Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gubałówka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gubałówka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 maja 2009

Z lotu ptaka

W momencie, kiedy już wyjdę na Gubałówkę mam zawsze ten sam problem.
Skierować swe kroki w kierunku wschodnim?



A może jednak zachodnim?



Południowy też jest brany pod uwagę.



Fotki z początku listopada ubiegłego roku.

Od środy zimno i deszczowo,
dzisiaj o piątej widziałam padający śnieg.


wtorek, 26 maja 2009

Na wschód od kolejki linowej

Na Gubałówkę Walową Górą.



Mijam ruinę, która kiedyś była bardzo ładną chałupą.



Z zewnątrz można się nią pozachwycać,
ale zdecydowanie odradzam zaglądanie do środka.



Do wyboru mam oznakowany szlak nad potokiem
w cieniu drzew



lub ścieżkę na przełaj przez pola.
Zdecydowanie ciepłolubna wybieram słoneczną trasę,



lasem też będzie za chwilę



tak na moje oko ta jodełka nie zmarnowała czasu tej wiosny



Sporo świerków już się nie zieleni,
nawet kora z nich spadła.



By przejść deptakiem na Gubałówce trzeba poruszać się ślimaczym tempem, nie lubię tego jarmarku cudów, staram się ten odcinek jak najszybciej pokonać.
Przystaję tylko by podziwiać jak ludzie bawią się w parkach linowych, przyjemnie się patrzy na tych, którzy świetnie sobie radzą. Z moich obserwacji wynika, że przyglądających się jest zdecydowanie więcej niż tych uwiązanych do liny.



Ten śnieg pod Giewontem coś mi przypomina.



Dotarłam do górnej stacji kolejki linowej na Butorowym Wierchu, która administracyjnie znajduje się w granicach miasta Zakopanego, by zjechać nią do dolnej stacji usytuowanej w Kościelisku.
Chwila stresu przy wsiadaniu i już można rozkoszować się widokiem panoramy Tatr, fotki na aby-aby, przejrzystość powietrza marna, gdyż wszystko kwitnie i pyli oraz mnóstwo owadów i dymów w powietrzu.



Krzesełka poruszają się płynnie, czasami zatrzymują się, co oznacza, że ktoś miał problem ze wstaniem z nich, nikomu to oczywiście nie przeszkadza, gdyż pogoda piękna, słońce, delikatny wiaterek i ach te widoki. Podczas postoju chcę zrobić fotki, ale wtedy w paradę wchodzą mi sąsiednie krzesełka.



Zbliża się moment zejścia na ziemię, ostatnie pstryknięcie, chowam aparat. Wsiadanie to jednak betka w porównaniu z wysiadaniem. Na dole czeka dwóch panów by pomagać wstawać, wyciągam rękę i silna dłoń ułatwia mi opuszczenie krzesełka. Mojemu towarzyszowi podróży tak się podobała przejażdżka, że nie chciał puścić poręczy siedzenia i został siłą ściągnięty na ziemię, tym razem nie udało mu się od razu wrócić na górę.

piątek, 9 stycznia 2009

Karnawał i kondycja

By móc balować w karnawale potrzebna jest kondycja.
Nie ma rady, trzeba ruszyć się z fotela
i iść po kondycję.
Oczywiście nie przeszkadza nam to,
że śnieg,
że lód,
że zimno.



Na szczęście
przyroda dba o umilanie nam trudów marszu pod górę.
Każdy pretekst jest dobry
by przystanąć i odpocząć.
Czy na tym zdjęciu też widzisz oko?



Jak zobaczyłam tobogany,
to naszła mnie taka refleksja;
Po co człowiekowi kość ogonowa?
Żeby miało co boleć jak się upadnie.




Idąc tym śladem powinno się gdzieś dojść.
Prawda?



Skoro wyszło się na górkę to trzeba z niej zejść.
Prawdę mówiąc wcale mi się nie chce wchodzić w ten smog.
Chociaż dzisiaj jeszcze nie był najgorszy.
Nigdy nie jest tak źle by nie mogło być gorzej.



I nie zapominaj, że jutro sobota.