Zatem przy nadarzającej się okazji poszliśmy obadać, co w tym zakątku słychać. Obrałam kierunek przez Gąsieniców Wierch, dla pięknego widoku na masyw Giewontu, Kasprowego Wierchu i Tatr Zachodnich, miałam tylko problem jak się nań dostać, bo to tak coś od czasu tzw. transformacji gospodarczej w naszym pięknym kraju, mamy Zakopane nie tyle zakopane, co rozkopane i zagrodzone.
W południe Giewont nie lubi być fotografowany, ale Zachodnie Tatry już się tak bardzo nie opierają.
Udało się nam przejść na Bogdańskiego tylko dlatego, że prace porządkowe z połamanymi i powywracanymi drzewami trwają już dwa miesiące.
Ten domek o wdzięcznej nazwie Kokocytka jeszcze do niedawna był ukryty w środku lasu Księżym zwanym, a teraz stoi sobie jak widać na środku polanki.
Tak, słyszałam, że podmuchy halnego na tej ulicy były solidne, ale to, co zobaczyłam na własne oczy przeszło moje wszelkie wyobrażenia.
Jedno jest pewne, jeszcze dużo drewna ludzie pozyskają na deski i na opał.
Nie pozwolił urzędnik, no to dała matka natura.
