wtorek, 22 września 2009

romantyzm pustyni

Czy może być lepsza zachęta?



Pomimo wcześniejszych zamiarów biegania boso nie decyduję się na leczniczy masaż stóp piaskiem,



zadawalam się jedynie tym, co wpadnie mi do butów.



A na błękicie nieba tańczą swój taniec chmury,
bawi się nimi słońce i wiatr.
Spektakl w teatrze cienia trwa.



Uczestniczę w tej zabawie.
I cóż takiego widzę?
To nie jest żadna fatamorgana
tylko niestety ja.



Krzewy, trawy i drzewa zdobią pustynię kolorem,
tworzą scenerię uroczą,
romantyzmem przepełnioną.



Podglądam z ukrycia przez krzewy
wprost wymarzoną sesję zdjęciową.
Nowożeńcy odświętnie ubrani, piękni i zakochani.
Obchodzę z daleka by nie przeszkadzać,



a w myślach życzę wszystkim poślubionym
Im,
Joannie i Pawłowi,
Halince i Nikodemowi,
...
...
...



Wszystkiego co najlepsze,
i by razem,
nie obok siebie,
przez życie przeszli
drogą pełną niespodzianek,
wszak cele bliskie
i odległe
ułożone przez marzenia
są dostępne.



Romantyzm pustyni porywa również i mnie,
to nie miraż,
taką mnie widzi mój Mąż.