sobota, 25 lipca 2009

Godzina w Rabce

Wystarczy godzina spaceru w parku by odpocząć.



Drzewa, krzewy i klomby jak torciki. Alejki pomiędzy nimi na tyle szerokie, że dzieci mogą spokojnie ścigać się na różnego rodzaju pojazdach napędzanych siłą własnych mięśni, trzeba tylko w porę z drogi im schodzić, w końcu dzieciństwo ma swoje prawa, a widok szczęśliwego malucha jest wart poniesienia drobnych niegodności.

W cieniu drzew pomnik Jana Pawła II



oraz tablica z interesującymi szlakami.



W pełnym słońcu



śpiew ptaków słychać.



Jeszcze się nie zdarzyło bym obojętnie przeszła obok jakiejkolwiek fontanny czy też sadzawki.
Do środka też muszę zajrzeć,
chociaż czasami żałuję zbytniej ciekawości,



tym razem jednak nie.



W sąsiedztwie parku, tam gdzie widać wierzbę płaczącą, umiejscowiony jest cmentarz 300 żołnierzy rosyjskich poległych na Orawie lub zmarłych z odniesionych ran w rabczańskich szpitalach w okresie od lutego do czerwca 1945 roku.



Jak ma się więcej czasu można wyruszyć na dłuższy spacer.



Kiedyś, w bliżej nieokreślonej przyszłości, i tam trafię.