Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dolina za Bramką. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dolina za Bramką. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 kwietnia 2026

I tylko skałki nie zmieniają się w zauważalny sposób

 Po remoncie szlaku poszłam obaczyć co się zmieniło








szlaban stoi jak stał


natomiast sam szlak bardzo się zmienił, w sensie, że zniknęło to co ja najbardziej w górach lubię, czyli pewien stopień trudności, obecnie można dojść do końca znakowanego szlaku bez najmniejszej trudności, jak po chodniku w mieście tylko obsypanym drobnymi kamyczkami, eeeee, żadna frajda
 






mostki już są nowe nie takie jak te na zdjęciach archiwalnych, a dno potoku bardzo się podniosło po ulwach, które naniosły mnóstwo materiału skalnego









a największą radość sprawiła mi żmija zygzakowata, którą udało mi się jako tako uchwycić, była śliczna i dorodna, mierzyła sobie ponad pół metra, bardzo szybko falistym ruchem oddaliła się ode mnie by ukryć się przed mym bystrym wzrokiem


A tak w ogóle, to przez nieuwagę zepsułam sobie wszystkie zdjęcia, bom ustawiła niechcący datowanie zdjęć. Użaliłam się nad sobą jeszcze raz.

czwartek, 12 czerwca 2014

Dolina za Bramką wieczorem

Wracając jeszcze do Przygód Dobrego Wojaka Szwejka


można śmiało stwierdzić, że Szwejk również cierpi na manię włóczęgostwa. Z Putimia do Budziejowic wędruje tak, jak gdyby chciał obejść kulę ziemską dookoła. Powiada, że wszystkie drogi i tak prowadzą do Budziejowic, kierunek nie jest więc ważny, byle iść przed siebie.


Zatem,


zatem idziemy przed siebie.

środa, 11 czerwca 2014

W Dolinie za Bramką wieczorową porą

W cieniu ukrywają się skałki i ja też.


Dawno mnie tutaj nie było, to raz.
Trochę się przejaśniło i więcej widać po porządkach halnego, to dwa.
Potok na niektórych odcinkach zmienił bieg, to trzy.


Wniosek; skoro tak wiele zmieniło się w malutkiej dolince, to trzeba koniecznie zobaczyć jakie zmiany porobiły się w większych dolinach.


...


O! Mostek się odmłodził.


No proszę, ławeczka to jednak przydatna rzecz.


ps
I w tym pięknym krajobrazie niespodzianie taki mi się oto cytat przypomniał;
Posłusznie melduję, panie lejtnant - odpowiedział Szwejk z poczciwym uśmiechem - że podczas gdy czekałem na pociąg, spotkała mnie ta przygoda, że siedziałem przy stole i piłem jeden kufel piwa za drugim.
"Takiego bałwana jeszcze nie widziałem - pomyślał podporucznik. - Przyznaje się do wszystkiego. Ilu ich tu miałem, takich jak on, każdy się wypierał, a ten jak najspokoniej powiada: << Przegapiłem wszystkie pociągi, bo piłem jeden kufel piwa za drugim. >>

piątek, 5 listopada 2010

?

Dokąd by się tu wybrać, gdy wieje halny.
Wysoko się nie da, bo podmuch zdmuchnie człowieka jak piórko. Daleko też nie, gdyż przez to machanie czasem znowu jestem rozbita i niewyspana.



...



...



...



...



...



...



...



...



Ojejku, to gdzie byłam?

poniedziałek, 23 sierpnia 2010

Dolina za Bramką

I znowu powracam do tego uroczego parku skalnego,



...



do potoku, w którym woda wezbrała po ostatnich opadach deszczu



...



anektując gdzieniegdzie ścieżkę na swoje spiętrzone potrzeby,



do przestrzeni tak pięknie opisanej przez Władysława Tarnowskiego;
„Witaj mi, mój najmilszy wąwozie wspaniały,
Prawnuczę Kościeliska, bramo do Tatr świata!
Jak wież gotyckich igły, bluszcz turnie oplata;
Na skałach świat potworów w locie skamieniały.”



...



Spacer dolinką króciutki, w dwadzieścia minut lekko pod górę



piętnaście z powrotem, ale ja wydłużam swój pobyt tutaj tak długo jak się tylko da.



Jeszcze po wojnie szlak zwany „Perć ponad Skałki” wiódł do Strążysk. Niestety coraz mniej szlaków, i coraz krótsze są, ech mieć skrzydła i móc poszybować ponad tymi wszystkimi cudami świata.

czwartek, 21 stycznia 2010

Zimową porą w Dolinie za Bramką

Radzę ubrać się odpowiednio, bo będzie zimno i być może ślisko.

Zapewniam, iż nazwa tej przepięknej dolinki nie ma nic wspólnego z tym szlabanem.



Idziemy na poszukiwanie źródła strumienia, powinno nam być łatwo, gdyż potok nie zamarzł całkowicie.



O! To jest bramka z prawdziwego zdarzenia.



Słońca w dolince nie uświadczymy, gdyż zimą jedynie muska szczyty skał nad ścieżką.



Gdy podziwiamy cudeńka nad głowami, przystajemy na chwileczkę, a nie idziemy, bo ślisko, przecież mówiłam, prawda?



Dochodzimy tylko do końca dolinki, nie do źródła, no cóż, może innym razem.



Nieostre, co nie? 



Chyba pies, a może niedźwiedź, ale upierać się nie będę.



O! drapią się, drapią się.
No co, gdzieś ćwiczyć trzeba.



Tę dolinę ukochał Ojciec Sabały, i to tak bardzo, iż zażyczył sobie, by Go w niej pochowano.



Czyżby, dlatego niektóre skały wydawały się być podobne do człowieka?