Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owady. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 marca 2011

Nasosznik trzęś (Pholcus phalangioides)

Prawie się zaprzyjaźniliśmy, tzn. delikatnie przeniosłam go sobie z łazienki do pokoju, bo na suficie ciężko było zrobić portrecik.
O, teraz widzę, że za malowanie trzeba by się było zabrać, gdyż farba już popękała.



Na parapecie szybko ulokował się tak, by nie pozostawić mi żadnych wątpliwości, że rozmawiać ze mną to on nie zamierza.
No tak, okna i parapet też trzeba będzie umyć.



Już go nie chciałam ruszać z tego ciemnego miejsca, by mi w jakiś silny stres nie wpadł, dlatego delikatnie latarką z daleka oświetliłam obiekt, ale najwyraźniej to dyskotekowe światełko nie przypadło mu do gustu.



Chcąc poprawić jego samopoczucie dałam mu w prezencie taką czapeczkę, no cóż, nie spodobała się i czmychał mi z parapetu na podłogę, ukrył się pod szafką. Teraz boję się odkurzać mieszkanie by go nie skrzywdzić.



Dobranoc pajączku :-)

niedziela, 5 września 2010

Mój ci on ;-)

Mój osobisty motylek :-) Erebia aethiops, Górówka medea



...



...



...



...



...



...



...



...



Normalnie rozstać się ze mną nie chciał, kto by pomyślał, że taki spragniony solanki :-)

piątek, 26 lutego 2010

W deszczowy wieczór

Lód pod stopami zbyt nierówny by na łyżwach po chodnikach i ulicach śmigać, no to siedzę sobie na strychu i robię porządek z fotkami.
Już nawet znalazłam motylka, o!

piątek, 24 lipca 2009

Sielanka, czyli jaskółka, coś i cytrynek

Pod dachem starego domu
przy ruchliwej drodze
mnóstwo ptasich gniazd.



Wydawałoby się, że pstryknąć fotę żadna sztuka,
ale dopiero jak się chce uzyskać piękne ujęcie człowiek odkrywczo zauważa, że wszystko porusza się zbyt szybko.



No tak, foty mi nie wyszły to sobie chociaż trochę pofilozofuję.



A to jest ryba panie generale. O! Żywa.



Cytrynek był łaskaw
prawy profil :-)



lewy profil :-)



skrzydełek rozłożonych już nie :-(

środa, 17 czerwca 2009

Gdzie dzisiaj byłam? :-) (1)



Ale mi dał w kość ;-)

piątek, 12 czerwca 2009

Coś w trawie piszczy

Kiedy dysponujemy ograniczonym czasem, a chcemy nacieszyć się przyrodą wystarczy wyjść do ogródka lub pobiec na pobliską łąkę. Tam się tyle dzieje, że można kompletnie zapomnieć o ludzkim świecie.



Taki lub bardzo podobny, o metalicznych mieniących się kolorach, robaczek był kiedyś interesująco opisany na blogu Anico Novak. Kto nie zdążył przeczytać nich żałuje.



Nie wiem dlaczego, ale niektóre muchy kojarzą mi się z ciężkimi bombowcami.



Pogoda zmienia się nam ostatnio jak w kalejdoskopie; słońce, deszcz, burza, a pajączek ma tyle obowiązków i co najciekawsze zdąży wszystkie sprawy załatwić w terminie.



No jak można się takim pięknem nie zachwycić?



Podziwianie każdego kwiatka jest zanurzaniem się w świat marzeń.

sobota, 6 czerwca 2009

Kim jestem?



Poruszony lekko palcem wyruszył na obchód terenu, upewnił się, że żadnego zagrożenia nie ma i ponownie zapadł w sen.

środa, 3 czerwca 2009

Lampą owadobójczą okazał się …

Ku mojemu zaskoczeniu



to białe pudełeczko migające światełkami
i emitujące ciepło jest pułapką dla wielu owadów.
Ciekawe, czy producent o tym fakcie cokolwiek wie?



Podsumowanie strat.



Nigdy nie spodziewałabym się,
że aż tyle owadów w takim niewinnym pudełku żywot zakończy.

Aż się boję pomyśleć, co się dzieje w innych urządzeniach.

wtorek, 2 czerwca 2009

Elektroniczna lampa owadobójcza

Kto by pomyślał, że jest taka skuteczna.



W zgodzie sobie tutaj przebywają.



Ale mi się kompozycja trafiła



no żebyś nic innego człowieku nie robił tylko sprzątał i sprzątał.



Już wiesz, co to za lampa?
Najprawdopodobniej masz ją w domu ;-)

wtorek, 19 maja 2009

W oknie

Miały być myte okna,
ale zadomowił się na jednym z nich nowy lokator.



Ach te kolanka.



Nie będziemy go stresować.

piątek, 15 maja 2009

Desant

Niezależnie od tego,
czy ze skrzydełkami, czy bez.

W ogródku proszę bardzo,
ale w mieszkaniu nie ma mowy,
aż tak gościnna ludzkość nie jest.


...


...



Nie miałam pojęcia,
że ona jest czarno-czerwona.



Jeszcze jedna fotka i



skoro już jest na łyżeczce to fru z nią w pole.

piątek, 1 maja 2009

W zasięgu wzroku



Tak, tak, to Babia Góra.
Stale mam ją na oku,
jednak poczekam,
aż śnieg zniknie z jej wierzchołka.



Pogoda jest piękna,
niemniej lodowaty wiatr,
przenika do szpiku kości.
Przyjemnie i cieplutko w aucie.



Jemu też zimno,



trzyma się kurczowo ściany



tylko czułki powiewają na wietrze