wtorek, 23 czerwca 2009

Droga w deszczu

Siadając za kierownicą odczuwam niepokój,
ale tylko do mementu położenia rąk na niej.
Wydaje się, że droga szeroka i można swobodnie pędzić przed siebie.



I nagle dostrzegam,
że ktoś lub coś ogranicza mnie.



Przestrzeń skurczyła się zawężając pole manewru.
Mogę się z tym pogodzić lub zaryzykować i wyrwać się z tego ciągu.



Jeden ryzykuje i mu się udaje,
drugi ponosi niewielkie szkody,



a trzeci może stracić wszystko.



Obok nieszczęśników przetacza się obojętnie cała masa tych, którzy nie byli uczestnikami wydarzeń.

Ale z naprzeciwka nadciąga kolejna fala, może ktoś z niej zaryzykuje wyrwanie się do przodu i będzie liderem, a jeżeli nie?
No cóż, jadę naprzeciw.



Dopiero droga bez przeszkód stanowi obietnicę dotarcia do celu, chociaż może to tylko złudzenie.



Pustka usypia, znieczula, a w oddali chwilowo niewidoczny, ale na pewno kryje się jeszcze niejeden ostry zakręt.