Jamnik sąsiadów też już ma więcej swobody
w poruszaniu się po okolicy.
Dawno nie widzieliśmy się,
tyle mu się uzbierało do opowiadania,
że zdążyłam wyjąć aparat,
zauważyć, że przez ten czas wyczerpały się akumulatorki,
wymienić je na nowe
i uchwycić go, kiedy już odchodził.
Jak się zorientował,
że pstrykam mu zdjęcia,
wyraźnie niezadowolony zabrał się i tyle go widziałam.
Mam nadzieję,
że za opublikowanie jego fotek nie pogniewa się na mnie.
Bo jak przestanie się do mnie odzywać
to nie będę wiedziała,
co w okolicy słychać.
Ostatnie sople tej zimy?
Na potoku, jak widać, lód już popuścił.
Kapliczka na szlaku.
Kraty w okienkach - symbol nadchodzących czasów.
Chatka Puchatka też zakratowana.
Tak dawno nieoglądany błękit nieba.
Czy wiesz, co to jest?
Słońce towarzyszyło przez cały spacer.
Chyba mnie trochę opaliło,
a od mrużenia oczu kolejnych zmarszczek przybyło.
