(jedna w ukryciu)
oraz Nosal z resztkami śniegu.
Jestem już na Pardałówce, ale
moim celem dzisiaj jest jednak miejsce,
ukryte gdzieś tam za pagórkami.
Odwracam głowę w kierunku wschodnim
i przez chwilę patrzę na kościół
na Cyrhli.
Piękna pogoda
i trochę słońca na ziemi
wróży udaną wyprawę.
Jeżeli będziecie przechodzić obok tego miejsca
to oznacza, że wybraliście dłuższą drogę.
Skowronki nad głową pięknie śpiewają,
świeżutka zieleń
po ostatnich obfitych opadach deszczu cieszy oczy,
buty mam już dobrze przemoczone
i nagle na sąsiednim pagórku dostrzegam.
Teraz już tylko pozostaje przeprawa przez parów
i chociaż ścieżki nie widać, kierunek już znam.
Rzut oka za siebie
i schodzę na dół,
po to by później znów wyjść pod górę.
Wzdłuż potoczka wśród drzew ukrywają się ptaki,
już parę głosów udaje mi się nawet rozróżnić,
a przede mną biegnie drozd przewodnik.
Zatrzymałam się na chwilę by pstryknąć mu fotkę,
ale on w tym momencie dał dyla w kwiatki.
Zajęta szukaniem ptaków w gąszczu zieleni
z nienacka wychodzę tuż obok płotu.
Wszystkie zdjęcia zrobiłam dzisiaj.
Poniżej parę linków.
1
2
3
4
5
6 (przedostatni akapit)
Widok sprzed bramy na Gubałówkę.
Pocztówka z Bachledzkiego Wierchu.
Celowo nie daję zdjęcia z widokiem na Giewont.
Zawsze pewne rzeczy najlepiej zobaczyć na własne oczy, porównać ze starymi zdjęciami i odpowiedzieć sobie na pytanie;
czy to na pewno to miejsce z pożółkłych zdjęć?
