odcina radość od trosk,
a kiedy mijam bramkę do doliny
zapominam o wszystkim, co za mną.
Razem z nieznajomymi,
pozdrawiamy dzień,
myśli odlatują,
i o niczym już nie pamiętam,
zachwycam się.
Chcę się zmęczyć i podziwiać.
Formacje skalne wysoko nad głowami,
które kiedyś komuś z czymś się skojarzyły
i nadano im nazwy.
I te rozkoszne miniaturki pod stopami.
Wiatrołom, otwarta rana lasu
odsłania to, co dotąd było ukryte
i tak jak u człowieka pomału próbuje się zabliźnić.
Nawet skała próbuje się zamaskować.
Kolory na chwilę przypominają, że jesień tuż - tuż
Na końcu doliny wodospad
próg skalny
swobodny spadek wody i
można na chwilę usiąść
oraz zastanowić się,
gdzie się teraz skierować?
z powrotem?
na wschód?
czy może na zachód?
a może jednak pozostać tutaj?
