Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poezja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poezja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 kwietnia 2026

piątek, 10 kwietnia 2026

środa, 8 kwietnia 2026

sobota, 4 kwietnia 2026

sobota, 27 grudnia 2025

Wiersze Han Sona





Pijany przechadzałem się po zimnych górach, niebo pokrywał szron. Powiew zimnego powietrza, mroźny wiatr i wino rozlały się po rzekach i górach. Patrząc w górę na błękitne wody i płynące chmury, wróble zdawały się spadać na ziemię. Machnięciem ręki wino kapało na moje mokre ubranie. Patrz, jak płatki śniegu rozsypywały się, barwiąc krajobraz na biało. Starzec o siwych włosach zniósł dziecko w dół góry. Z daleka patrzę na niebiańskie istoty tańczące radośnie; teraz, pijany i beztroski, czuję się swobodnie. Odkąd rozstałem się z Hanshan, kiedy wrócę? Chciałbym zatrzymać się na kilka kroków pod wiatr, ale jak zniosę zimny wiatr, który wznieca mój ból? Mówię, Hanshan, nie płacz. Wyprowadzę cię; wznoszę toast i wyprowadzę cię. Chcę stać się lodem, nie ma odwrotu. Jak zniosę mroźne zimno, moje serce płacze? Mówię, Zimna Góro, nie płacz, wyprowadzę cię. Namaluję coś pięknego i zabiorę cię na zewnątrz. Upiję się i będę wędrować po Zimnej Górze, niechętnie opuszczając piękno. Wróżka nosi ubrania i gra na cytrze, piękno gra na strunach. Spójrz na biały śnieg na ziemi, spójrz na olśniewające lodowce. Ci, którzy przychodzą, są jak sen przed moimi oczami. Chcę zostać kilka kroków dłużej pod wiatr, ale jak zniosę zimny wiatr, który wznieca mój ból? Mówię: „Zimna Góro, nie płacz”, zabiorę cię na zewnątrz. Wznoszę toast i zabiorę cię na zewnątrz. Chcę stać się lodem, nie ma odwrotu. Jak zniosę widok mojego serca zamarzniętego przez zimny lód? Powiedziałem: „Hanshan, nie płacz, zabiorę cię na zewnątrz”. Namaluję coś pięknego i zabiorę cię na zewnątrz.



poniedziałek, 8 grudnia 2025

sobota, 14 listopada 2020

O rycerzu - fragment

Wszyscy, co z serca Ciebie proszą
I szczerą miłość Ci prznoszą,
Są przjaciółmi Twymi zwani.
Nie jesteś Ty wynisła, Pani,
Dumna ni pyszna ni wzgardliwa,
Lecz słodkaś jest i litościwa,
Bo Ty biednego nie odrzucasz:
Ręce na szyję mu zarzucasz,
Gdy przyjdzie do Cię człek ubogi.
Pamiętasz, że i Syn Twój drogi
Nie kocha za szlacheckie rody,
Godności albo wdzięk urody.
Tak też i Ty, Królowo można:
Za nic familia Ci wielmożna,
Ni butna pycha, ni ród świetny,
Lecz Twej miłości dar szlachetny
Wszyscy od Ciebie otrzymają,
Co szczerym sercem oń błagają.
Kto chce mieć prawą ukochaną,
Nie wiarołomną, nie skłamaną,
Niech kocha Ciebie, dobra Pani.
Klejnocie Ty nad klejnotami,
Nie masz goryczy w tym kochaniu.
Kochał Cię w mym opowiadaniu
Rycerz i szczęsnej doznał doli:
Rychło wyrwałaś go z niewoli
Damy, dla której marł z miłości,
Gdy w serca wzywał Cię szczerości.
W rok żywot jego dobiegł końca:
W ów dzień unosisz, miłująca,
Duszę w ramionach i w Raj spieszysz,
A tam pociechą Twą pocieszysz
Jego i tych, co Ci służyli
I w ziemskim życiu Cię cieszyli.
O, Matko Króla nad stworzeniem,
Pocieszającym pocieszeniem
Będzie ich dusza pocieszona.
O Matko Boża, kto w ramiona
Bierze Cię, dobrze on wybiera,
Bo obierając Cię, odbiera
Dobroć wyborną, nieprzebraną.
Nieraz w Twej służbie plon zbierano,
Gdy się ktoś do niej zabrał szczerze.
Kto Cię za obrończynię bierze,
Dobry to wybór: Twój wybraniec
Znajdzie w ramionach Twoich szaniec,
Gdy przeciw niemu się wybiera
Ten, który w środkach nie przebiera,
Wróg, co do duszy się dobiera.
Lecz darmo, Pani, siły zbiera;
Kto sobie Ciebie raz przybierze,
Tego on Tobie nie odbierze.
Wybrane dobra ci wybrali,
Co na się zboję Twą przybrali.

Minstrele Maryi Panny Starofrancuskie opowieści o cudach Matki Bożej 

Gautier de Coninci




sobota, 31 października 2020

Kłopoty zakochanych

 Zakochani mówili
- przecież nie do wiary
czy to prawda może się nam zdaje
czy tak łatwo się spotkać ciepiącym na miłość
w świecie w którym kłopoty nasze nie ustaną
bo jak diabeł ucieknie odejdzie i anioł

Jesteś i nie ma Ciebie. Ten sam znowu inny
trochę na odczepnego i trochę na niby
jak len co kwitnie niebiesko biało i różowo
choć świt i zmiarzch sprawia że inne kolory

Czy to ty jesteś blisko jakbyś słuchał serca
i jak matka przechodzisz przez śodek sumienia
jesienią deszcz zasłania zimą śnieg zabawny

Ten którego się kocha jest wciąż niewidzialny.

Ksiądz Jan Twardowski
"Nie pszyszedłem pana nawracać"




piątek, 30 października 2020

Pisanie

Jezu który nie brałeś pióra do ręki
nie pochylałeś się nad kartką papieru
nie pisałeś ewangelii

dlaczego nie pisze się tak jak się mówi
nie pisze się tak jak się kocha
nie pisze się tak jak się cierpi
nie pisze się tak jak się milczy

pisze się trochę tak jak nie jest

Ksiądz Jan Twardowski
"Nie pszyszedłem pana nawracać"




niedziela, 17 maja 2020

O wróbelku





...


...



Wróbelek jest mała ptaszyna,
wróbelek istota niewielka,
on brzydką stonogę pochłania,
Lecz nikt nie popiera wróbelka

Więc wołam: Czyż nikt nie pamięta,
że wróbelek jest druh nasz szczery?!
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
kochajcie wróbelka, dziewczęta,
kochajcie do jasnej cholery!

1947
Konstanty Ildefons Gałczyński





czwartek, 8 sierpnia 2019

Juliusz Słowacki


Poema dramatyczne we trzech aktach "Ksiądz Marek"
Pieśń Konfederatów

Nigdy z królami nie będziem w aliansach,
Nigdy przed mocą nie ugniemy szyi;
Bo u Chrystusa my na ordynasach,
                  Słudzy Maryi!
Więc choć się spęka świat, i zadrży słońce,
Chociaż się chmury i morza nasrożą;
Choćby na smokach wojska latające
                  Nas nie zatrwożą.
Bóg naszych ojców i dziś jest nad nami!
Więc nie dopuści upaść żadnej klęsce.
Wszak póki On był z naszemi ojcami,
                   Byli zwycięzce!
Więc nie wpadniemy w żadną wilczą jamę,
Nie uklękniemy przed mocarzy władzą;
Wiedząc, że nawet grobowce nas same
                   Bogu oddadzą.
Ze skowronkami wstaliśmy do pracy,
I spać pójdziemy o wieczornej zorzy,
Ale w grobowcach my jeszcze żołdacy
                  I hufiec Boży.
Bo kto zaufał Chrystusowi Panu,
I szedł na święte kraju werbowanie;
Ten, de profundius, z ciemnego kurhanu,
                  Na trąbę wstanie.
Bóg jest ucieczką i obroną naszą!
Póki On z nami, całe piekła pękną!
Ani ogniste smoki nas ustraszą
                  Ani ulękną.
Nie złamie nas głód, ni żaden frasunek,
Ani zhołdują żadne świata hołdy:
Bo na Chrystusa my poszli werbunek,
                 Na Jego żołdy.




sobota, 13 lipca 2019

poezja

Na ręce
ksiądz Jan Twardowski





Nazywają cię brzydulą

uciekają w te pędy po kolei

biorę ciebie na ręce

jak królika na szczęście



śmierci - chwilo największej nadziei

wtorek, 21 maja 2019

W Pacanowie Kozy kują

Ta ławeczka opowiada o Kornelu Makuszyńskim i ...


co tu dużo mówić, trzeba sobie na niej usiąść i posłuchać opowieści.


Kornel Makuszyński, pisarz i poeta, autor "pisanych sercem" pięknych książek dla młodzieży, był także twórcą wierszy i piosenek poświęconych walce o Niepodległość. Część z nich zamieścił w wydanym w 1919 r. zbiorku poetyckim Piosenki żołnierskie. Jedna z piosenek z tego zbiorku pt. Przekorna dziewczyna, znana też jako Maki, z piękną muzyką Stanisława Niewiadomskiego stała się jedną z najbardziej ulubionych piosenek o ułanach.





Maki 1919 r.

Przekorna dziewczyna
słowa: Kornel Makuszyński (1884-1954)
muzyka: Stanisław Niewiadomski (1859-1936)


Ej, dziewczyno, ej, niebogo, jakieś wojsko pędzi drogą,
Skryj się za ściany, skryj się za ściany,
Skryj się, skryj!

Ja myślałem, że to maki, że ogniste lecą ptaki,
A to ułany, ułany, ułany,
A to ułany, ułany, ułany!

Strzeż się tego, co na przedzie, co na karym koniu jedzie,
Oficyjera, oficyjera
Strzeż się, strzeż!

Jeśli mu się wydam miła, to nie będę się broniła,
Niech mnie zabiera, zabiera, zabiera,
Niech mnie zabiera, zabiera, zabiera!

Serce weźmie i pobiegnie, potem w srogim polu legnie,
Zostaniesz wdową, zostaniesz wdową, wdową!

Łez ja po nim nie uronię, jego serce mym zasłonię,
Bóg go zachowa, zachowa, zachowa,
Bóg go zachowa, zachowa, zachowa!

Serce piosnką ci zamroczy, chorągiewką zwiedzie oczy
I pogna w dale, i pogna w dale, w dale,
I pogna w dale, i pogna w dale, w dale!

Będzie oczu miał aż cztery, dojrzy pruskie grenadiery,
To go ocali, ocali, ocali,
To go ocali, ocali, ocali!

Ej, dziewczyno, ej, jedyna, pozostawi ci on syna,
Zginiesz zdradziecko, zginiesz zdradziecko, zdradziecko!

Zrobię zeń wielkiego pana, wychowam go na ułana,
Warszawskie dziecko, warszawskie dziecko, warszawskie dziecko!
Warszawskie dziecko, warszawskie dziecko, warszawskie dziecko!