Czas pędzi nieubłaganie, ależ czyż właśnie ten fakt nie jest fascynujący?
Pewność zmienności. Och! Jak jak lubię ten stan. Człowiek nie ma czasu na nudę, rutynę i przyzwyczajenia.
Czas pędzi nieubłaganie, ależ czyż właśnie ten fakt nie jest fascynujący?
Pewność zmienności. Och! Jak jak lubię ten stan. Człowiek nie ma czasu na nudę, rutynę i przyzwyczajenia.
Jak łatwo kochać utalentowane i pracowite dzieci.
i na wesoło
Ma się refleks, westchnęłam ciężko. Jak ja się o czymś dowiem, to rynek już dawno to zdyskontuje.
O tym, że panowie koncertowali w Najjaśniejszej Rzeczypospolitej dowiedziałam się już po ich wyjeździe z Polski.
i nie chodzi mi o zakres jego pięknego głosu, który zarówno w niskich jak i wysokich rejestrach brzmi tak cudownie, że chce się go słuchać bez końca, ale o to, że pokazał, iż granice ludzkie są niemalże nieograniczone. Genialna świadomość własnego głosu sprawia, iż jak powiadają melomani; inni artyści śpiewają najlepiej jak potrafią Dimash śpiewa jak chce.
Ochy i achy nad głosem, i te cudne nutki orientu, i ech ten głos, ten głos, ten głos, co tu dużo mówić, lepiej słuchać.
Dimasz Kudajbiergen ( Kaz. Dimash Kudaibergen ), wł. Dinmuhammied Kanatuły Kudajbiergen (Kaz. Dinmuhammed Kanatuly Kudaibergen).
W świecie zachodu znany jako Dimasz, w Azji jako Dimasi.
Dimash Qudaibergen (Dimasz Kudajbiergen)
Jakże łatwo kochać tak utalentowane i pracowite dzieciaki. Wiem, wiem to jest dorosły mężczyzna, ale dla mnie ludzie młodsi ode mnie to dzieciaki.
razem z maluszkami
pogodny teledysk
i w mrocznych klimatach utrzymany, takich jak lubię najbardziej, czyli strzygi, wampiry, utopce, wilkołaki, no coś pięknego
oraz cudowne wykonanie pieśni bez słów
Gwarancja jakości w każdym występie.
Św. Ignacy przedstawia nam świąt, jako wielkie pole bitwy, a na tem polu dwóch wodzów sobie przeciwnych, wzywających bojowników pod chorągwie swoje.
Z jednej strony stoi Chrystus Jezus. Pan i Zbawiciel nasz, wzywający nas pod chorągiew krzyża. Kto chce za mną iść, niech sam siebie zaprze i weźmie krzyż swój, a naśladuje mnie.
Pod tą chorągwią musimy tłumić złe skłonności swoje, walczyć z ciałem i szatanem, naśladować cnoty Wodza naszego. A jeżeli mężnie potykać się będziemy, zwyciężymy i odbierzemy koronę, bo Paweł św. mówi, że: który na placu się potyka, nie bierze wieńca, ażeby się przystojnie potykał.
Z drugiej strony stoi Lucyfer, książę ciemności, wzywający także wojowników pod chorągiew swoją.
Zamiary jego są wręcz przeciwne i wrogie zamiarom Chrystusowym. Jeżeli Pan Jezus chce wszystkich ludzi przywieść do poznania i miłości Boga, i przez to ich zbawić, - Lucyfer i zwolennicy jego pragną wszystkich ludzi zaślepić, skuć w kajdany grzechu i zgubić na wieki. Ludzie uwiedzeni pożądliwością oczu, ciała i pychą żywota, zaciągną się tłumnie pod tę chorągiew, a chociaż droga ich wiedzie na zatracenie, wiele ich jest, którzy przez nię wchodzą.
Po stronie Pana Jezusa stoją wszyscy wybrani i sprawiedliwi: Patryarchowie, Prorocy, Apostołowie, Męczennicy, Wyznawcy, Dziewice, - po stronie Lucyfera wszyscy bezbożnicy, heretycy, jawno-grzesznicy, nieprzyjaciele Kościoła Bożego.
Pomiędzy pierwszymi towarzyszami Wodza naszego Jezusa Chrystusa, jaśnieje św. Józef , który przed szatanem plany Boże ukrył, który plany piekła zniweczył i dzieła piekła skruszył.
Miesiąc marzec z przykładami poświęcony czci św. Józefa napisał ks. W. Mrowiński T.J. (REPRINT)
Wszyscy, co z serca Ciebie proszą
I szczerą miłość Ci prznoszą,
Są przjaciółmi Twymi zwani.
Nie jesteś Ty wynisła, Pani,
Dumna ni pyszna ni wzgardliwa,
Lecz słodkaś jest i litościwa,
Bo Ty biednego nie odrzucasz:
Ręce na szyję mu zarzucasz,
Gdy przyjdzie do Cię człek ubogi.
Pamiętasz, że i Syn Twój drogi
Nie kocha za szlacheckie rody,
Godności albo wdzięk urody.
Tak też i Ty, Królowo można:
Za nic familia Ci wielmożna,
Ni butna pycha, ni ród świetny,
Lecz Twej miłości dar szlachetny
Wszyscy od Ciebie otrzymają,
Co szczerym sercem oń błagają.
Kto chce mieć prawą ukochaną,
Nie wiarołomną, nie skłamaną,
Niech kocha Ciebie, dobra Pani.
Klejnocie Ty nad klejnotami,
Nie masz goryczy w tym kochaniu.
Kochał Cię w mym opowiadaniu
Rycerz i szczęsnej doznał doli:
Rychło wyrwałaś go z niewoli
Damy, dla której marł z miłości,
Gdy w serca wzywał Cię szczerości.
W rok żywot jego dobiegł końca:
W ów dzień unosisz, miłująca,
Duszę w ramionach i w Raj spieszysz,
A tam pociechą Twą pocieszysz
Jego i tych, co Ci służyli
I w ziemskim życiu Cię cieszyli.
O, Matko Króla nad stworzeniem,
Pocieszającym pocieszeniem
Będzie ich dusza pocieszona.
O Matko Boża, kto w ramiona
Bierze Cię, dobrze on wybiera,
Bo obierając Cię, odbiera
Dobroć wyborną, nieprzebraną.
Nieraz w Twej służbie plon zbierano,
Gdy się ktoś do niej zabrał szczerze.
Kto Cię za obrończynię bierze,
Dobry to wybór: Twój wybraniec
Znajdzie w ramionach Twoich szaniec,
Gdy przeciw niemu się wybiera
Ten, który w środkach nie przebiera,
Wróg, co do duszy się dobiera.
Lecz darmo, Pani, siły zbiera;
Kto sobie Ciebie raz przybierze,
Tego on Tobie nie odbierze.
Wybrane dobra ci wybrali,
Co na się zboję Twą przybrali.
Minstrele Maryi Panny Starofrancuskie opowieści o cudach Matki Bożej
Gautier de Coninci