z prawdziwą radością wyruszamy na wycieczkę.
Kopiec zaprasza na wierzchołek.
Brukowa ścieżka z zawijasami prowadzi wyżej i wyżej,
patrząc w dół podglądam rodzinne pikniki.
Tylko jeden.
Po dotarciu na punkt widokowy, Małżonek, który już od dłuższego czasu pracuje nad moją wiedzą o Grodzie zaczął przepytywać mnie; ile jest jeszcze kopców w mieście i gdzie się znajdują.
No i co z tego, że nie mogłam wskazać konkretnych miejsc, przecież wiał tak silny wiatr, że niesione nim muchówki z desperacji czepiały się wszystkich i wszystkiego, nic nie było stabilne, huśtały się też kopce, a mnie mało głowy nie urwało.
W każdym razie mam już wyznaczony termin poprawki. Nie powiem bym się szczególnie przejęła, gdyż mogłam podziwiać panoramę Wielkiego Krakowa i Tatr.
...
...
...
...
Aha, kopców jest pięć
a teraz jeden z nich nieśpiesznym krokiem opuszczamy.
Poprawka i jeszcze trzy do zwiedzenia, zapowiada się interesująco.
