niedziela, 12 lipca 2009

Gdzie się zgubiłam?

Jeżeli ktoś tam był to na pewno wie
gdzie się zgubiłam i co to jest.



Tak, tak, posadzka w jednym z korytarzy jest ułożona
z lizawek dla zwierząt.



Podłoga i koraliki w żyrandolu mają ten sam skład chemiczny.



Kaplica św. Kingi to historia, kunszt i piękno zaklęte w soli.

Ludzie utalentowani latami pracowali,
a efekt ich działań zachwyca nasze oczy.



Jeziorko, w którym nie można się utopić.



Kiedyś można było na łódce po nim pływać.


...



Komora Warszawa
Tym razem te stoły są przygotowywane na przyjęcie weselne.
Wszystkiego najlepszego dla Młodej Pary :-)
Jak ja lubię widok nowożeńców, wszystkie panny młode są w dniu ślubu śliczne, panowie też wydają się być szczęśliwi.


...



Gdzieś tutaj udało mi się zgubić. Wystarczyło zatrzymać się na pstrykanie fotek. Grupa za przewodnikiem pobiegła, gwar ucichł, zapadła kompletna cisza. Na skrzyżowaniu korytarzy nie wiadomo było, w który wejść, ale Skarbnik miał mnie w swej opiece i pozwolił szczęśliwie opuścić kopalnię.



Cysorz to ma klawe życie,
by nie plątał się po kopalni
to wozili go kolejką turystyczną.



Ja jednak wolę na własnych nogach.
Kolejny korytarz i piętrową windą wyjazd w kierunku słońca.



Drzewiej zjazd i wyjazd z kopalni wyglądał następująco



Obecnie z poziomu muzeum opuszcza się kopalnię windą, która rozwija prędkość 4m/s.