marzymy o nim w szarówce pochmurnego dnia,
wędrując po świecie czasami spotykamy je,
ale czy aby zauważamy?
zatrzymamy się na chwilę?
a może tylko bierzemy ostry zakręt
i pędzimy dalej razem z nurtem?
Gdy porwie nas bystra woda nieznośną staje się myśl, że zbyt wiele nam umyka.
No jak to tak, być prawie tuż-tuż i nie móc nawet spojrzeć, co też tam w środku się znajduje?
Tak, tak, tutaj jeszcze trzeba powrócić, by zbadać dokładnie to miejsce, przecież podziemia ukrywają wiele historii.
Czy mi się uda?
Na pewno tak,
wiem, że marzenia spełniają się.
Spacerowałam po żółtych liściach w pochmurny zimny dzień, zmarzłam i chciałam tak bardzo by słońce, chociaż na ułamek sekundy wyjrzało zza chmur,
pomyślałam, popatrzyłam w niebo i nagle stało się, aż trudno mi było uwierzyć, ale od tej pory promienie słoneczne muskały kolorowe drzewa,
a rzeka roziskrzyła się.
Ciężko się rozstać z pięknym krajobrazem,
jeszcze przez chwilkę,
chwileczkę,
chwilunię popatrzeć nań z drugiego brzegu.
No cóż, do domu wracać czas.
