środa, 16 września 2009

Dolina Białego

Biel skał w tej dolinie tłumaczy jej nazwę.



Wodospady, wodospady,
czyż nie są piękne?
Tak, tak, to ten sam,
ale oderwać się od niego nie mogę.



Bardzo rzadko zaglądam do tej dolinki,
no, tak tylko by sprawdzić,
czy wszystko jest na swoim miejscu.



Skały stoją jak stały,



potok płynie jak płynął,



huby coraz większe,



i tylko to miejsce ukrywa tajemnicę,
bo w tych skalach znajdują się śladowe ilości rudy uranu.



Na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych XX wieku dolina była ogrodzona,



a wstęp do niej zamknięty,
strzeżony przez strażników z psami.



Ech, ta cudowna biel skał i zachmurzonego nieba
oraz drobny deszczyk, który ze ścieżki robi ślizgawkę.
Ostrożnie i pomalutku sobie idę,
gdyż z takich miejsc w ogóle nie chce mi się wychodzić.



Na koniec akcent już jesienny,



a ja być może powrócę tu jeszcze zimą,
wiosną i latem.