Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z opisane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z opisane. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 maja 2012

Galicowa Grapa, Gliczarów-Stołowe i z oddali Hawrań

Idąc przez Poronin w kierunku Krakowa przechodzimy obok kościoła Św. Marii Magdaleny i jeżeli się już do świątyni nie wstępuje, to warto chociaż spojrzeć na umieszczoną na jej ścianie pięknie opisaną panoramę Tatr, którą będzie można podziwiać jeżeli się troszeczkę dalej skręci w prawo, by pójść czerwonym szlakiem na Galicową Grapę,
a swoją drogą ciekawe; dlaczego na niektórych mapach opisaną, jako Szostacka Grapa.

Łatwo trafić, bo drogowskaz informuje, że gdzieś tam po drodze zobaczymy Krzyż Grunwaldzki,
ale jeżeli chcemy go obejrzeć,
to po minięciu szkoły,
no tak,
tutaj można się zorientować co oznacza określenie; mieć pod górkę do szkoły,
zapomniemy o czerwonym szlaku
i skierujemy się za ostatnim budynkiem,
przy którym piesek przyjaźnie merda ogonkiem dodając włóczykijom otuchy,
w prawo za krzewy.
A jak pójdziemy za szlakiem tak jak Alusia,
to raz, że nie zobaczymy krzyża,
no i dwa, wielce prawdopodobne, że się w błocie unuramy.
Zatem idąc dalej polną drogą z pewnością przejdziemy przez Gliczarów-Stołowe, w którym rozpoczyna się asfaltówka i poprzez Gliczarów Górny dotrzemy do Bukowiny Tatrzańskiej na Klinie, skąd, to już jak kto woli. Ja zażyczyłam sobie na Głodówkę i poprzez Wierch Poroniec na Toporową Cyrhlę.
Dobrze.
Tyle tyłułem wstępu wystarczy.
Ruszamy podziwiać piękne widoki
i jak tylko Pysny stit durnia z nas nie zrobi,
a Kołowy nie wykołuje,
to jeszcze może uda się zrobić małą powtórkę pt.; i co to za skały przed sobą widzimy?

Na moje szczęście dość wcześnie zaczynają się interesujące widoki,
nie ukrywam,
iż każdy pretekst do wypoczynku będę skrzętnie wykorzystywać,
gdyż ta niewinnie wyglądająca polna droga wycisnęła ze mnie wszystkie poty,
aha,
bo nie wspomniałam jeszcze, że rower pod górę pchałam,
a słoneczko uczciwie podgrzewało już i tak ciepłe powietrze przygnane wiatrami znad Sahary.


Na powyższej fotce wszyscy widzą maszt na Gubałówce; prawda?
A na poniższej starego znajomego; czyż nie?


Jaka ładna panoramka.
No tak, byłaby, ale ją trochę obcięłam z boku, co dla mojego programu obsługującego tego typu zdjęcia, ta fotka już nie jest panoramą i nie mogę jej oglądać filmowym, czyli przyjaznym dla oka przewijaniem.


Jesteśmy trochę wyżej i prawdę mówiąc już prawie bez sił,
chociaż wszelkimi sposobami odsuwam od siebie tę zabójczą myśl.
Wyciągam z plecaka aparat i znowu widzę maszt na Gubałówce,
śnieg w Tatrach
i świeżutką soczystą zieleń na polanie pod stopami.
Powoli zapominam o zmęczeniu, a ponieważ zbliża się do nas Gaździna z Gliczarowa-Stołowe chętnie rozpoczynamy rozmowę.
Dowiadujemy się z przykrością, że Krzyż Grunwaldzki minęliśmy nie wiedzieć kiedy,
ale Pani podnosi nas na duchu, że już niedaleko mamy do Gliczarowa Górnego,
a przede wszystkim nie tak ostro pod górę.


Jeszcze tylko uradujemy sobie oczy widokiem Babiej Góry
i wyruszamy dalej ku pięknym widokom.


O rany, nie mogę uwierzyć, ale już jesteśmy we wsi Gliczarów–Stołowe.
Rozpościerające się z tej wsi widoki są rozkoszą dla oczu.
Szczerą prawdę powiadają ci, którzy twierdzą, iż właśnie stąd najpiękniej widać panoramę Tatr.


Joj, czegóż stąd nie widać :-)


...


...


...


...


...


Proszę?
Aha!
Dobrze.
Teraz każdy może się sam pobawić i nadać odpowiednie nazwy tym szczytom kukającym na nas zza masywu Wołoszyna, aż do Kaczego Szczytu.
Bierzemy mapę, linijkę i kombinujemy; co my tu widzimy.
Pamiętamy o kątach,
o wysokościach,
o naszym położeniu,
o przesuwaniu,  nakładaniu oraz chowaniu się
i o takich górach jak:
Żabi Koń – 2291,
Rysy – 2503,
Ciężki Szczyt – 2500,
Wysoka – 2547,
Młynarz – 2170,
Ganek – 2465,
Rumanowy Szczyt – 2428,
Żłobisty Szczyt – 2433,
Kończysta – 2540,
że mały wybór?
Ależ proszę bardzo, teoretycznie można wziąć jeszcze inne pod uwagę;
Żabia Turnia Mięguszowiecka – 2336,
Wołowa Turnia – 2373,
Mięguszowiecki Szczyt Czarny – 2410,
Mięguszowiecki Szczyt Pośredni – 2393,
Mięguszowiecki Szczyt – 2438,
Cubryna – 2376,
Wystarczy?
Nie?
No to jeszcze dorzucę Miedziane – 2233, a co mi tam.

Ach, byłabym zapomniała, trzeba pamiętać jeszcze o tym, że anioł dość gęsto te skały tam poukładał.


Część wycieczki przypisuje metodą na chybił trafił nazwę do szczytu,
druga ekipa kontruje ustalenia pierwszej,
a reszta wycieczki idzie sobie dalej.


...


...


...


...


...


Teraz troszkę z górki,
troszkę pod górę,
ale już jest zdecydowanie lżej, bo asfaltówką,
i tak nieśpiesznie, bo widoki och i ach,
aż do Gliczarowa Górnego, z którego na zabicie się jedziemy z górki na pazurki, do Bukowiny Tatrzańskiej na Klinie, gdzie zsiadamy z rowerów lekko obrażeni na nie,
za bolące plecy,
za sponiewierane nadgarstki
i w ogóle za to, że znowu pod górę aż do Głodówki.

Po drodze widzę, że stary znajomy znowu się z nas nabija,


a Wołoszyn i Koszysta trwają niezmiennie ramię w ramię.


Aaaaaaaaaaaa,
to ten kawałek drogi, na którym teraz stoję widziałam z Rusinowej Polany, się wyjaśniło.


Tak, ta góra już od dawna stanowi dla mnie wyzwanie;
czy ktoś może wie jak ją zwą?


I oto Polana Głodówka,
ta sama, na której krowy są wiecznie głodne,
bo się nie pasą, tylko widoki podziwiają.

 

Aaaaaaaa,
mam cię Stara Jaworzynko udająca z daleka stopę Hawrania.



Jak miło,
dostrzegłam swym bystrym wzrokiem, że przy drodze do Morskiego Oka,
czy jak kto woli na Łysą Polanę wybudowana została platforma widokowa.
Koniecznie muszę sprawdzić jakie widoki się z niej rozpościerają.


Zachęcam do zatrzymania się, na parkingu przy platformie widokowej,
jest niewielki, ale kilka samochodów na nim się zmieści, pod warunkiem, że nie będą to tzw. maluchy, bo wiadomo, że dwa maluchy zajmują tyle miejsca, ile wystarczy dla trzech dużych autobusów.

Sami powiedzcie; czyż nie warto?
Wszak poniższa fotka przedstawia tylko namiastkę tych cudowności, które tam można zobaczyć.

 

niedziela, 25 marca 2012

Wiosennie

Jeszcze można turystycznym butkiem przejść przez teren normalnie podmokły, że bez bacioków ani rusz, no bo przecież tylko jednorazowego wytrzepywania śniegu z butów liczyć nie będziemy, prawda?
Poruszając się ze wzrokiem wbitym w kępki traw staramy się nie wpaść do wody obejmującej swój teren we władanie i nie widzieć kiedy ominęliśmy brzozowy zagajnik zapominając do białej kory przytulić policzek.



Poruszanie się w kierunku południowym raduje oczy widokiem Tatr. Kapitalnie prezentuje się śnieżny język Nosala, skrzy się w promieniach słońca charakterystyczny dach KBK, Kasprowy Wierch wyróżnia się na tle nieba, a Giewont stary spryciarz chowa się za gałęziami drzew.
I co to za górki widzimy na zachód od Kasprowego Wierchu?



Oj, Alusia, Alusia, by wreszcie się ich nazw nauczyć, trzeba by było przynajmniej jeszcze raz przejść Granią nad Doliną Bystrej. No cóż, może kiedyś się uda.

sobota, 10 września 2011

Pomiędzy Hawraniem a Koszystą

Widziana z Gubałówki część Tatr Wysokich.



Bo jak pamiętamy Tatry pod względem geograficznym dzielimy na:
Tatry Bielskie najwyższy szczyt Hawrań 2152 m n.p.m.
Tatry Wysokie najwyższy szczyt Gerlach 2655 m n.p.m.
Tatry Zachodnie najwyższy szczyt Bystra 2248 m n.p.m.

A Fotka dana, jako przykład wzajemnego nakładania się szczytów, po powiększeniu, widać na niej, jak pod określonym kątem Baranie Rogi niemalże całkowicie zasłaniają Łomnicę.

niedziela, 26 czerwca 2011

Niekończąca się notka

Aby nie dać się skałom zwieść ;-)



Fotki Sarniej Skały będą co jakiś czas dokładane, bądź to po odszukaniu w przepastnym archiwum, bądź po nowym spacerze, ale nie zdradzę skąd były pstrykane, no chyba, że na wyraźne życzenie, ale to już na ucho, tak by moi Drodzy Goście mieli frajdę z odgadywania jej położenia w terenie.



...



...




...



...



...



...



...



...



...



...



...



...



...



...



...



piątek, 6 maja 2011

A mówiłam, że będzie ładnie :-)

i zielono,



no, może nie wszędzie.



...



a te dwie fotki to rozwiązanie zagadek z poprzedniej notki plus malutki bonus



Jutro też idę na spacerek :-)