Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Staników Żleb. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Staników Żleb. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 lipca 2012

Podniebna walka

Ależ to było widowisko,



ale po kolei,
najpierw mnie upał zmógł,
o zefirku gdzieżeś się podział gdzie,
szłam jak z dzisiaj na wczoraj,
o ludzie kochani już nie mam siły,
krople potu oczy mi zalewały,
o rany, taki upał w lipcu to był dwadzieścia lat temu,
migotki przed oczami miałam,
o nie, przecież trzeba dojść do celu i wypadałoby o własnych siłach także do domu
zatem jak usłyszałam, że coś się dzieje na niebie,
to w pierwszej chwili nie wiedziałam, o co chodzi,
ale to co zobaczyłam, całkowicie mi oddech zabrało,
pstryknęłam tę fotkę nie licząc specjalnie na jakikolwiek pozytywny efekt,
po czym już skupiłam się tylko na podniebnym widowisku,
jak nic, kruk przegonił orła.

czwartek, 21 kwietnia 2011

Wiosennie Staników Żlebem

Śniegu już na aby-aby i kotki garną się ku słońcu.



Babią Górę z dala ledwo-ledwo widać, ale nawet kiepska widoczność pozwala dostrzec śniegową czapeczkę na jej wierzchołku.



Taki widok jest informacją, że jesteśmy tuż-tuż nad Przysłopem Miętusim.



...



...



...



...



...



...



To-to świeciło jak lampka w słońcu.



...



...



A za chwilę sprawdzimy, czy zdążyliśmy na podziwianie łanów krokusów.

poniedziałek, 26 lipca 2010

Staników Żleb i Przysłop Miętusi

Brama u wlotu do Staników (Krowiego) Żlebu,
mostki
i ścieżka prowadząca przez las wcięta między Mały i Hruby Regiel.
Idealne rozwiązanie na upalny dzień.



Idziemy i idziemy, aż tu niespodziewanie, otwiera się przed nami fantastyczny widok, to znaczy byłby, gdyby nie chmury, chociaż jednak mimo wszystko jest zachwycający, ale do focenia nie teges.



Pod nogami kwiecia różnorodnego co niemiara.



Pomiędzy gałęziami drzew dostrzegamy niewielką Czerwoną Skałkę, z której w pierwszej połowie XIX wieku wydobywano rudę żelaza.



Tak, wydobywało się, wydobywało,
a teraz dziura wygląda jak otwarta rana po wyrwanym sercu.



No jakby tak człowiek chciał każdy kwiatek sportretować, to by się z miejsca nie ruszył, a w planach jednak była dalsza wycieczka.



Niemniej rozterki zaczynają nas dopadać, bo raz, że zapowiadali burze, dwa, chmury nadciągają, no i upał niemiłosiernie doskwiera.



Nic to, na razie cieszymy się, że kwiaty tak piękne, iż oczu od nich oderwać nie można.



Chmury figlując nad Twardą Kopą, Ciemniakiem i Krzesanicą zarazem dają i odbierają nadzieję na bezdeszczową pogodę.



Postanowiliśmy, że decyzję o kierunku dalszej drogi podejmiemy po dojściu na Przysłop Miętusi, na razie podziwiamy Czerwoną Skałkę.



Teraz wiadomo, dlaczego główny wierzchołek Czerwonych Wierchów, najwyższy szczyt (2122 m) wapienny całych Tatr Zachodnich i Polski nazwano Krzesanicą. Jej północna ściana jak gdyby skrzesana.



Sprawdzamy, że Giewont też się opatula chmurami.



Zbliża się czas na podjecie decyzji, widzimy już klepisko na środku łąki, to jest właśnie Przysłop Miętusi (1187 m), innymi słowy wycięte w łupkach trawiaste siodło wśród lasów, węzeł szlaków i punkt widokowy.



Dla zainteresowanych nazwy pagórków kolejno od lewej;
dalszy plan:
Wielki Opalony Wierch (1485),
Spalenisko (1324)
Bobrowiec (1663)
Zadnia Kopka (1333)
Furkaska (1491)
bliższy plan:
Zawiesista Turnia,
i za Czerwoną Skałką Zadnia Kończyta Turnia (1296) „Elijaszowa”



I który kierunek obraliśmy? ;-)