wtorek, 16 czerwca 2009

Kopiec

Piękna pogoda, niedziela,
z prawdziwą radością wyruszamy na wycieczkę.



Kopiec zaprasza na wierzchołek.



Brukowa ścieżka z zawijasami prowadzi wyżej i wyżej,
patrząc w dół podglądam rodzinne pikniki.



Tylko jeden.



Po dotarciu na punkt widokowy, Małżonek, który już od dłuższego czasu pracuje nad moją wiedzą o Grodzie zaczął przepytywać mnie; ile jest jeszcze kopców w mieście i gdzie się znajdują.
No i co z tego, że nie mogłam wskazać konkretnych miejsc, przecież wiał tak silny wiatr, że niesione nim muchówki z desperacji czepiały się wszystkich i wszystkiego, nic nie było stabilne, huśtały się też kopce, a mnie mało głowy nie urwało.



W każdym razie mam już wyznaczony termin poprawki. Nie powiem bym się szczególnie przejęła, gdyż mogłam podziwiać panoramę Wielkiego Krakowa i Tatr.


...


...


...


...



Aha, kopców jest pięć
a teraz jeden z nich nieśpiesznym krokiem opuszczamy.



Poprawka i jeszcze trzy do zwiedzenia, zapowiada się interesująco.