Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MM. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MM. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 kwietnia 2026

Czasami im bliżej jesteś prawdy tym mniej prawdy widzisz


Ludzie kłócą się wtedy, gdy zaborczość wymyka się spod kontroli.



Wielkość człowieka
nie potrzebuje tytułów
mądrość nie szuka uznania
a elegancja nie domaga się uwagi

wtorek, 17 lutego 2026

DE REVOLUTIONIBUS

 


Kosmos - słowo pochodzi z greki i oznacza porządek lub harmonię. 

A chaos? 
No cóż, chaos to już ludzka specjalność wspomagana przez szatana. 
Bycie złym, to żadna sztuka, sam szatan pomaga. 
Szatan to nicość, pustka.

Chaos to idealny czas na robienie złych rzeczy. Jeden zły krok prowadzi do kolejnego, nie ma odwrotu skoro strzała została wypuszczona. 

A świat piękny jest; ech i ach, wyrafinowany i elegancki.









wtorek, 30 grudnia 2025

Nie lubię gier zespołowych

Kiedy byłam dzieckiem na tzw. wychowaniu fizycznym graliśmy w koszykówkę, kiedy miałam już wrzucić piłkę do kosza, koleżanka z mojej drużyny zaczęła mi piłkę wyrywać z rąk. Moje perswazje, że przecież gramy w jednym zespole, nie przyniosły żadnego skutku. Uparła się ku uciesze przeciwnej drużyny by tę piłkę wyrywać. Wkurzona pobiegłam do śmiejącej się z nas nauczycielki i oświadczyłam, że ja z tą głupią (tutaj oskarżycielskim gestem wskazałam moją koleżankę) nigdy nie będę grać w jednej drużynie.
Lata mijały, a podobne przypadki powtarzały się jak pory roku.





czwartek, 30 kwietnia 2020

Ale to już było, a teraz powróciło ze zwielokrotnioną siłą

Nie przypuszczam by rządom marksistowskim była obca wiedza o skutkach pewnego słuchowisk radiowego
30 października 1938 roku słuchowisko radiowe zrealizowane według książki Herberta George’a Wellesa pt. "Wojna światów" siało panikę wśród milionów mieszkańców Stanów Zjednoczonych. Ludzie uciekali z domów w popłochu. Kilka osób zmarło na atak serca.

Obecnie zostało wykorzystane tamto doświadczenie, czyli media nakręcały panikę pośród ludu ze wszystkimi tego konsekwencjami, a marksistowskie rządy będą czerpać profity z tego faktu ile się da i dokąd się da. Madia stworzyły coś w rodzaju perpetuum mobile, gdyż ludzie nie mają w zwyczaju do przyznawania się, iż dali się oszukać.

poniedziałek, 2 marca 2015

Chciałabym...

Nie, nie zamierzam niczego sobie życzyć.
Sytuacja jest już dostatecznie skomplikowana.


Długo trwają tylko te zadania, których nie mamy odwagi rozpocząć. Stają się one koszmarem.

czwartek, 6 marca 2014

Przedwiośnie

Krokusów nie spodziewam się wcześniej niż w kwietniu.


Ferie zimowe właśnie się skończyły, zatem wczoraj wieczorem zaczął padać dawno nie widziany śnieg.


Dzisiaj świat lekko obielony jest.

wtorek, 6 sierpnia 2013

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

przemijanie



Tak sobie tylko pomyślałam,
że głupio byłoby
nie powiedzieć;
do zobaczenia.

Also - bis bald!

Kiedyś,
gdzieś,
może tu,
może w innym zakątku wirtualnej pajęczyny,
a może na jednym z lepszych światów,
albo w siódmym kręgu piekielnym
lub po drugiej stronie lustra,
o ileż możliwości
i żadnej wykluczyć się nie da.

Dwie daty,
6 sierpnia 2008 – 6 sierpnia 2012
godziny, minuty, ułamki sekund
wyznaczyły początek i koniec,
ale to żadne ograniczenie,
bo właśnie to co wypełniło tę przestrzeń pomiędzy,
było naszymi wyborami,
tak wykorzystaliśmy dany nam czas.


Dziękuję Wam moi Drodzy Goście najpiękniej jak potrafię za wspólnie spędzone chwile w wirtualnej przestrzeni.
Pozwoliliście mi podążać ścieżkami Waszych myśli,
kroków
i rozmów,
co sprawiło,
iż tak wiele się od Was nauczyłam,
innymi słowy, czuję się z tego powodu wielką szczęściarą.





Aha, i żeby nie było,
ja tu jeszcze powrócę!




czwartek, 7 czerwca 2012

Już niedługo lato

Nie mogę uwierzyć własnym oczom, kozy są tak rozsmakowane w soczystej kwietnej łące, że w ogóle na mnie nie zwracają uwagi, a normalnie, to każdego przechodnia zaczepiają i nachalnie domagają się smakołyków.



Będą poziomki,
będą poziomki,
będą poziomki,
oczywiście tylko wtedy jak pogoda nie spłata figla.



No bo grzyby już są.



Storczyki ukrywają się w trawie, ale ludzie kochani, to naprawdę nie powód, by przechodzić obok niech obojętnie. No co? Tylko ja mam je focić?
Z takim wypasionym sprzętem się spaceruje, ale żeby ktoś się pofatygował to, co to, to już nie, powiedziałam z nieukrywanym oburzeniem.



Przecudna storczykowo-bodziszkowo-mleczakowa łąka. Że nie widać? Fakt, na żywo zdecydowanie piękniejsza.





niedziela, 29 stycznia 2012

Mrozik, słońce i smog w dolinach

No tak, zawsze jest coś za coś.



I chociaż w górach już tylko II stopień zagrożenia lawinowego oraz im wyżej tym cieplej, to w moim zasięgu pozostają jedynie pagórki, a i one z dużym trudem i bólem.



Nie mogę wyjść z podziwu, że udało mi się trafić obiektywem w jakikolwiek obiekt. Uwaga-uwaga, teraz będę narzekać; aparat bez celownika podczas słonecznej pogody jest tylko lusterkiem, i na nic zapewnienia producentów, że sobie można ekran rozjaśnić, i że nowa generacja oraz najnowsze osiągnięcia techniki pozwalają na …. No, innymi słowy mogłam jedynie sprawdzić, jaka to ja jestem ładna na spacerku podczas mroziku.



Powyżej, jak już zapewne wszyscy poznają, błyszczące w słonecznych promieniach stycznia Jatki, a poniżej na drugim planie część Gubałówki administracyjnie przynależna do Kościeliska.



Tak-tak, wiem, ta fotka to knot, gniot i w ogóle, ale okienko na poddaszu, za firanką sopli i śniegu, czyż nie jest urocze?



Skrzyło się pięknie na śniegu,
tak tylko wspominam,
na wszelki wypadek, gdyby widać nie było.



Zagadka 1
I gdzie ten cień stoi?
Czy może leży?
Zapytałam podchwytliwie.



A tę fotkę powiększamy i próbujemy się pobawić w odszukanie Willi pod Jedlami, albo od razu bezbłędnie ją wskazujemy.



I jeszcze raz zachwyciły mnie sople.



Wkurza mnie ten smog, ot co, ale wiem, że sama nie dam rady nic z tym dziadostwem zrobić.



Zagadka 2
A teraz gdzie ten cień stoi?
Czy może leży?
Zapytałam z podchwytliwym uśmiechem na twarzy, który widziałam w lusterku LCD.



A oto zimowy badylek,



w nagrodę dla zwycięzców konkursu :-) :-*

wtorek, 24 stycznia 2012

Nocą i dniem

Wypełniający sobą coraz większą przestrzeń pokoju,
budzi mnie miażdżący cień.
Wyczuwam obecność.
Kogoś?
Czegoś?
Na pewno wroga.
Powieki z wielkim trudem otwierają się,
lecz oczy nie dostrzegają żadnego zagrożenia,
chcę, ale nie mogę wstać,
wysyłam rozpaczliwe polecenie do dłoni;
zapal światło i przepędź to coś.
Ręka odmawia posłuszeństwa,
powieki się zamykają,
wzbiera we mnie przerażenie i bunt.
Nie! Nie poddam się!
Moja dusza krzyczy,
ciało jej nie słucha.
Cień odebrał siłę, ale nie wolę,
myśl z determinacją biegnie po ratunek;
Zdrowaś Maryjo…
Ojcze nasz …





I gdyby nie ciągle wyczuwalna obecność cienia,
rano myślałabym, że to był tylko zły sen.

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Zygzakiem

Ślady za mną?



Aha,
nie prosta droga była.



O! Drabinka się przyozdobiła.



Szykuje się impreza, to i punkt przekazywania zaginionych dzieci będzie się cieszyć dużym wzięciem, że o punkcie przekazywania osób ujętych nie wspomnę.



Czy to praca?
Czy to relaks?



W każdym razie jeżeli praca jest pasją,
to się szczęściem zwie.



Ile twarzy widzisz w tej kompozycji drzewno-lodowo-śnieżnej?



Aaaaa i o mały włos nie zapomniałam;
w górach IV stopień zagrożenia lawinowego,
no tak, ale dla mnie to i tak bez znaczenia.

sobota, 12 listopada 2011

Księżycowy pył

Nie dość, że nie dał spać w nocy, to jeszcze zaskoczył mnie z rana,
gdy o wschodzie słońca zachodził nad Gubałówką.



I tak szłam za jego tarczą zahipnotyzowana.



W końcu zniknął zapowiedziawszy piękny dzień.



Nie wiem, co to za ptak szybował wysoko, był wielki i tak jak nagle się pojawił, tak znienacka zniknął.



Widoki piękne, zadymienie powietrza duże zatem fotki marne.



...



...



...



...



...



...



No proszę, smog, to raz, lusterkiem w oczy, to dwa, ale i tak piękny spacerek był,



a w futerku kotka księżycowy pył.