Pomimo wcześniejszych zamiarów biegania boso nie decyduję się na leczniczy masaż stóp piaskiem,
zadawalam się jedynie tym, co wpadnie mi do butów.
A na błękicie nieba tańczą swój taniec chmury,
bawi się nimi słońce i wiatr.
Spektakl w teatrze cienia trwa.
Uczestniczę w tej zabawie.
I cóż takiego widzę?
To nie jest żadna fatamorgana
tylko niestety ja.
Krzewy, trawy i drzewa zdobią pustynię kolorem,
tworzą scenerię uroczą,
romantyzmem przepełnioną.
Podglądam z ukrycia przez krzewy
wprost wymarzoną sesję zdjęciową.
Nowożeńcy odświętnie ubrani, piękni i zakochani.
Obchodzę z daleka by nie przeszkadzać,
a w myślach życzę wszystkim poślubionym
Im,
Joannie i Pawłowi,
Halince i Nikodemowi,
...
...
...
Wszystkiego co najlepsze,
i by razem,
nie obok siebie,
przez życie przeszli
drogą pełną niespodzianek,
wszak cele bliskie
i odległe
ułożone przez marzenia
są dostępne.
Romantyzm pustyni porywa również i mnie,
to nie miraż,
taką mnie widzi mój Mąż.
