czwartek, 4 grudnia 2014

Nadchodzi czas bałwanków






zdjęcie dodane 13.12.2014 roku


zdjęcie dodane 02.01.2015 roku


zdjęcia dodane 24.01.2015 roku




zdjęcia dodane 06.02.2015 roku







zdjęcie dodane 12.02.2015 roku


zdjęcia dodane 23.02.2015 roku



zdjęcie dodane 27.02.2015 roku


zdjęcie dodane 05.03.2015 roku


zdjęcia dodano 16.03.2015 roku




zdjęcie dodano 21.03.2015 roku







wtorek, 18 listopada 2014

Vir bonus

Wybujała elokwencja, nadmierna ozdobność, kwiecistość formy współcześnie służy niestety nierzadko tylko pięknemu gadulstwu, żonglerce górnolotnymi frazesami i demagogicznymi fortelami, za którymi nie ma głębszej myśli a czasem skrywa się zwykła głupota.


Aktualny tymczasem pozostaje obowiązujący od starożytności ideał męża szlachetnego (vir bonus) zgodnie z nim oczekuje się od mówcy pewnych cech moralnych, prawości, szlachetności, odpowiedzialności za słowo.



ps.
Można zgadywać, z której książki pochodzi cytat.

środa, 22 października 2014

Dzisiaj za oknem razem z deszczem

spadł pierwszy śnieg.



Oj, chciałoby się dać ponieść płochej pokusie przygodzie.

wtorek, 16 września 2014

Przepis na dobry kryminał




Wiesbaden, Hotel Victoria
À M. Theodore Dostoiewsky

Wielce Szanowny Panie Fiodorze Michajłowiczu!
Otrzymałem list Pański i przyznam, że byłem z niego bardzo niezadowolony. Chce Pan pieniędzy, ale pisać, o co Pana prosiłem, nie ma zamiaru. Nieładnie. Jak Pan wie, u mnie bilety kredytowe nie rosną na drzewach. Mówiłem Panu w Petersburgu i powtórzę teraz bez żadnych eufemizmów. Pomysł opowieści o pijakach i biedakach, którym próbuje mnie Pan zaciekawić, ani trochę mnie nie nęci. Nie za to dałem Panu siedem tysięcy, ale za powieść kryminalną w duchu Gaboriau albo Edgara Poe. Tego właśnie pragnie publiczność, a nie żadnych skrzywdzonych i poniżonych.
Ach, ojczulku, Fiodorze Michajłowiczu, niechby Pan tak opisał zbrodnię straszną, tajemniczą, żeby był rozlew krwi, i nie jedno morderstwo, ale kilka, koniecznie. Z Pańskim talentem! Żeby czytelnikom, a jeszcze lepiej czytelniczkom ciarki przeszły po skórze!
Skarży się pan, że wymyślanie tematów kryminalnych jest dla Pana rzeczą trudną i nudną. No więc niech Pan nie wymyśla! Życie jest najlepszym dostawcą tematów. Nie dalej jak onegdaj w "Moskiewskich Wiadomościach Gubernialnych" czytałem o procesie pewnego tamtejszego subiekta, kupieckiego syna Gierasima Czistowa. Ów młody człowiek, lat 27, raskolnik jeśli chodzi o wyznanie, w styczniu tego roku zamordował z premedytacją dwie staruszki, kucharkę i praczkę, chcąc obrabować ich gospodynię, mieszczankę nazwiskiem Dubrowin. Zbrodni dokonano między godziną 7 a 9 wieczór. Zabite zostały znalezione przez Dubrowina, syna właścicielki mieszkania, w różnych pokojach, każda w kałuży krwi. Wszędzie poniewierały się rzeczy wyjęte z okutej skrzyni. Złoczyńca zabrał pieniądze, srebrne i złote przedmioty. Staruszki zamordowane zostały osobno, w różnych pokojach, i nie stawiały oporu. Ciało każdej pokryte było mnóstwem ran, zadanych najwyraźniej siekierą. Nawiasem mówiąc, właśnie ta siekiera, nadzwyczaj ostra i o krótkim stylisku, jest głównym dowodem przeciwko oskarżonemu subiektowi.
Dlaczegóż to właśnie nie miałoby się stać kanwą Pańskiej powieści kryminalnej?
Radzę tylko: lepiej uczynić zabójcą nie subiekta, ale człowieka wykształconego, z towarzystwa. Na przykład studenta, bo sam Pan wie jacy są teraz studenci. Zresztą nie nalegam, żeby to był student, tu już zdaję się całkiem na Pański wybór, bo znowu postępowa publiczność może dopatrzyć się aluzji do współczesnej młodzieży i obrazi się, a po co mamy obrażać postępową publiczność, skoro to właśnie ona najczęściej kupuje książki? Tak że co do zbrodniarza, niech Pan sam zdecyduje, byle tylko pozostał do końca nieznany dla czytelnika. Proszę sobie zapamiętać, że to najważniejsza reguła w powieści kryminalnej.
Aha, i jeszcze proszę dopilnować, by w centrum akcji znalazł się nie przestępca, ale śledczy, obrońca prawa, taki przystojny, romantyczny błękitnooki brunet, jakich lubią czytelniczki. Byle tylko nie brać za wzór amatora w rodzaju Dupina z Poego. Dzięki Bogu, tu nie Francja ani Ameryka, i nie prywatne osoby wykrywają u nas zbrodnie, tylko słudzy prawa. A i cenzorzy by tego nie pochwalili. Niech Pański bohater będzie człowiekiem statecznym. Powiedzmy, komisarzem śledczym albo rewirowym. Brzmi to, oczywiście, mało romantycznie, jeśli jednak nie uda się Panu połączyć romantyczności ze służbą państwową, to Bóg z nią, to znaczy z romantycznością, byle tylko bohater był człowiekiem zabezpieczonym, o solidnej pozycji społecznej.
Najusilniej zaś błagam o to, by Pan unikał zwykłego swojego ciężkiego styłu. Proszę pisać lżej, weselej, i niechże Pan się wystrzega swoich ulubionych zdań na cały akapit. Publiczność nie za to płaci, żeby jej psuć nastrój albo obciążać umysł. Jak najmniej cierpień i nieszczęśliwców. Ja Panu, najdroższy Fiodorze Michajłowiczu, nie za lekturę cierpiętniczą obiecuję siedem tysięcy. Niech Pan tylko pomyśli, siedem tysięcy! Tyle Panu nie zapłaci ani Korsz, ani tym bardziej Krajewski.
Wczuwając się w Pańską obecną trudną sytuację, wysyłam niniejszym 175 talarów, ale to bynajmniej nie pożyczka, z zasadniczych bowiem powodów nigdy nikomu pieniędzy nie pożyczam, tylko zaliczka na nową powieść. Jeśli nie ma Pan ochoty pisać — proszę odesłać pieniądze odwrotną pocztą. Jeśli natomiast Pan się zgadza, to niech będzie łaskaw złożyć podpis na dołączonym pokwitowaniu i takowe mi odesłać.

Pański uniżony sługa
Fiodor Stełłowski


cytat pochodzi z książki Pana Borisa Akunina "F.M."

a kot z ogródka :-)

sobota, 14 czerwca 2014

Późnym popołudniem Dolina ku Dziurze

Ech, poszłabym chętnie w te wykroty, rozmarzyłam się.


Ale jeszcze nie teraz, zasmuciłam się nad swym losem.


Idę ścieżką, którą można nazwać chodnikiem. Obok płynie wartki potok, i to tak sprytnie, że u wylotu doliny woda szumi w korycie, by po chwili ukryć się cichutko pod ziemią.


Podobnie jak w Dolinie za Bramką wystarczy 25 minut spaceru by dojść do końca doliny, czyli do tej Dziury. Oczywiście, gdy się idzie ścieżką, a nie zbacza w wykroty.
Zatem szczęśliwie dotarłam do stóp wapiennej baszty wyrastającej z grzbietu Spaleńca, otoczonej starymi bukami.
Do Zbójeckiej Jamy nie wchodzimy, bo raz, że już kiedyś w niej byliśmy, a dwa, teraz podstępnie nikt nie wziął ze sobą latarki, tak jakoś głupio wyszło. No co? Każdemu może się przytrafić, więc skąd ten pomysł, że mnie się nie zdarzy? Zarumieniłam się ze wstydu.


Kwiatuszek dla wszystkich miłych gości :-)


Ptaszek dla uskrzydlonych :-)


A ten przybysz z kosmosu dla mnie, rzuciłam się na niego zachłannie :-)


ps
cytat na dzisiaj

Adam Mickiewicz

PODRÓŻNI
(W IMIONNIKU E. HOŁOWIŃSKIEJ)

Błądzącym wśród ciasnego dni naszych przestworza
Życie jest wąską ścieżką łączącą dwa morza:
Wszyscy z przepaści mglistej w przepaść lecim mroczną.
Jedni najprościej dążą i najrychlej spoczną,
Drugich ciągną na stronę łudzące widoki:
Plony, ogrojce wdzięków lub sławy opoki.
Szczęśliwi! jeśli goniąc mary wyobraźni,
Przed końcem drogi znajdą świątynię przyjaźni!

piątek, 13 czerwca 2014

W drodze do Doliny ku Dziurze

W zagrodzie naprzeciw wylotu dolinki, na polanie Grześkówce, mieszkał kiedyś rozbójnik i awanturnik Wojciech Mateja.


Lesista Dolina ku Dziurze wcina się w północne stoki Sarniej Skały. Zachodnie obramowanie tworzy grzbiet Grześkówek, a wschodnie Spaleniec.

ps

a dzisiaj w piątek trzynastego;

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

Portret

Usta twoje: ocean różowy.
Spojrzenie: fala wzburzona.
A twoje szerokie ramiona:
Pas ratunkowy...

czwartek, 12 czerwca 2014

Dolina za Bramką wieczorem

Wracając jeszcze do Przygód Dobrego Wojaka Szwejka


można śmiało stwierdzić, że Szwejk również cierpi na manię włóczęgostwa. Z Putimia do Budziejowic wędruje tak, jak gdyby chciał obejść kulę ziemską dookoła. Powiada, że wszystkie drogi i tak prowadzą do Budziejowic, kierunek nie jest więc ważny, byle iść przed siebie.


Zatem,


zatem idziemy przed siebie.

środa, 11 czerwca 2014

W Dolinie za Bramką wieczorową porą

W cieniu ukrywają się skałki i ja też.


Dawno mnie tutaj nie było, to raz.
Trochę się przejaśniło i więcej widać po porządkach halnego, to dwa.
Potok na niektórych odcinkach zmienił bieg, to trzy.


Wniosek; skoro tak wiele zmieniło się w malutkiej dolince, to trzeba koniecznie zobaczyć jakie zmiany porobiły się w większych dolinach.


...


O! Mostek się odmłodził.


No proszę, ławeczka to jednak przydatna rzecz.


ps
I w tym pięknym krajobrazie niespodzianie taki mi się oto cytat przypomniał;
Posłusznie melduję, panie lejtnant - odpowiedział Szwejk z poczciwym uśmiechem - że podczas gdy czekałem na pociąg, spotkała mnie ta przygoda, że siedziałem przy stole i piłem jeden kufel piwa za drugim.
"Takiego bałwana jeszcze nie widziałem - pomyślał podporucznik. - Przyznaje się do wszystkiego. Ilu ich tu miałem, takich jak on, każdy się wypierał, a ten jak najspokoniej powiada: << Przegapiłem wszystkie pociągi, bo piłem jeden kufel piwa za drugim. >>

piątek, 30 maja 2014

Myśliwy, czy wojownik?

Tak mam od zawsze.


Jakiś pradawny, potężny instynkt, zupełnie wyzbyty litości i silniejszy niż strach, zmusił moje serce do przyspieszonego, choć równomiernego bicia. Mimo, że nigdy nie zaznałem rozkoszy polowania, nagle pomyślałem, że pewnie coś podobnego czują psy gończe, kiedy sfora rwie się ze smyczy, aby dopaść wilka.
Boris Akunin

czwartek, 29 maja 2014

In omnibus requiem quaesivi, et nusquam inveni nisi in angulo cum libro.

Wszędzie szukałem spokoju i nigdzie nie znalazłem, jak tylko w kąciku z książką
Umberto Eco



Nota res mala optima
Dobrze jest, gdy się zna zło.


Patriam amamus non quia magna est, sed quia nostra
Ojczyznę kochamy nie dlatego, że jest wielka, ale dlatego, że nasza.


Amico pectus, hosti frontem
Dla przyjaciela pierś, dla wroga czoło.

czwartek, 1 maja 2014

Zachować piękno

Zachować piękno
Umieją po swej śmierci
Wyłącznie drzewa.


Chcesz całą torbę
Miłości, smutków, szczęścia?
Bądź listonoszem.


Najgorzej bywa,
Kiedy nic nie odpowie
Ten, kto wie wszystko.


powyższe cytaty pochodzą z książki "Diamentowa karoca 2 - Między wierszami" pana Borisa Akunina

piątek, 4 kwietnia 2014

Bo my kochamy czytać

I z kolejnej książki, to co lubimy


Kiedy Waria zażądała prawa wyborczego dla kobiet, zgodnie ją wyśmiano. Żołdak Sobolew ją się z niej natrząsać.
- Oj, pani Warwaro, jak tylko wy, kobiety, zaczniecie głosować, to powybieracie do parlamentu samych ślicznych chłopaczków.

.
.

.
.
- A pan co tak milczy? – zaapelowała do Fandorina, a ten dopiero się popisał! Powiedział coś takiego, że lepiej już było siedzieć cicho.
- Ja, pani Warwaro, jestem w ogóle przeciwnikiem demokracji.

Z natury rzeczy jeden człowiek nie jest równy drugiemu i nic się na to nie poradzi. Zasada demokracji ogranicza prawa tych, którzy są mądrzejsi, zdolniejsi, pracowitsi, i uzależnia ich od bezmyślnej chęci głupich, niezdolnych i leniwych, bo takich w społeczeństwie jest zawsze więcej.


Boris Akunin

wtorek, 1 kwietnia 2014

Bo my kochamy czytać, a zagadki to już pasjami.


I by nowy miesiąc szczęśliwie zacząć

Zagadka nr 1

A ten cytat, z której książki wyłowiłam?

Biblioteka broni się sama, jest niezgłębiona jak prawda, która w niej gości, zwodnicza jak kłamstwa, które są jej powierzone. Labirynt duchowy, ale również labirynt ziemski. Mógłbyś wejść do niej, a nie wyjść.
Umberto Eco


Zagadka nr 2
I co my tu mamy?


.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.

czwartek, 20 marca 2014

Bo my kochamy czytać

Drogi Corze strasznie trudne zadanie mi dałeś, może zatem zacznę od zagadki.
Z jakiej książki wyłowilam ten cytat?

Władza nie polega tylko na możliwości zabijania wedle swego widzimisię. Władza to także szacunek, jaki osoba władcy budzi mimowolnie w innych ludziach. Władza to wreszcie przede wszystkim możliwość powstrzymywania zła, a czynienia dobra.




Andrzej Pilipiuk

czwartek, 6 marca 2014

Przedwiośnie

Krokusów nie spodziewam się wcześniej niż w kwietniu.


Ferie zimowe właśnie się skończyły, zatem wczoraj wieczorem zaczął padać dawno nie widziany śnieg.


Dzisiaj świat lekko obielony jest.

poniedziałek, 3 marca 2014

Co innego usłyszeć, a co innego zobaczyć

Gdy byliśmy na Uboczy, to zobaczyliśmy coś, co odbiegało od zapamiętanego obrazu ulicy Bogdańskiego.



Zatem przy nadarzającej się okazji poszliśmy obadać, co w tym zakątku słychać. Obrałam kierunek przez Gąsieniców Wierch, dla pięknego widoku na masyw Giewontu, Kasprowego Wierchu i Tatr Zachodnich, miałam tylko problem jak się nań dostać, bo to tak coś od czasu tzw. transformacji gospodarczej w naszym pięknym kraju, mamy Zakopane nie tyle zakopane, co rozkopane i zagrodzone.


W południe Giewont nie lubi być fotografowany, ale Zachodnie Tatry już się tak bardzo nie opierają.


Udało się nam przejść na Bogdańskiego tylko dlatego, że prace porządkowe z połamanymi i powywracanymi drzewami trwają już dwa miesiące.


Ten domek o wdzięcznej nazwie Kokocytka jeszcze do niedawna był ukryty w środku lasu Księżym zwanym, a teraz stoi sobie jak widać na środku polanki.


Tak, słyszałam, że podmuchy halnego na tej ulicy były solidne, ale to, co zobaczyłam na własne oczy przeszło moje wszelkie wyobrażenia.
Jedno jest pewne, jeszcze dużo drewna ludzie pozyskają na deski i na opał.
Nie pozwolił urzędnik, no to dała matka natura.

niedziela, 2 marca 2014

Ubocz


Po ostatnich, czyli grudniowych i styczniowych breweriach halnego pomału odkrywam zarówno spustoszenia jak i porządki poczynione przez wiatr.
I tak idąc sobie noga za nogą ulicą do niedawna zwaną Ubocz, a obecnie przemianowaną na ulicę Generała Kazimierza Sosnkowskiego widziałam rozległe wiatrołomy, które odsłoniły widoki dotąd skrywane przez smreki.
Aha, jeszcze tylko tytułem wyjaśnienia zmiany nazwy ulicy, otóż generał właśnie tutaj wybudował dom, który nazwał Budrysówką. Dlaczego tak? Bo miał pięciu synów pieszczotliwie nazywanych Budrysami.
Droga prowadzi na Choćkowskie, ale tam nie pójdziemy, gdyż akurat trwa intensywna zwózka wiatrołomów. Praca ciężka, niebezpieczna i nie mamy ochoty w niej przeszkadzać. Z daleka tylko przez chwilę przyglądam się z zainteresowaniem, jak ta robota zgrabnie idzie. Można by powiedzieć, że traktor tańczył, a nie pracował z drzewami.

My sobie trochę pospacerujemy przez polanę i zobaczymy, co się zmieniło od naszego ostatniego pobytu w tym miejscu.


Ojojoj, ten dach z pewnością stał na solidnych balach,

a ta śrubka wygląda mi na dłuższą od mojej dłoni

część dachu odleciała

dobrze, że Hawrań stoi na swoim miejscu

Koszysta też

i ładnie im w świeżutkim śniegu.




sobota, 1 marca 2014

Pociągiem z Zakopanego do Nowego Sącza

Miałam taki sprytny pomysł na jednodniową wycieczkę, ale jak spojrzałam w rozkład jazdy pociągów i zobaczyłam, że trzeba tak mniej więcej od 8 do 12 godzin się turlać po torach, i jeszcze na dodatek z raz albo ze dwa razy się przesiadać to po wyjściu z lekkiego szoku, stwierdziłam, że nie ma mowy bym się zdecydowała na jazdę z Zakopanego do Nowego Sącza przez Kraków i Tarnów.
Zatem wpadłam na jeszcze sprytniejszy pomysł i pokuśtykałam na spacer pod Gubałówkę.

Gdzie uprawia się sporty zimowe,


gdzie się remontuje wiadukt,


i gdzie jarmark bez względu na wszystko trwa cały rok.



ps.
coś mi się wydaje, że już nie potrafię blogować, oj.

wtorek, 6 sierpnia 2013