z tym, że ta druga sztuka od pary była raczej w odcieniach zieleni.
Niesamowicie ruchliwe maleństwa przysiadały na króciutką chwilkę,
a robiły tyle zamieszania, że nie dam głowy, iż to jest ta sama sztuka.
Ta była zdecydowanie większa i bardzo przywiązana do słomki,
spłoszona powracała
i tylko pozy zmieniała,
a to sobie tylne nóżki swobodnie ułożyła,
a to pod innym kątem usiadła.
Chociaż, może to jednak bardziej o kamyczek cieplutki chodziło.
Kaczuszki od zawsze kojarzą mi się z piosenką
Mieczysława Wojnickiego: "Kaczuszka i mak"
Ile ich jest?
1,2,3,
eeetam i tak się nie doliczę.
Z tych dwóch fotek jestem bardzo dumna.
No!
Bociek jest porządnym ptakiem widać go z daleka.
Tylko czasami niezbyt wyraźnie.
