Idąc krętą ścieżką spotkałam się z nią oko w oko, stałyśmy naprzeciwko siebie w odległości bliższej niż dziesięć metrów i przyglądałyśmy się sobie z uwagą przez piękną chwilę.
Podejrzewam, że mnie zahipnotyzowała, gdyż nawet nie wiem, kiedy zostawiła mnie na ścieżce, a sama ukryła się pośród drzew, dopiero jak jej już nie widziałam mogłam się poruszyć, by wyjąć obrazkowe pudełko, spróbować ją odnaleźć w gęstwinie i zrobić kilka fotek.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cervus elaphus. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cervus elaphus. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
czwartek, 14 kwietnia 2011
Śnieg, słońce i śnieg
Wczoraj na przemian kurniawa i słońce, dzisiaj od rana śniegiem kurzy.
Wczoraj leczyłam sobie plecy amolem i już sama nie wiem, czy to te siedem ziół, czy substancja pomocnicza, czyli etanol 96% pozwolił mi dzisiaj wyjść na spacer z podniesioną głową, by znowu niespodziewanie zobaczyć daleko hen pod lasem cztery zwierzaki :-)

Jutro wybieram się w stronę Krakowa by zobaczyć jak wiosna wygląda :-)
Wczoraj leczyłam sobie plecy amolem i już sama nie wiem, czy to te siedem ziół, czy substancja pomocnicza, czyli etanol 96% pozwolił mi dzisiaj wyjść na spacer z podniesioną głową, by znowu niespodziewanie zobaczyć daleko hen pod lasem cztery zwierzaki :-)
Jutro wybieram się w stronę Krakowa by zobaczyć jak wiosna wygląda :-)
wtorek, 1 marca 2011
Znajdź nas :-)
Już z daleka czułam, że jesteśmy obserwowani.

No normalnie ściągnęła mnie swoim wzrokiem.

Druga też była ciekawska, ale najwyraźniej chowała się za matkę.

Miały przewagę wysokości nad nami

niemniej nieustannie sprawdzały każdy nasz ruch.

Ciekawe, czy one zdawały sobie sprawę z tego, że myśmy też je widzieli?

Chociaż prawdę mówiąc, gdyby się nie poruszyły, to pewnie nigdy bym ich nie zauważyła.

A może one tylko bawiły się z nami w chowanego? ;-)

Raz patrzyły na mego towarzysza wyprawy

a raz na mnie.

Naprawdę nie spodziewałam się, że spotka mnie taka miła niespodzianka.
No normalnie ściągnęła mnie swoim wzrokiem.
Druga też była ciekawska, ale najwyraźniej chowała się za matkę.
Miały przewagę wysokości nad nami
niemniej nieustannie sprawdzały każdy nasz ruch.
Ciekawe, czy one zdawały sobie sprawę z tego, że myśmy też je widzieli?
Chociaż prawdę mówiąc, gdyby się nie poruszyły, to pewnie nigdy bym ich nie zauważyła.
A może one tylko bawiły się z nami w chowanego? ;-)
Raz patrzyły na mego towarzysza wyprawy
a raz na mnie.
Naprawdę nie spodziewałam się, że spotka mnie taka miła niespodzianka.
środa, 15 grudnia 2010
niedziela, 12 grudnia 2010
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
