące chmury, wróble zdawały się spadać na ziemię. Machnięciem ręki wino kapało na moje mokre ubranie. Patrz, jak płatki śniegu rozsypywały się, barwiąc krajobraz na biało. Starzec o siwych włosach zniósł dziecko w dół góry. Z daleka patrzę na niebiańskie istoty tańczące radośnie; teraz, pijany i beztroski, czuję się swobodnie. Odkąd rozstałem się z Hanshan, kiedy wrócę? Chciałbym zatrzymać się na kilka kroków pod wiatr, ale jak zniosę zimny wiatr, który wznieca mój ból? Mówię, Hanshan, nie płacz. Wyprowadzę cię; wznoszę toast i wyprowadzę cię. Chcę stać się lodem, nie ma odwrotu. Jak zniosę mroźne zimno, moje serce płacze? Mówię, Zimna Góro, nie płacz, wyprowadzę cię. Namaluję coś pięknego i zabiorę cię na zewnątrz. Upiję się i będę wędrować po Zimnej Górze, niechętnie opuszczając piękno. Wróżka nosi ubrania i gra na cytrze, piękno gra na strunach. Spójrz na biały śnieg na ziemi, spójrz na olśniewające lodowce. Ci, którzy przychodzą, są jak sen przed moimi oczami. Chcę zostać kilka kroków dłużej pod wiatr, ale jak zniosę zimny wiatr, który wznieca mój ból? Mówię: „Zimna Góro, nie płacz”, zabiorę cię na zewnątrz. Wznoszę toast i zabiorę cię na zewnątrz. Chcę stać się lodem, nie ma odwrotu. Jak zniosę widok mojego serca zamarzniętego przez zimny lód? Powiedziałem: „Hanshan, nie płacz, zabiorę cię na zewnątrz”. Namaluję coś pięknego i zabiorę cię na zewnątrz.



poniedziałek, 8 grudnia 2025

niedziela, 17 maja 2020

O wróbelku





...


...



Wróbelek jest mała ptaszyna,
wróbelek istota niewielka,
on brzydką stonogę pochłania,
Lecz nikt nie popiera wróbelka

Więc wołam: Czyż nikt nie pamięta,
że wróbelek jest druh nasz szczery?!
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
kochajcie wróbelka, dziewczęta,
kochajcie do jasnej cholery!

1947
Konstanty Ildefons Gałczyński





czwartek, 8 sierpnia 2019

Juliusz Słowacki


Poema dramatyczne we trzech aktach "Ksiądz Marek"
Pieśń Konfederatów

Nigdy z królami nie będziem w aliansach,
Nigdy przed mocą nie ugniemy szyi;
Bo u Chrystusa my na ordynasach,
                  Słudzy Maryi!
Więc choć się spęka świat, i zadrży słońce,
Chociaż się chmury i morza nasrożą;
Choćby na smokach wojska latające
                  Nas nie zatrwożą.
Bóg naszych ojców i dziś jest nad nami!
Więc nie dopuści upaść żadnej klęsce.
Wszak póki On był z naszemi ojcami,
                   Byli zwycięzce!
Więc nie wpadniemy w żadną wilczą jamę,
Nie uklękniemy przed mocarzy władzą;
Wiedząc, że nawet grobowce nas same
                   Bogu oddadzą.
Ze skowronkami wstaliśmy do pracy,
I spać pójdziemy o wieczornej zorzy,
Ale w grobowcach my jeszcze żołdacy
                  I hufiec Boży.
Bo kto zaufał Chrystusowi Panu,
I szedł na święte kraju werbowanie;
Ten, de profundius, z ciemnego kurhanu,
                  Na trąbę wstanie.
Bóg jest ucieczką i obroną naszą!
Póki On z nami, całe piekła pękną!
Ani ogniste smoki nas ustraszą
                  Ani ulękną.
Nie złamie nas głód, ni żaden frasunek,
Ani zhołdują żadne świata hołdy:
Bo na Chrystusa my poszli werbunek,
                 Na Jego żołdy.