Smok wgryza się w wodę zarówno leniwą jak i bystrą.
I kto wygra?
Skała, czy woda?
Zmagające się żywioły,
masa otoczaków, a wśród nich dziwny stwór, niesiony przez wzburzone fale zatrzymał się dopiero tutaj
i nie chodzi mi o to, że jest szczególnie piękny, ale widzę w nim siebie.
Dlaczego?
Gdyż tak jak ja obiera kierunek pod prąd.
Zawsze chcę dotrzeć do źródła,
poczuć sens i być może przy odrobinie szczęścia zrozumieć.
Dziwną wydaje się myśl, że kiedyś tutaj było morze.
Czyżby jednak skała wygrała?
Wygrana?
Przegrana?
Kwestia umowna, w sumie nie to jest istotne, przecież klęskę też da się przekształcić w sukces, nie można tylko wejść dwa razy do tej samej rzeki.
Ostatni rzut oka na Obłazową, tym razem z drugiej strony.
